Moje przemyślenia

Przecieram oczy ze zdziwienia. Wideo na Snapchacie wyświetlane jest 6 miliardów razy dziennie

PW
Paweł Winiarski
6

Jeśli ktoś kiedykolwiek wątpił w potęgę Snapchata, może razem ze mną usiąść gdzieś na ławeczce i zapłakać. Czasem nie potrafię zrozumieć fenomenu niektórych sieciowych zjawisk, co nie znaczy oczywiście, że ich nie dostrzegam. Snapchat ujawnił swoje statystyki, są miażdżące. Jeśli chodzi o wideo, mog...

Jeśli ktoś kiedykolwiek wątpił w potęgę Snapchata, może razem ze mną usiąść gdzieś na ławeczce i zapłakać. Czasem nie potrafię zrozumieć fenomenu niektórych sieciowych zjawisk, co nie znaczy oczywiście, że ich nie dostrzegam. Snapchat ujawnił swoje statystyki, są miażdżące. Jeśli chodzi o wideo, mogą śmiało wypowiedzieć wojnę YouTubowi i Facebooki. Tylko czy takie porównania mają w ogóle sens?

Snapchata można używać na kilka sposobów. Zaciekawiony jego fenomenem staram się pytać ludzi, czy wiedzą co to za zjawisko. Wśród osób w moim wieku na ogół jedynie coś świta w głowie i wciąż kojarzy się z aplikacją do wysyłania nagich zdjęć. Czasem mam wrażenie, że moje pokolenie nigdy nie będzie w stanie ostatecznie odczepić tej krzywdzącej Snapchata naklejki. Dla młodszych to zarówno wygodne i chętnie używane narzędzie komunikacyjne, jak również modny sposób na śledzenie lubianych osób z sieci.

Pozwolę sobie w tym miejscu wstawić materiał Karola Paciorka, który w zgrabny sposób tłumaczy czym jest Snapchat i wyjaśnia jego popularność.

6 miliardów

6 miliardów odtworzeń wideo robi wrażenie. Ah, zupełnie zapomniałem - 6 miliardów odtworzeń wideo dziennie. Takimi statystykami chwali się Snapchat, a ja przecieram oczy ze zdziwienia. Niedawno mówiło się o kosmicznym wyniku wideo na Facebooku - 8 miliardów wyświetleń dziennie. Niesamowity przyrost, przecież sam w kwietniu pisałem o 4 miliardach. Zamieszam Wam jeszcze bardziej - Snapchat jest „na rynku” od końca 2012 roku, rósł powoli, aż coś pękło. We wrześniu tego roku mówiło się o 4 miliardach dziennych wyświetleń wideo, mamy listopad i 6 miliardów.

30 sekund, 3 sekundy, 0 sekund

Aby YouTube zliczył wyświetlenie materiału, musi być on oglądany około 30 sekund, na Facebooku są to 3 sekundy. A ile potrzeba, by zliczyć wyświetlenie wideo na Snapchacie? Tego niestety serwis nie ujawnia. Partnerzy reklamowi donoszą jednak, że z wideo rozliczani są w dość dziwny sposób - po, uwaga, 0 sekundach. Oznacza to więc, że klip musi być włączony, a nie obejrzany. Przyjąłbym więc, że właśnie w ten sposób zaliczane są wszystkie wyświetlenia. No z takim mechanizmem do końca pierwszego kwartału przyszłego roku Snapchat pochwali się 10 miliardami wyświetleń wideo dziennie.

Porównywać?

Świat technologii lubi cyferki, nawet jeśli stawianie obok siebie niektórych wyników nie ma większego sensu. Jest wideo na trzech serwisach, każdy z nich ma swoje statystyki. Łatwo jest więc napisać, że jeden serwis przegonił drugi, choć wszystkie trzy prezentują zupełnie inne podejście do swoich filmów. YouTube to subskrypcje, społeczność, autorskie materiały. Facebook - przeklejki z innych serwisów, krótkie filmiki w słabej jakości i automatyczne odtwarzanie. Snapchat natomiast - krótkie materiały kręcone z ręki, bez montażu, często na żywioł. Do tego My Story, które niejako relacjonuje nasz dzień. Da się w ogóle stawiać obok siebie tak zróżnicowane wideo? W mojej opinii nie. Pamiętajcie też, że Snapchat to jedynie urządzenia mobilne, przede wszystkim smartfony - zarówno FB jak i YT ma przecież jeszcze desktop.

Kiedyś to się skończy

Rozmawiam z fanami Snapchata, użytkownikami, którzy po prostu z niego korzystają i z osobami, które kompletnie go nie rozumieją. Snapchat to przede wszystkim moda, a każda moda kiedyś przemija. Wiem, że to samo mówiło się o Facebooku, ale jakiś serwis społecznościowy trzymający się podstawowych założeń tego typu usługi będzie istniał w sieci zawsze. Snapchat wydaje się być głosem młodego pokolenia, które ma dość skostniałego Facebooka. Głosem, który szukał platformy nieznanej dorosłym. Im więcej Snapchata w mediach, im staje się popularniejszy, tym mniej jawi się jako serwis dla młodych buntowników szukających swojego miejsca w sieci. Ale oczywiście mogę się mylić i za kilka lat nie będziemy już wysyłać sobie maili, smsów i wiadomości na Messengerze.

- mamo, wysłałem Ci snapika z listą podręczników.

A może już tak jest, tylko ja tego nie zauważam?

grafika: CIRCA MARCH 2014 - BERLIN: the logo of the brand "Snapchat z serwisu 360b / Shutterstock.com

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu