19

Bolą Cie oczy przy korzystaniu z monitora LCD? Przyczyną może być PWM

Spędzanie długich godzin przez ekranem komputera nigdy nie będzie wpływać korzystnie na nasz wzrok. Nie ma pewnie osoby, która nie odczuwałaby dyskomfortu po kilku godzinach pracy czy zabawy. Efekt ten może się jednak nasilać za sprawą techniki podświetlania ekranów LCD i niestety nie za wiele możemy na to poradzić.

PWM – Pulse Width Modulation

Zanim przejdziemy do konkretów, warto najpierw uzmysłowić sobie jak działa podświetlenie w monitorze LCD. Dzisiaj w zasadzie są już wykorzystywane tylko diody LED, wcześnie były to świetlówki CCFL. Jedna i druga technologia ma to do siebie, że trudno jest przy jej pomocy regulować moc podświetlenia. W CCFL można obniżyć napięcie i co za tym idzie poziom jasności, ale tylko do pewnego poziomu (zazwyczaj o połowę), później świetlówka zwyczajnie zgaśnie. Podobnie jest z diodami LED.

Producenci ekranów aby ten problem obejść stosują technikę nazwaną PWM – Pulse Width Modulation. Polega ona na tym, że podświetlenie jest cyklicznie wyłączane przez sterownik elektroniczny, sprawiając wrażenie, że ekran staje się ciemniejszy. Pół biedy jeśli częstotliwość włączania/wyłączania przekracza 2000 Hz (2000 razy na sekundę), bo jest to wartość praktycznie nie do wyłapania przez ludzkie oko. Problem w tym, że nadal wiele sterowników w notebookach i monitorach stacjonarnych robi to ze znacznie mniejszą częstotliwością. Przy wartościach rzędu 175-200 Hz, nasze źrenice wyłapują migotanie i są zmuszone do ciągłej pracy. To negatywnie wpływa na zmęczenie oka i w rezultacie na nasze samopoczucie.

Jako, że technikę PWM wykorzystuje się przy zmniejszaniu jasności, to często objaw ten obserwujemy tylko wtedy gdy zmniejszymy jasność monitora poniżej pewnej wartości. Ta jest indywidualna dla każdego ekranu i nie ma tutaj żadnych ogólnych zasad i reguł. Co więcej niektórzy producenci stosują PWM nawet przy wyższych poziomach jasności, więc wpływa to negatywnie na nas w szerszym zakresie.

Bolą mnie oczy, co robić, jak żyć?

Zaraz pewnie pojawią głosy, że przecież ludzkie oko nie widzi różnicy w obrazie między 25, a 60 klatek na sekundę czy odświeżania między 60 a 120 Hz, więc co dopiero 200 Hz. Prawda niestety jest inna, mieliście pewnie nie raz wrażenie, że widzicie migoczący obraz na ekranie patrząc tylko „kątem oka”. Większość z was zauważy też pewnie różnice w płynności między 60, a 120 Hz, inaczej nikt nie kupowałby monitorów dla graczy z odświeżaniem 120/144 Hz. 200 Hz nawet jeśli nie jest przez nas świadomie zauważalna, to wyłapywane jest przez nasze źrenice i powoduje ich niepotrzebne zmęczenie.

Najlepszym sposobem na uniknięcie problemów powodowanych przez PWM jest kupno monitora/notebooka, który ma mechanizm PWM działający z większą częstotliwością (powyżej 2000 Hz) lub inaczej rozwiązany sposób regulacji jasności. Okazuje się, że są strony w sieci, które prowadzą testy pod tym kątem i publikują spis modeli z odpowiednią oceną. Czasami migotanie nie występuje wcale, czasami objawia się tylko poniżej określonej jasności ekranu, to wszystko w przypadku notebooków możecie sprawdzić między innymi na stronach Laptopmedia. W przypadku monitorów można szukać modeli oznaczonych jako „flicker-free”, w swojej ofercie mają je między innymi Acer czy BenQ.

Jeśli waszego monitora czy notebooka nie ma na liście, a wydaje się wam, że wasz wzrok się szybko męczy podczas pracy przy komputerze to możecie zrobić też własny test. Najlepiej jest ustawić monitor na najwyższą jasność, a jej wielkość skompensować do żądanego poziomu przy pomocy ustawień karty graficznej (np. suwakiem kontrastu). Na dłuższą metę nie jest to dobre rozwiązanie bo stracimy szczegółowość obrazu, ale pozwoli po kilku godzinach ocenić czy czujecie się lepiej.