2

Programy dla astromaniaków – macOS na sterydach cz. 7

Jak być może część z Was zauważyła po tematyce moich artykułów, jednym z moich koników jest astronomia. Dla ludzi zafascynowanych kosmosem dzisiejsze czasy są więcej niż ekscytujące, programy kosmiczne ruszyły z kopyta, starty rakiet są transmitowane na YouTube, dostęp do wiedzy w porównaniu do czasów mojej młodości drastycznie się zwiększył. Ważnym elementem w arsenale astromaniaków są dziś programy astronomiczne, pozwalające nam wirtualnie podróżować po bezkresach kosmosu.

Czego brakuje?

Zacznę trochę nietypowo, od tego, czego na Maku nie znajdziecie. Z całej masy programów które są dostępne na PC, najbardziej brakuje mi właściwie tylko jednego, Space Engine. Ta fenomenalna aplikacja pozwala zwiedzać naprawdę odległe zakątki wszechświata i cieszyć oko wysokiej jakości modelami obiektów i świetną jakością grafik. Wersja dla macOS została co prawda już jakiś czas temu zapowiedziana, ale firma nie określiła żadnych ram czasowych, kiedy zamierza ją wypuścić. Niestety, jak na razie nic nie świadczy o tym, żeby w ogóle rozpoczęły się jakiekolwiek prace nad tym portem. O zamienniku napiszę za chwilę, ale z góry uprzedam, że będzie to program kilka klas gorszy.

Pozycje obowiązkowe

Universe Sandbox 2

Program, w którym można zatopić się na długie godziny. Jeśli zastanawiacie się, co stałoby się z naszym układem planetarnym, gdyby zamiast Jowisza pojawiłaby się na jego miejscu nagle Betelgeuza, tutaj sprawdzicie to w kilka sekund. Program daje naprawdę niesamowite możliwości w zakresie realistycznych symulacji różnych kosmicznych zdarzeń dzięki świetnie dopracowanemu silnikowi odwzorowującemu siły grawitacji.

Możemy na przykład przepuścić przez Układ Słoneczny samotną planetę lub gwiazdę, można zderzać całe galaktyki. Jeśli odpowiednio zmodyfikujecie parametry Jowisza, możecie zapoczątkować reakcję termojądrową i zamienić go w gwiazdę. Odsuwając orbitę Ziemi dalej od Słońca, będziecie mogli sprawdzić zmiany klimatyczne, jakie zaszłyby na naszej planecie w takiej sytuacji. Ten program to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego fana kosmosu.

Program kosztuje 30 dolarów i  znajdziecie go tutaj.

Celestia

Jak już wspomniałem, na macOS znajdziemy mniej zaawansowany ersatz Space Engine i jest nim Celestia. Co ciekawe, jest to program starszy od „wzorca”, w pewnym momencie były nawet podejrzenia, że SE bazuje na kodzie źródłowym tegoż. Niestety, tak jak SE dynamicznie się rozwijał, tak rozwój Celesti w pewnym momencie zupełnie się zatrzymał.

Dopiero kilkanaście miesięcy temu za jego rozwój zabrała się nowa ekipa i ostatnio pojawiły się nawet pierwsze od kilku lat aktualizacje. Czy program będzie w stanie doścignąć lidera? Nie sądzę, ale i tak należy się cieszyć, że nie umarł całkowicie. Mam jednak nadzieję, że twórcy popracują w pierwszej kolejności nad jego stabilnością, Celestia na macOS jest niemiłosiernie zbugowana.

Do czego służy ten program? Tak jak w SE możemy dzięki niemu podróżować po wszechświecie. Niestety, żeby doprowadzić go do ładu trzeba sporo kombinować z dodatkami zawierającymi różne obiekty, które instaluje się w bardzo prymitywny i nieintuicyjny sposób. Co gorsza, część z nich potrafi narobić problemów i tak niestabilnemu programowi, a inne na Maku w ogóle nie zadziałają.

W trakcie tworzenia jest też Celestia Origins, zestaw dodatków oferujący znacznie lepszą jakość od „podstawki” dla tysięcy obiektów astronomicznych, ale do instalacji trzeba użyć Terminala. Nie dość tego, w instalerze są spore błędy, u mnie próba jego instalacji zakończyła się koniecznością odzyskiwania części plików z katalogu domowego. Tak że sugeruję się z tą opcją wstrzymać, zapewne za jakiś czas pojawi się paczka przygotowana do instalacji w bardziej cywilizowany sposób.

