Po relacji z premiery Sony Xperia Z1 i artykule omawiającym ciekawostki dotyczące tego modelu telefonu przyszedł czas na recenzję. Xperia Z1 może pretendować do złotych medali w kilku kategoriach: designu – to jeden z najładniejszych telefonów z Androidem, osiągów – to wciąż jedyny smartfon z najwyższej półki, który jest wodoszczelny, a także pod względem wbudowanego […]

Po relacji z premiery Sony Xperia Z1 i artykule omawiającym ciekawostki dotyczące tego modelu telefonu przyszedł czas na recenzję. Xperia Z1 może pretendować do złotych medali w kilku kategoriach: designu – to jeden z najładniejszych telefonów z Androidem, osiągów – to wciąż jedyny smartfon z najwyższej półki, który jest wodoszczelny, a także pod względem wbudowanego aparatu czy ekosystemu do którego przynależy. Przyjrzyjmy się zatem z bliska co flagowy model Sony ma do zaoferowania.

Budowa i wygląd

Z1 jest bliźniaczo podobny pod względem designu do swojego starszego brata – Z. Mamy wiec do czynienia z prostopadłościanem z jedynie delikatnymi zaokrągleniami na krawędziach. Nie ma żadnych wybrzuszeń czy innych udziwnień. Pojawiły się jednak wyraźne udoskonalenia w stosunku do poprzedniego modelu. Ramka łącząca przednią i tylną część telefonu już nie jest wykonana z tworzywa, lecz z jednego kawałka aluminium, co w połączeniu ze szklanym ekranem i szklanym tyłem nadaje urządzeniu bardzo szlachetny wygląd. Szkło i metal współgrają ze sobą i chociaż o gustach się nie dyskutuje, to Z1 może spokojnie ubiegać się o miano jednego z najładniejszych, najlepiej wykonanych telefonów z Androidem.

Jest to również jedyny sprzęt wśród telefonów z najwyższej półki (nie licząc starszej Xperii Z), który jest wodoszczelny. Ten parametr także uległ poprawie – mamy do czynienia z normą IP58. Co to dokładnie oznacza? Zacytuję:

Ochrona przed wnikaniem pyłu w ilościach zakłócających pracę urządzenia, ochrona przed zalaniem przy ciągłym zanurzeniu i zwiększonym ciśnieniu wody (1 m głębokości).

Nie chodzi więc o uszczelnienie chroniące przed lekką mżawką czy pozwalające rozmawiać na deszczu. Xperię Z1 można wrzucić do basenu bądź wanny, bez obawy o to, że telefon przestanie działać. Aby osiągnąć taką odporność na warunki zewnętrzne, porty musiały zostać osłonięte specjalnymi klapkami. Mowa tutaj o gnieździe micro USB, czytniku kart micro SD oraz gnieździe karty micro SIM. Jest także gniazdo słuchawek, jednak w nowszym modelu nie posiada ono klapki, a mimo to jest wodoszczelne. Dzięki temu podłączenie słuchawek nie wymaga dłubania paznokciem, a niefortunne upuszczenie telefonu z podłączonymi słuchawkami do wody nie skończy się uszkodzeniem telefonu, chociaż słuchawki mogę tego nie przetrzymać.

Konstrukcja klapek również została delikatnie udoskonalona. Budzą one większe zaufanie, łatwiej je otworzyć i mniej przeszkadzają po otwarciu. Jeśli jednak posiadamy stacje dokującą potrafiąca ładować telefon przez odsłonięte styki na lewym boku, otwieranie klapek w codziennym użytkowaniu w ogóle nie jest konieczne. Wszak wyjmowanie karty SIM czy karty pamięci to nie jest operacja, którą wykonuje się na co dzień. Takie podejście poprawia zarówno wygodę jak i zmniejsza moje obawy o przedwczesne zużycie się klapek, co skutkowałoby pogorszeniem parametrów wodoszczelności.

Wszystkie fizyczne klawisze znajdują się na prawym boku telefonu i zostały przesunięte ku dolnej krawędzi. Najwyższy przycisk znajduje się ciut powyżej połowy wysokości telefonu, a to oznacza, że do wszystkich przycisków można bez problemu sięgnąć, również gdy trzymamy telefon jedną ręką. Przycisk zasilania zachował swój unikatowy wygląd zaczerpnięty z poprzedniego modelu. Jest odrobinę mniejszy i mniej wystający, ale i tak można bezbłędnie wyczuć go palcem, bez spoglądania na obudowę.

Pojawił się też nowy przycisk dedykowany robieniu zdjęć. Przez jego przytrzymanie można uruchomić aparat, nawet jeżeli telefon jest zablokowany i ma wygaszony ekran. Rozwiązanie znane chociażby z Xperia T jest naprawdę wygodne i pozwala uchwycić ulotne chwile. Przycisk jest dwustopniowy – wciśnięcie do połowy ustawia i blokuje ostrość, wciśnięcie do końca robi zdjęcie. Z tego względu komfort robienia zdjęć jest większy. Wreszcie, gdy zanurzymy telefon do wody i ekran dotykowy nie funkcjonuje najlepiej, dedykowany spust migawki pozwala wykonać zdjęcia pod wodą.

Podsumowując tę część recenzji, budowę telefonu można uznać za wzorową. Nie ma tanich materiałów, telefon świetnie się prezentuje. Jest również wygodny w obsłudze. Jestem zaskoczony, gdy ktoś przekonuje mnie, że 5 cali to za dużo. Wcześniej używałem S2 i nie odczuwam żadnych negatywnych efektów korzystania z większego telefonu, jedynie pozytywne.
























Ekran

Wyświetlacz w XPerii Z1 ma rozdzielczość 1080 x 1920 co przy wielkości 5 cali przekłada się na gęstość pikseli na poziomie 441 PPI. W praktyce oznacza to, że obraz jest bardzo szczegółowy. Krawędzie czcionek są całkowicie gładkie i nie ważne jak bardzo się przyglądamy, nie dostrzeżemy pojedynczych pikseli.

W Xperii Z1 znalazł się nowy rodzaj ekranu o nazwie Triluminos display. W stosunku do poprzedniego modelu Xperia Z jest on bardziej kontrastowy – czernie są ciemniejsze, a biel jest jaśniejsza. Potwierdzają to również rozmaite testy syntetyczne, które można znaleźć w sieci. Mimo wszystko nie jest łatwo jednoznacznie ocenić ten wyświetlacz.

Położony obok Samsunga z ekranem Super AMOLED ekran Xperia Z1 wydaje się mniej nasycony i ma słabsze kąty widzenia – im dalej odchylamy ekran od prostopadłej linii patrzenia nań, tym kontrast staje się mniejszy. To zauważy każdy kto będzie mógł porównać dwa telefony obok siebie. Mimo to filmy ogląda mi się znacznie przyjemniej na Xperia Z1 niż na Super AMOLED, zarówno te skopiowane do pamieć telefonu, jak i YouTube. Ciężko mi to wyjaśnić, poza dość ogólnym „obraz jest milszy dla oka”, przynajmniej mojego. Być może to kwestia X-Reality Engine, który czuwa nad wyświetlaniem kolorów i poprawia wygląd filmów o rozdzielczości mniejszej niż rozdzielczość ekranu.

Sądzę więc, że tak naprawdę wszystko sprowadza się do preferencji, niż do parametrów. Zwolennicy mocno nasyconych kolorów, nawet jeżeli są trochę nienaturalne, wybiorą raczej inne propozycje i ekran Z1 ich nie zachwyci. Za to osoby nie przepadające za zbytnim nasyceniem być może uznają ekran Xperii za szczególnie godny uwagi. Ja im dłużej używam telefonu, tym bardziej jestem do niego przyzwyczajony i coraz bardziej mi odpowiada. Przynajmniej jeżeli chodzi o kolory i nasycenie, bo pod względem rozdzielczości, szczegółowości i czytelności cienkich i drobnych czcionek ekran może konkurować z każdym bez problemu.

W tym miejscu warto wspomnieć, że przód i tył telefonu został firmowo oklejony folią, o której można po prostu nigdy nie zauważyć. Niektórzy narzekają na to, że telefon szybko rysuje się, tym czasem jest to właśnie ta folia, którą można zdjąć. Czemu folia została fabrycznie naklejona nie umiem wyjaśnić. Sądzę jednak, ze skoro można ją zdjąć nie jest to aż tak duży problem. Na obecnym etapie ciężko powiedzieć mi coś więcej, bowiem testowanego telefonu nie udało mi się jeszcze porysować.

Specyfikacja i szybkość działania

Xperia Z1 znajduje się w absolutnej czołówce jeżeli chodzi o moc obliczeniową procesora. Telefon Sony został wyposażony w czterordzeniowy procesor Snapdragon 800 taktowany zegarem 2,2 GHz. W tej chwili na rynku znajdują się tylko dwa telefony, które mają szybsze procesory. A mówiąc precyzyjniej, jest to ten sam model procesora z wyższym taktowaniem. Mowa o LG G2 z zegarem 2,26 GHz i Samsung Galaxy Note 3 2,3 GHz, różnice nie powinny być jednak duże.

Procesor jest wspierany przez układ graficzny Adreno 330 oraz 2 GB pamięci operacyjnej. Jest to naprawdę potężna konfiguracja, znacząco szybsza HTC One czy Galaxy S4, przynajmniej z punktu widzenia testów syntetycznych. Telefon jest około dwa razy szybszy niż Nexus 4. Podczas użytkowania również czuć moc, jaka jest dostępna dla użytkownika. Bazując na własnych doświadczeniach zauważyłem, że wiele operacji zajmuje znacznie mniej czasu. Otworzenie linku z Facebooka w oknie przeglądarki zajmuje mgnienie oka. Znacznie szybciej niż jestem przyzwyczajony. Na nałożenie filtru na obraz w najwyższej obsługiwanej przez Snapseed rozdzielczości nie trzeba czekać praktycznie wcale, mniej niż sekundę, podczas gdy zarówno na SGS2 czy iPadzie 3 czas oczekiwania jest kilkakrotnie dłuższy. Ładowanie stron WWW również wydaje się wyraźnie sprawniejsze. Ogólne wrażenie jest takie, że mogę sprawniej wykonywać wiele czynności jednocześnie, nie odczuwając żadnych przestojów podczas przełączania aplikacji. Wśród zdjęć w galerii można znaleźć zrzuty ekranu wyników osiągniętych w benchmarkach Antutu i Quadrant.

Podczas pełnego obciążenia telefon potrafi się nagrzać dość mocno, trzeba jednak podkreślić, że podczas zwykłego użytkowania telefonu to się praktycznie nie zdarza. Większość aplikacji albo nie potrzebuje pełnej mocy obliczeniowej procesora, albo korzystania z niej bardzo krótko. Podczas testów telefon nagrzał się jedynie gdy wykonywałem na nim serię benchmarków jeden po drugim. Być może jeżeli ktoś lubi dużo grać będzie to dla niego problem, ja w każdym razie tego nie odczułem.

Specyfikację wypada zamknąć wspomnieniem o pamięci na pliki. Telefon posiada 16 GB wbudowanej pamięci, z czego niecałe 12 GB jest dostępne dla użytkownika. Dodatkowo pamięć można rozszerzyć za pomocą karty micro SD o pojemności do 64 GB – coś czego bardzo brakuje mi w Nexusach. Dodatkowa pamięć może przydać się szczególnie jeżeli planujemy robić zdjęcia o rozdzielczości 20 megapikseli i kręcić dużo filmów 1080p.

Aparat

Samo Sony zwraca uwagę na aparat jako jedną z najważniejszych cech Xperia Z1. Mamy tu do czynienia z matrycą wielkości jak w aparatach kompaktowych, przynajmniej tych tańszych – 1/2.3 cala, o rozdzielczości 20,7 megapiksela. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na szerokokątny obiektyw 27 mm o dużej jasności F/2.0. Czy to wystarczy aby ustanowić nowy standard w fotografii mobilnej?

Tak i nie. Tak, bo jest, jak na telefon, naprawdę nieźle. Zdjęcia z Z1 są lepsze niż poprzednich telefonów tego producenta. Rozdzielczość i parametry robią wrażenie, zarówno na papierze jak i w praktyce. Możliwe jest wykonanie przyzwoitego zdjęcia w nocy, bez użycia flesza. Obrazuje to chociażby zdjęcie tramwaju, które wykonałem późnym wieczorem.

Jeśli chodzi o jakość, to jest ona zdecydowanie w czołówce wśród telefonów, zwłaszcza tych działających na systemie Android, ale nie jest na tyle dobra, aby zniechęciła mnie do korzystania z aparatu kompaktowego dobrej jakości. Przy powiększeniu do 100% widać sporo szumu, nawet jeżeli zdjęcie było robione na dworze, w dobrą pogodę. Jest to powszechny problem niemal wszystkich telefonów, ale pokazuje, że wciąż matryce w telefonach nie dorównują tym w aparatach z prawdziwego zdarzenia. Ten problem można rozwiązać dokupując bezkorpusowca QX10 albo QX100 i podłączając go do telefonu za pomocą NFC i WiFi – recenzja w drodze. Tak więc jakość aparatu jest dobra czy nawet bardzo dobra, ale w porównaniu z innymi telefonami. Wciąż obiektyw z prawdziwego zdarzenia robi dużą różnicę. Wśród telefonów z bardzo zwartą, niewielkiej grubości obudową, Z1 wysuwa się na czołówkę i stara się pogodzić mobilność z fotografią.

Sony zaopatrzył aparat Z1 w wiele trybów automatycznych. Użytkownik ma do dyspozycji co najmniej kilkanaście trybów scen, takich jak krajobraz, portret nocny, zdjęcie nocne z reki, sport, plaża, śnieg, dokument czy sztuczne ognie. Tryb ulepszonej automatyki, który uruchamiany jest domyślnie, stara się odgadnąć bez pomocy użytkownika który z tych trybów należy zastosować. Dość często mu się to udaje. Gdy robimy zdjęcie z bliska, uaktywnia się tryb makro, gdy intensywnie poszuramy aparatem podczas robienia zdjęć, wybiera tryb sportowy. Potrafi też bez problemu włączyć tryb krajobrazu czy dokumentu, gdy te są pożądane.

Dziwne jest natomiast to, że tryby ulepszonej automatyki dostępne są tylko dla rozdzielczości zdjęć 8 megapikseli i niższej, czyli podobnie jak w poprzednich telefonach, które jednak miały matryce o rozdzielczości maksymalnie 13 megapikseli. Jeżeli zdecydujemy się włączyć rozdzielczość 20,7 megapiksela, a możemy to zrobić tylko w trybie manualnym, zablokowany zostanie również dostęp do manualnego wyboru scen. Wówczas do dyspozycji pozostaje nam ręczne wyregulowanie wszystkich ustawień. Mówiąc krótko, jeżeli ktoś zamierza fotografować tylko na automacie, zdjęcia w wysokiej rozdzielczości nie będą dla niego dostępne. Nie do końca rozumiem co stało za taką decyzją. Być może przyszła aktualizacja zniesie to ograniczenie.

Oprócz trybu automatycznego i ręcznego jest kilka trybów dodatkowych. Timeshift burst robi serię 61 zdjęć w ciągu 2 sekund, 30 przed wciśnięciem spustu migawki, jedno dokładnie w chwili wciśnięcia i 30 po wciśnięciu. Następnie użytkownik ma możliwość wybrania najlepszego ujęcia. Zdjęcia w tym trybie mają wielkość 2 megapikseli.

Efekt wizualny to zestaw 9 filtrów których efekt widać na żywo podczas robienia zdjęcia. Poprzez dotknięcie ekranu można regulować ustawień w niektórych z nich. Niektóre z nich mają całkiem oryginalny wygląd, jak choćby Migawka Harrisa, szkic, czy nostalgia.

Następny tryb to rozległa panorama i muszę przyznać, że tutaj konkurencja może uczyć się od Sony. Robienie panoramy jest łatwe, szybkie i przyjemne, a efekty są naprawdę niezłe. Oczywiście nie mówimy tu o panoramie naprawdę wysokiej rozdzielczości, ale mimo wszystko czasami możliwość złożenia w całość zdjęć w trudnych warunkach mnie zaskakuje.

Efekty AR to coś na kształt rzeczywistości rozszerzonej. Mamy 7 rodzajów wirtualnych światów, takich jak nurkowanie, dinozaury czy bajeranckie disco. Aplikacja automatycznie wykryje płaskie powierzchnie i umieści na nich rośliny, albo dekoracje. Wykryte zostaną również twarze i pojawią się na nich maski lub inne ozdoby. Twarze będą śledzone i maski będą poruszały się wraz z głowami fotografowanych osób. Niektóre elementy dekoracji można ręcznie przestawiać lub regulować ich wielkość. W takiej scenerii można komuś zrobić zdjęcie. Podoba się szczególnie dzieciom i nadaje się do różnych żartów.

Info eye to tryb który połączony z czytnikiem kodów kreskowych i QR pozwala uzyskać również informacje na temat fotografowanych przedmiotów. O ile w przypadku kodów QR działa przewidywalnie, o tyle technologia rozpoznająca loga marek, przedmioty czy budynki musi zostać jeszcze dopracowana. Generalnie częściej nie dostarcza ona żadnej informacji, niż udaje jej się coś pokazać, co w efekcie zniechęca do jej użycia. Być może sprawdzi się lepiej na wycieczkach zagranicznych, o ile będziemy mieli dostęp do sieci.

Wreszcie ostatni tryb o nazwie Social Live pozwala na strumieniowanie obrazu z kamery na żywo na Facebooka. Komentarze dodawane pod naszym filmem będą pojawiały się na wyświetlaczu telefonu podczas nagrywania, co umożliwi natychmiastowe odpowiadanie na pojawiające się pytania. Darmowa wersja pozwala na 10 minutowy film, który jest dostępny przez 24 godziny dla każdego, kto spóźnił się na transmisję na żywo. Dodatkowa opłata znosi limity.

Sony otworzył API swojego aparatu co umożliwia deweloperom tworzenie aplikacji specjalnie pod kątem Z1 i łatwą ich instalację bezpośrednio z menu aparatu. Już teraz można znaleźć tam kilka pozycji, jak chociażby Panorama 360 bądź rozmaite efekty specjalne.

Jeżeli chodzi o kręcenie filmów to 1080p jest oczywiście w standardzie, a jakość nagrań również trzyma odpowiednio wysoki poziom. Mam tu na myśli zarówno obraz jak i dźwięk. Okazjonalnie widać, że autofocus wprowadza delikatne korekty szukając odpowiedniej ostrości, co czasem może irytować, ale poza tym nie mam większych uwag do nagranego materiału. Jakość możecie ocenić sami, w tym celu zrezygnowałem z YouTube, który bardzo psuje jakość przez nadmierną kompresję i skorzystałem z Vimeo.

Podsumowując długą część na temat fotografowania i filmowania, wciąż prawdziwe jest twierdzenie, że aparat jest lepszy od telefonu w robieniu zdjęć, jeśli jednak porównujemy telefony o kompaktowej, zwartej obudowie, do których bez wątpienia zalicza się Xperia Z1, to telefon Sony znajduje się w czołówce. Duża ilość megapikseli pozwala na kreatywne kadrowanie i zmniejszanie obrazów do rozdzielczości ekranu, co z kolei sprzyja minimalizowaniu szumów i artefaktów.

System i nakładka systemowa

Xperia Z1 w momencie premiery startuje z Androidem 4.2.2, który jest w zasadzie najnowszą wersją systemu wśród telefonów nie będących Nexusami. Wiadomo, że będzie dostępna aktualizacja do wersji 4.3, ale nie wiadomo jeszcze kiedy. Sądzę, że ciężko się tutaj do czegoś przyczepić.

Bardziej istotna z punktu widzenia użytkownika jest więc nakładka systemowa. Sony wypracował własny styl, który mi przypadł do gustu bardziej niż w przypadku rozwiązań konkurencji. Mówiłem to już przy okazji poprzednich telefonów Sony. To co jednak zasługuje na szczególną pochwałę to klawiatura systemowa. Jest to bez wątpienia najlepsza klawiatura ekranowa jaką widziałem w telefonie z Androidem.

Przede wszystkim jest bardzo konfigurowalna i każdy powinien ją dostosować do swoich potrzeb. Można ustawić czy klawisze mają pozwalać na wprowadzanie symboli przez przytrzymanie, czy nie, można wybrać czy przecinek i kropka mają być dostępne jako osobne klawisze, co osobiście bardzo sobie cenię, czy mają być schowane w podmenu. Można wybrać czy po wprowadzaniu słowa ze słownika ma się automatycznie pojawiać spacja, czy nie i tak dalej. Można pisać także za pomocą przeciągnięć palca, a aby poprawić jakość podpowiedzi słownika można przeskanować zawartość Gmaila, Facebooka, Twittera czy SMS – tej funkcji nie przypominam sobie w starszych modelach.

Jak dodać do tego 5 calowy ekran, wychodzi bardzo wygodny telefon do pisania. Po raz pierwszy nie sięgałem do tabletu, czy komputera, żeby pogadać na czacie Facebooka czy odpisać na dłuższą wiadomość. Pisze się po prostu wygodnie.

Aplikacje

Sony ma szereg własnych aplikacji. Trzon stanowi odtwarzacz muzyki Walkman, który wygląda naprawdę estetycznie i jest wygodny w obsłudze, Album, który pozwala płynnie regulować wielkość miniatur, potrafi wyświetlać zdjęcia na mapie, jeżeli mają zapisane dane GPS oraz potrafi połączyć się z galeriami Facebooka, Picasa, Flickr oraz rozpoznaje twarze na zdjęciach. Jest wreszcie odtwarzacz filmów, który wyświetla urywek ostatnio oglądanego filmu w nagłówku.

Na uwagę zasługuje również aplikacja rozpoznająca „ze słuchu” utwór który gra w radiu bądź na imprezie – TrackID, który radzi sobie naprawdę nieźle, również z polskimi utworami. Nie zabrakło także notatek czy szkicownika, chociaż ja wolę korzystać z Google Keep. Na telefonie znajdziemy również menadżer plików czy narzędzie do robienia backupu zainstalowanych aplikacji. Xperia Z1 ma również aplikację Xperia Privilege, która pozwoli pobierać filmy znajdujące się w portfolio Sony. Jeśli mnie pamięć nie myli właścicielowi Z1 przysługuje możliwość pobrania 10 filmów z darmo, w tym Elizjum, gdy tytuł będzie już dostępny. W trakcie testów nie miałem możliwości tego sprawdzić, ponieważ nic godnego uwagi nie znalazło się w ofercie. Nie dziwi mnie to, miałem możliwość testować telefon przed jego oficjalną premierą w Polsce. Nie wszystkie serwisy i aplikacje Sony działają w Polsce. Nie działa chociażby PlayStation Mobile.

Na uwagę zasługuje gest wykonywany od lewej krawędzi będąc w liście wszystkich aplikacji. Wysuwane jest wówczas menu, które pozwala wyszukiwać wśród zainstalowanych aplikacji, uszeregować je alfabetycznie lub według najczęściej używanych aplikacji, a także odinstalować czy zainstalować nowe programy.

Są również tzw. drobne aplikacje, które uruchamiane są w formie mniejszego okna znajdującego się ponad pulpitem czy pełnoekranową aplikacją. Pozwalają one na wykonywanie kilku czynności jednocześnie np. na przeglądanie internetu i korzystanie z kalkulatora, bez konieczności przełączania się pomiędzy aplikacjami. W małym oknie uruchomimy Chroma, Gmail, Kalendarz, notatki, dyktafon, minutnik czy narzędzie do zrzutów ekranowych. W sklepie Play jest dostępne dziesiątki innych drobnych aplikacji specjalnie dla telefonów Sony.

Bateria

Sony udało się zmieścić w niewielkiej obudowie baterię naprawdę dużej pojemności 3000 mAh, to zdecydowanie więcej niż w większości telefonów na rynku. Jak to przekłada się na czas działania telefonu? Oczywiście pozytywnie.

Podczas intensywnego wykorzystania, w dniu w którym testowałem telefon, bawiłem się aplikacjami, uruchamiałem benchmarki i robiłem na nim znacznie więcej czynności niż zwykle, przed pójściem spać miałem do dyspozycji jeszcze 40% baterii. Moje standardowe wykorzystanie telefonu obejmujące kilka telefonów, trochę Facebooka i nawigacji zaowocowało prawie 60% przed pójściem spać i podłączeniem telefonu do ładowarki.

Spodziewam się więc, że w normalnych warunkach praktycznie niemożliwe jest rozładowanie telefonu w jedną dobę, chyba, że ktoś ma czas oglądać wiele godzin filmów czy przez wiele godzin grac w gry. Ja ze swoim użyciem telefonu mogę liczyć spokojnie na dwa dni bez ładowarki. Jak na smartfon z tak dużym ekranem i bardzo mocnym procesorem to świetny wynik. A można dodatkowo włączyć funkcje oszczędzania energii, która zapobiega łączenia się z siecią gdy telefon jest uśpiony. I to jest dla mnie bardzo ważna cecha. Nie chcę telefonu, który nie jest mi wstanie zagwarantować działania przez cały dzień bez ładowarki, nawet w trakcie intensywnego użytkowania.

Podsumowanie

Sony Xperia Z1 jest telefonem godnym uwagi chociażby ze względu na najszybszy obecnie procesor, wodoszczelność, elegancki design i bardzo mocną baterię. Dla wielu osób połączenie tych funkcji wystarczy aby ich przekonać do rozważenia zakupu tego właśnie telefonu.

Kwestią sporną pozostanie ekran, który budzi mieszane uczucia. Jednym się podoba, innym nie. Jeśli można się jednoznacznie do czegoś przyczepić to do kątów widzenia. Kontrast został znacznie poprawiony w stosunku do poprzedniego modelu. Ja po kilku dniach z telefonem przekonałem się do tego wyświetlacza i korzystam z niego z przyjemnością, być może dlatego, że wolę bardziej naturalne kolory.

Jeśli natomiast chodzi o aparat, to jest on dobry na tle innych telefonów, ale nie do końca potrafi sprostać wyobrażeniom, przynajmniej moim, zwłaszcza po testach aparatów naprawdę wysokiej jakości, jak powinny wyglądać zdjęcia 20 megapikseli. Jeśli jednak przypomnę sobie, że to wciąż jest przede wszystkim telefon i z innymi telefonami powinienem go porównywać, to sytuacja wygląda zgoła inaczej. Prawdopodobnie jedyną konkurencją pod względem funki fotograficznych będzie Nokia 1020 i ewentualnie nowy iPhone. Z resztą konkurencji Sony poradzi sobie bez większego problemu.