15

Psy i koty też mają swoje startupy!

Społeczeństwo jest mocno podzielone, część z nas to tak zwani psiarze, a część to kociarze. Jedni kochają swoje merdające ogonem czworonogi, bo uważają je za najinteligentniejsze na ziemi, a drudzy kochają koty za ich charakter i mruczenie. Sam zaliczam się do psiarzy, mam piękną rhodesiankę, którą uważam za najinteligentniejszą na ziemi. Dla takich właśnie jak […]

Społeczeństwo jest mocno podzielone, część z nas to tak zwani psiarze, a część to kociarze. Jedni kochają swoje merdające ogonem czworonogi, bo uważają je za najinteligentniejsze na ziemi, a drudzy kochają koty za ich charakter i mruczenie. Sam zaliczam się do psiarzy, mam piękną rhodesiankę, którą uważam za najinteligentniejszą na ziemi. Dla takich właśnie jak ja kochających psy powstają różne startupy, a o to kilka z nich.

W samych Stanach Zjednoczonych mieszka około 80 milionów psów, co oznacza, że średnio co czwarty mieszkaniec USA posiada czworonoga. Nie dziwi więc fakt, że na terenie USA powstają różnego rodzaju psie startupy, których produkty lub usługi kierowane są zarówno do zwierząt jak i do ich właścicieli.

1. BarkBox

Jeżeli kojarzycie popularny wśród kobiet startup Birchbox, to szybko zrozumiecie czym jest BarkBox. Idea jest bardzo prosta, jednak nie do końca wiem do kogo jest skierowana (;)), czy do psów czy do ich właścicieli. Właściciel psiaka dzięki BarkBox może zamówić dla swojego pupila paczkę z prezentami. Za 19 USD/miesiąc (dla małego psa) lub 39 USD/miesiąc (dla dużego psa), właściciel może zaprenumerować specjalne koszyki, które będą wypełnione zabawkami i smakołykami. Plusem tego rozwiązania jest to, że właściciel nie musi ciągle pamiętać o kupowaniu (nie wiadomo gdzie znikających) przysmaków dla swojego psa, bo przyjdą one pocztą do niego z początkiem każdego miesiąca. Twórcy Barkbox zebrali ponad 5 milionów USD na rozwój swojego pomysłu, a z miesiąca na miesiąc mają coraz więcej zamówień i zadowolonych, szczekających klientów. Ciekawe jest to, że co miesiąc producent koszyków z łakociami oddaje 10% z zysków na schroniska dla zwierząt – postawa godna pochwały.

2. Swifto 2.0

To dość ciekawy startup, chociaż właściwie wolę napisać osobliwy startup. Swifto to usługa oferowana na terenie Nowego  Jorku. Jeżeli ktoś posiada psa, a nie zawsze ma czas by z nim wyjść, lub po prostu traktuje go jako pupila domowego i woli by ktoś inny go wyprowadzał za niego, może skorzystać z wyprowadzaczy Swifto. Poprzez stronę WWW bądź specjalną aplikację, właściciel psa może zarezerwować godzinę wyprowadzenia psa. O określonej godzinie w zarezerwowanym dniu pojawi się wyprowadzacz i weźmie psa na spacer. Oczywiście to nie wszystko. Dzięki wbudowanemu GPS-owi w telefonie wyprowadzacza, właściciel może poprzez appkę mobilną śledzić drogę, którą podąża pies. Ba, wyprowadzacz oznacza na mapie gdzie pies się wysikał, a gdzie zrobił kupę. Brzmi to trochę absurdalnie, ale póki są klienci i jest popyt to trzeba sprzedawać usługę (no i póki zwierzakom nie dzieje się krzywda).

3. PetHub

Alumninum Toll Free

Jedni wszczepiają psom i kotom chipy rfid, a inni produkują znaczniki z QR kodami i portal społecznościowy dla psów. Właśnie tym drugim postanowili zająć się twórcy PetHub. Startup powinien być dobrze znany wszystkim psiarzom, gdyż od kilku lat działa on także w Europie. Jak to działa? Czasem zdarza się tak, że pies się gdzieś zgubi. Dlatego twórcy PetHub postanowili pomóc zestresowanym i tęskniącym właścicielom, którym zgubienie psa będzie spędzało sen z powiek, a w niektórych przypadkach może doprowadzić do zawału serca. System składa się z dwóch części. Pierwsza to pewnego rodzaju baza danych, do której dodajemy informacje o psie. Cechy szczególne, rasa, zdjęcie, nr identyfikacyjny, imię i nazwisko właściciela oraz dane kontaktowe w razie wypadku.

Drugą częścią jest kod QR, który właściciel otrzymuje po zapisaniu swojego pupila do PetHubu. Kod QR, a właściwie medalik z kodem QR trzeba zawiesić psu na obroży. Jeżeli pies się zgubi, to osobie która go znalazła (po zeskanowaniu QR kodu) wyświetli się informacja o właścicielu psa i telefonie kontaktowym do niego.

4. Dog Vacay

Startup ten to psi odpowiednik startupu AirBnB. Dosłownie! Osoby, które na co dzień nie mają psów, mogą zaproponować opiekę nad czyimś zwierzakiem kiedy jego właściciel wyjeżdża np. w podróż. Oczywiście wcześniej mieszkanie tymczasowego opiekuna jak i on sam są dokładnie weryfikowani, poprzez wywiad środowiskowy. Dodatkowo, by korzystać z Dog Vacay opiekunowie muszą ubezpieczyć psa, to tak dla pewności gdyby coś mu się stało podczas nieobecności właściciela. Ciekawą opcją jest to, że opiekunowie codziennie muszą raportować właścicielom o posiłkach jakie zjadł czworonóg, o siusianiu i kupach, a także przesyłać zdjęcia zadowolonego zwierzaka. Pomysł dość ciekawy, acz niespecjalnie nowy. Ceny zaczynają się od 15 USD za noc.

5.  Pintofeed

722a4c9a-73aa-4d0f-a3ee-a6531cf32961

Tak do końca nie wiem jak opisać ten pomysł/startup. Bo w dużym skrócie Pintofeed to zdalny karmnik dla zwierząt domowych. Składa się on z dwóch części, urządzenia z którego nasz pupil będzie wcinał karmę, oraz z aplikacji mobilnej, poprzez którą właściciel będzie mu ją dystrybuował. Zamysł twórców jest taki, że nie powinno się przekarmiać zwierząt, a zdarzają się sytuacje gdy trzeba gdzieś pojechać, a nie możemy zabrać ze sobą naszego psa czy kota. Dzięki Pintofeed to nie problem, bo właściciel może dozować karmę zwierzakowi z dowolnego miejsca na świecie. Ba, można nawet monitorować ile pies zjadł, dzięki wbudowanej wadze. Ci bardziej leniwi właściciele mogą zaplanować o jakich godzinach urządzenie ma samo wydawać karmę. Kosz urządzenia to 149 USD + koszt wysyłki. Zastanawia mnie tylko jedno, co w wypadku gdy nie będzie prądu? Zwierzak, ma czekać aż panowie w elektrowni sobie o nim przypomną?

Pomysły te są trochę śmieszne, trochę sensowne, a trochę niepotrzebne. Zasadniczo każdy z nich można by było jakoś sensownie zastąpić. Jednak zgodnie z prawem rynku jest popyt jest i podaż. Ja jednak wolę samodzielnie karmić i wyprowadzać psa, a wakacje planuję tak bym nie musiał mojej suni zostawiać na pastwę obcych osób.