8

Podróż przez Śródziemie dzięki eksperymentowi Chrome

Tak zwane „eksperymenty Chrome” to jedne z najlepszych przykładów możliwości dzisiejszego „okna” na świat, czyli przeglądarki internetowej. Do niedawna takie „fajerwerki” były jedynie marzeniem, zaś dziś stają się rzeczywistością i wszystko to coraz bardziej przybliża nas do potwierdzenia się wizji Google wobec tego, że za pewien czas to właśnie przeglądarka stanie się jedynym potrzebnym programem. […]

Tak zwane „eksperymenty Chrome” to jedne z najlepszych przykładów możliwości dzisiejszego „okna” na świat, czyli przeglądarki internetowej. Do niedawna takie „fajerwerki” były jedynie marzeniem, zaś dziś stają się rzeczywistością i wszystko to coraz bardziej przybliża nas do potwierdzenia się wizji Google wobec tego, że za pewien czas to właśnie przeglądarka stanie się jedynym potrzebnym programem.

Odkładając jednak te rozważania na bok nacieszmy oczy i uszy podczas wirtualnej podróży po Śródziemiu – krainie, gdzie rozgrywa się akcja książki „Hobbit, czyli tam i z powrotem”, której druga część ekranizacji niedługo pojawi się w kinach. Strona umożliwia nam odwiedzenie takich lokalizacji jak Rivendell czy Dol Guldur. Każdą z nich możemy bliżej poznać przewijając treść poziomo i zapoznając się z przygotowanymi materiałami. Co ważne, strona dostępna jest także w języku polskim, a przetłumaczone zostały nawet wypowiedzi głosowe postaci.

2

Nie jest to jeszcze gra, w którą zapewne wiele osób z przyjemnością by zagrało, lecz świetny pokaz możliwości przeglądarki Chrome w kwestii 3D. Do zbudowania witryny użyto naturalnie CSS3 i WebGL, a w przygotowaniu są kolejne miejsca, które będziemy mogli pozwiedzać. Jeżeli oczekiwaliście mapy śródziemia w formie Map Google, to niestety będziecie musieli jeszcze trochę zaczekać.

3

4

Znajdzie się wielu zwolenników jak i przeciwników dla przeglądarki Chrome. Google, wykorzystując w swoich produktach technologie niedostępne na ten moment pod innymi przeglądarkami, wymusza niejako na wielu użytkownikach zmianę przeglądarki na tą autorstwa Google. Jednym z przykładów są nowe, rozszerzone możliwości edytora zdjęć Snapseed dostępnego w serwisie Google+ – spora część jego funkcjonalności została ograniczona do użytkowników Chrome’a, co nie jest jednak dla mnie żadnym zaskoczeniem, choć w pełni rozumiem pretensje skierowane do Googlersów przez wielu użytkowników konkurencyjnych przeglądarek.