Facebook

Przepraszam Cię Facebooku

MS
Maciej Sikorski
14

Jakiś czas temu trafiłem na swój pierwszy tekst, jaki opublikowałem na AW. Połowa maja 2012 roku – dzień wejścia Facebooka na giełdę. I właśnie o tym wydarzeniu pisałem. Chociaż w tamtym wpisie nie krytykowałem firmy, jej wyceny, szału na akcje Facebooka, to robiłem to w innych miejscach, prawdopodo...

Jakiś czas temu trafiłem na swój pierwszy tekst, jaki opublikowałem na AW. Połowa maja 2012 roku – dzień wejścia Facebooka na giełdę. I właśnie o tym wydarzeniu pisałem. Chociaż w tamtym wpisie nie krytykowałem firmy, jej wyceny, szału na akcje Facebooka, to robiłem to w innych miejscach, prawdopodobnie zdarzyło się i na AntyWebie, ale w kolejnych tygodniach. Dzisiaj muszę przyznać, że się myliłem.

Ten tekst ma otwierać nowy cykl – postaramy się przypominać nasze wpisy z przeszłości i komentować je w oparciu o wydarzenia, jakie miały miejsce po publikacji. W wielu przypadkach jesteśmy bogatsi o sporą wiedzę i można sprawdzić, czy miało się rację prognozując to i owo. Przypomnimy zarówno teksty, w których mieliśmy rację i sprawy potoczyły się wedle naszych przewidywań, jak i te sytuacje, gdy byliśmy w błędzie. Dzisiaj ten drugi przypadek: brak wiary w Facebooka.

Niejednokrotnie pisałem an AW, że nie jestem aktywnym użytkownikiem tej sieci społecznościowej. Korzystam, bo pomaga w pracy, czasem używam do komunikacji ze znajomymi. Konto założyłem późno, długo nie mogłem zrozumieć fenomenu tej firmy. I kręciłem głową z niedowierzaniem, gdy wyceniano imperium Zuckerberga. Dziesiątki miliardów dolarów za coś, co nie przynosi zysków. Spodziewałem się, że te w końcu się pojawią, ale wycenę uznawałem za grubo przesadzoną.

Czy dzisiaj jest inaczej? W jednym aspekcie, nie – nadal uważam, że kapitalizacja jest zbyt wysoka. To już jednak element dyskusji dotyczącej wielu firm z branży IT, a szerzej giełdy i całego rynku. Jednocześnie całkowicie zmieniłem podejście do Facebooka jako korporacji, która może odgrywać dużą rolę na rynku. Dzisiaj stwierdzam, że będą w gronie innowatorów i decydentów branży nowych technologii. Zuckerberg i jego ekipa w ciągu dwóch lat zdołali mnie przekonać, że wiedzą, jak zarobić na tym biznesie i jak rozwijać firmę, by rosła w siłę.

Facebook ma pieniądze, więc inwestuje, przejmuje mniejsze firmy, nierzadko wydaje na to kosmiczne sumy, ale w ten sposób umacnia swoją pozycję na rynku. Nie ogranicza się jednak wyłącznie do branży social media oraz komunikacyjnej, w której zgarnął WhatsApp. Przykład Oculusa pokazał, że korporacja ma znacznie poważniejsze plany. To samo można powiedzieć o chęci podłączania kolejnych ludzi do Internetu (zaproszono do współpracy szereg innych firm). Na tym polu Zuckerberg rzucił rękawicę Google, a to nie będzie łatwy bój.

Niedawno trafiłem na wykres przedstawiający liczbę patentów, jakie kupił w ostatnim czasie Facebook oraz wniosków patentowych złożonych przez samą firmę. O ile w pierwszym przypadku trudno mówić o czymś zaskakującym, bo patenty może kupować każdy, kto ma pieniądze (a oni mają), to spore wrażenie robi fakt, że w ciągu kilku lat liczba wniosków patentowych wzrosła z kilkudziesięciu w ciągu roku do kilkuset. Skok o 1000%. To oznacza, że korporacja szuka, bada, sprawdza i szykuje się do wdrażania nowych rozwiązań. Możliwości są spore, a minione kwartały pokazały, że Facebook może eksperymentować i ludzie od nich nie uciekną. Koniec Facebooka, który raz na jakiś czas jest wieszczony w mediach, raczej nie nastąpi. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.

Nie jest oczywiście tak, że korporacja przez dwa ostatnie lata rozwijała się bez wpadek i potknięć. Zaliczono kilka projektów, które okazały się nie bombą, a zwyczajnym kapiszonem. Przez długi czas po giełdowym debiucie akcje były wyceniane niżej niż w dniu debiutu – wiele osób rwało pewnie włosy z głowy. Głośno mówiono, że bańka pękła, przyszedł czas na zimny prysznic. Firma robiła jednak swoje, prezentowała coraz lepsze wyniki finansowe i w końcu uradowała tych akcjonariuszy, którzy cierpliwie czekali.

Przyznaję bez bicia: myliłem się co do możliwości, siły przebicia, strategii oraz społeczności Facebooka. Nie wierzyłem w to, że firma Zuckerberga stanie się silną korporacją w branży nowych technologii, ale dzisiaj inaczej patrzę na sprawę – w tym przedsięwzięciu drzemie olbrzymi potencjał, który prawdopodobnie zostanie wykorzystany. Przynajmniej mam taką nadzieję – nie chciałbym znowu pisać, że myliłem się co do Facebooka…

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu