22

Konkurencja robi to lepiej – recenzja Motorola Moto G10

Motorola G10 ma być startem linii Moto G w nową erę. Patrząc na to, jak najtańszy smartfon serii sprawuje się na tle konkurencji, ciężko jednak uznać ten start za udany.

Jakiś czas temu Motorola zapowiedziała, że ich seria G przechodzi spore zmiany. Po G8 i G9 spodziewać się można było, że G10 będzie kolejnym średniopółkowcem. Tymczasem seria G nieco rozszerza swój zakres cenowy i G10 spada do klasy budżetowców. Wraz z tym telefonem zadebiutował nieco droższy G30 i zapewne w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych urządzeń z serii. Dziś jednak przyglądamy się tańszemu smartfonowi, by odpowiedzieć sobie na pytanie, co w 2021 roku potrafi telefon za 700 zł.

Motorola Moto G10 – specyfikacja techniczna

  • 6,5 calowy wyświetlacz IPS TFT, 1600×720 pikseli, 60 Hz, 269 ppi,
  • układ Snapdragon 460, grafika Adreno 610,
  • 4 GB RAM,
  • 64 GB pamięci wbudowanej,
  • slot kart microSD,
  • Android 11 MyUI, IP52
  • łączność bezprzewodowa: Wi-Fi,hotspot, Bluetooth 5.0, A-GPS, GLONASS, GALILEO, BDS, NFC
  • USB-C, czytnik linii papilarnych
  • aparaty z tyłu: 48 Mpix, f/1.7, 8 Mpix, f/2.2, 123 stopnie (szeroki kąt), 2 Mpix, f/2.4, (makro), 5 Mpix, f/2.4, (głębia),
  • aparat z przodu: 8 Mpix, f/2.2,
  • bateria 5000 mAh, ładowanie 10 W,
  • wymiary: 165.22 x 75.73 x 9.19mm
  • waga: 200g
  • cena: 699 zł

Motorola Moto G10 – wygląd zewnętrzny

Jeżeli weźmiecie do ręki Motorolę Moto G9 Plus i Moto G10, możecie na pierwszy rzut oka nie rozróżnić, który telefon jest który. Tyły urządzeń są do siebie łudząco podobne, a to, że poprzedni model jest „tym droższym”, zdradza przód, w którym G9 posiada małe wycięcie na przednią kamerę, a G10 – dużego notcha. W normalnych warunkach nawet pochwalałbym taką ciągłość w projektowaniu smartfonów, ale tutaj nie mam złudzeń, że producent porzuci taki język projektowy gdy tylko modne stanie się co innego. Jeżeli chodzi o jakość wykonania, to telefon jest oczywiście z plastiku i to pod palcami dosyć mocno czuć. Jeżeli chodzi o wykończenie, to Moto G10 posiada plecki ze specjalną, falowaną fakturą, która może się podobać, jednak jest ona dla mnie zdecydowanie mniej elegancka niż chociażby szczotkowany finisz w telefonach realme.

Dodatkowo, telefon, choć nie jest „bardzo” duży jak na dzisiejsze standardy, to jest dosyć spory. Producent podaje, że jego grubość do 9,19 mm, jednak w ręce wydaje się on sporo grubszy od chociażby Samsungów z linii A. Ja rozumiem, że baterię 5000 mAh gdzieś trzeba zmieścić, ale przecież na rynku jest multum telefonów z takim ogniwem, które nie są aż tak grube. Finalnie więc mi wygląd Moto G10 do gustu nie przypadł, ale jeżeli ktoś szuka telefonu który nie będzie się wyróżniał spośród tysiąca innych, np. jako urządzenie służbowe, to Moto G10 może być dla niego. Po małym plusiku trzeba tu jednak zapisać za (jak zawsze) za czytnik linii papilarnych na pleckach wkomponowany w logo, gniazdo mini jack oraz dołączone do zestawu przezroczyste etui.

Motorola Moto G10 – ekran

Postanowiłem zatrzymać się nieco przy ekranie tego smartfona, nie dlatego by podkreślić jakąś jego niesamowitą cechę, ale by pokazać, że wciąż jest to jeden z komponentów, na którym łatwo jest oszczędzić. W tym wypadku oszczędzono bardzo – nie tylko jest to ekran TFT LCD, ale też jego jasność maksymalna jest dosyć niska, co sprawia, że praca w pełnym słońcu jest mało komfortowa. To, do czego chcę się jednak najmocniej przyczepić to rozdzielczość – 1600×720 pikseli to trochę za mało w telefonie w tym rozmiarze. Chce tylko przypomnieć, że konkurencja w tej cenie oferuje FHD IPS LCD 90 Hz – lepsze kolory, wyższa rozdzielczość i częstsze odświeżanie. Motorola musi się więc lepiej postarać, bo w kwestii ekranu nie ma niczego, czego inni producenci nie robiliby lepiej.

Motorola Moto G10 – działanie

Za działanie smartfona odpowiada Snapdragon 460 z grafiką Adreno 610 i 4 GB pamięci RAM. Dużym nadużyciem byłoby nazwanie tego zestawu podstawowym. Tak, z telefonu da się korzystać na co dzień do dzwonienia i SMS’owania, ale już jakiekolwiek bardziej wymagające czynności, jak przeglądanie sieci mając kilka otwartych zakładek, przeglądanie społecznościówek bądź też granie w średnio wymagające gry zdradzają, że nie jest to smartfon „na lata”. W wynikach benchmarków jest on daleko w tyle chociażby za takimi demonami prędkości jak Redmi Note 7, realme 3 czy Galaxy S7. Motorola nieco nadrabia lekką nakładką, dlatego, jak mówiłem, w codziennym użytkowaniu małej mocy aż tak nie widać.

Mały plusik trzeba natomiast zapisać po stronie baterii. Mamy tutaj 5000 mAh ogniwo, które może nie zrywa czapek z głów, ale dzięki połączeniu mało wydajnego procesora i ekranu o niskiej rozdzielczości (dzięki czemu procesor graficzny jest mniej obciążony) smartfon spokojnie wytrzyma wam 3 dni na baterii, a jeżeli będziecie go używać sporadycznie, to kto wie – może i tydzień.

Motorola Moto G10 – aparaty

Aparaty w tanich smartfonach ewoluują i to zdecydowanie jest plus. Jeżeli chodzi o Motorolę G10 to w kwestii aparatów mamy tutaj jednak kopiuj-wklej ze standardu tej półki cenowej – 48 Mpix aparat główny, 8 Mpix szeroki kąt i 2x 2 Mpix do macro i głębi. To, jak sprawuje się główna matryca mogłem sprawdzić podczas krótkiej wycieczki w góry.

Zdjęcia są szczegółowe i ostre w całym kadrze, jednak dużym problemem są tu zbyt słabo nasycone kolory – wszytko wydaje się nieco zbyt wyblakłe, szczególnie, kiedy porównamy to ze zdjęciami z szerokiego kąta.

O 2 Mpix macro już kiedyś pisałem – dla mnie to dalej scam i świat byłby piękniejszym miejscem, gdyby takich obiektywów nie było. W przypadku Moto G10 – nic się w temacie nie zmieniło.

A jak aparat sprawuje się w nocy? Ano – bardzo tak sobie. Oprócz efektów poniżej przeciętnej, nawet jak na tę klasę cenową, zauważalne jest to, że aparat potrzebuje spoooooro czasu by nałożyć na zdjęcia nocne „efekt Motoroli”, czyli sprawić chociażby, że wszystkie światła samochodów nagle są niebieskie.

Tryb portretowy, jak to tryb portretowy – rozmiękcza zdjęcia a 2 Mpix oczko aparatu pomocniczego stara się jak może, by rozpoznać, co jest tłem.

Jeżeli chodzi natomiast o selfie, to tutaj większość z 8 milionów pikseli zajmuje niestety szum, który pojawia się na jednolitych kolorach.

Motorola Moto G10 – podsumowanie

Używając danego smartfonu zawsze staram się uchwycić to, co mi się podoba (bądź nie) w jego działaniu, a nie w specyfikacji. W tym wypadku jednak jest to bardzo trudne, ponieważ większość wad Motoroli Moto G10 wynika z faktu, że jest ona po prostu zbudowana na słabszych komponentach niż inne telefony za tę samą cenę – ma gorsze wykończenie, ekran, procesor i aparaty. I tak – można powiedzieć, że to wszystko przez to, że chińczycy obniżają ceny do tego stopnia, że nie da się z nimi konkurować. Jednak chcę przypomnieć, że Motorola potrafi zrobić dobry jakościowo i dobrze wyceniony telefon. Przecież nie tak dawno Moto G 5G biła się jak równy z równym z realme 7 5G – dwa najtańsze telefony z 5G na rynku okazały się zaskakująco dobre jak na swoją cenę. W tym wypadku jednak, jeżeli ktoś ma do wydania 700 zł, zapewne będzie oczekiwał, że za tę cenę dostanie jak najwięcej. Niestety, muszę stwierdzić, że na chwilę obecną wielu konkurentów – realme, Xiaomi czy Oppo – oferują w tej cenie po prostu lepszą jakość. I nie zrozumcie mnie źle – sam w sobie smartfon nie jest zły. Jeżeli jego cena spadnie o np. 200 zł, myślę, że można spokojnie go rozważyć.

Plusy

+ długi czas pracy na baterii

+ NFC

+ gniazdo jack, etui w zestawie

+ „prawie” czysty Android 11

Minusy

– niska wydajność

– przeciętna jakość zdjęć

– ekran 720 p TFT

– konkurencja za tę cenę oferuje więcej