Podsumowując, z braku laku podstawową Celestię mimo wszystko trzeba ściągnąć, ale przygotujcie się na problemy i konieczność ręcznego jej dopieszczania. Najlepiej jednak, żeby Space Engine zameldował się na macOS jak najszybciej.

Program jest darmowy i znajdziecie go tutaj.

SkySafari 6

Rodzina programów typu planetarium, które zawędrowały na macOS z mobilnego i tabletowego iOS, ale na szczęście przeniesiono je bez jakichś oszczędnościowych trików, tylko stworzono w pełni natywne aplikacje z wygodnym makowym interfejsem. Programy pozwalają nie tylko na obserwację nieba z dowolnego punktu na Ziemi, ale także na prześledzenie przebiegu misji Apollo czy podróże do obiektów takich jak planety i gwiazdy, choć prowadzone w bardzo uproszczonej w porównaniu do takiego Space Engine formie.

Dodatkowo do dyspozycji mamy całkiem dobrze rozbudowaną encyklopedię astronomiczną. Program oferuje także intuicyjny system instalowania dodatków, wśród których za darmo można znaleźć sporo interesujących symulacji, takich jak na przykład upadek komety Shoemaker-Levy 9.

Opis tego, czym różnią się poszczególne wersje SkySafari, znajdziecie tutaj.
Programy można kupić przez Mac App Store.

Kerbal Space Program

Kerbal Space Program to fantastyczna gra, pozwalająca poprowadzić organizację typu SpaceX czy NASA, przetestować dziesiątki rozwiązań z zakresu technologii rakietowych i zdobywać kosmos. Krótko mówiąc można pobawić się w Elona Muska, który zresztą należy do fanów tej wyjątkowej produkcji.

Program udostępnia masę klocków, z których możemy budować rakiety wzorowane na już istniejących lub testować własne, autorskie pomysły. Przy czym pomimo trochę kreskówkowego charakteru, fizyka jest tutaj doskonale odwzorowana. Z racji tego, że na 2022 zapowiedziano wypuszczenie drugiej części, prawdopodobnie w najbliższym czasie można się spodziewać sporych promocji na aktualnie sprzedawaną wersję.

Program możecie kupić na stronie producenta lub Steam.

Można rozważyć

Stellarium

Jeśli nie chcecie na początku wydawać pieniędzy, to zacznijmy od darmowej pozycji aplikacji typu planetarium, czyli Stellarium. Program jest dość prosty, żeby nie powiedzieć prymitywny, jeśli chodzi o interfejs użytkownika i oferuje charakterystyczny dla tego typu aplikacji przegląd mapy nieba oraz pozwala symulować widok oglądany przez różne urządzenia optyczne. Możemy zmieniać teleskopy, okulary czy rodzaj widoku. Baza obiektów jest spora, aczkolwiek nie wszystkie mają zdjęcia dobrej jakości. Program podaje tylko podstawowe parametry obiektów i nie został spolszczony.

Stellarium ściągnięcie z tej strony.

Solar System Scope

Najbardziej efekciarski program w mojej kolekcji, mocno skupiony na naszym Układzie Słonecznym. Bardzo oryginalny sposób pokazywania informacji, szybkie i efektowne nawigowanie. O obiektach z naszego układu jest całkiem sporo informacji, mamy też możliwość obejrzenia wizualizacji ich budowy wewnętrznej. Niestety im dalej o Układu Słonecznego, tym ilość informacji o różnych obiektach spada.

Na uwagę zasługuje za to… oprawa muzyczna. Dla osób zaawansowanych program będzie raczej za prosty, ale jest świetny jako aplikacja pierwszego kontaktu z astronomią dla dzieci. Jest też jednym z niewielu posiadających polski interfejs, chociaż uczciwie trzeba powiedzieć, że część tłumaczeń kuleje. Program posiada też dodatkowo opcję widoku typu planetarium, ale w bardzo uproszczonej, wręcz prymitywnej formie.

Program kosztuje 9,80 dolara i znajdziecie go tutaj.

Starry Night 8

Seria programów autorstwa tej samej firmy, która odpowiada za SkySafari. Najkrócej można by powiedzieć, że tam, gdzie kończy się SkySafari, tam zaczyna się Starry Night. Dotyczy to niestety także cen, o czym za chwilę. W porównaniu do poprzednika programy oferują znacznie bardziej rozbudowane opcje obserwacji poszczególnych obiektów, zaawansowane sterowanie teleskopami wyposażonymi w odpowiednie moduły i dostęp do ogromnej ilości danych naukowych.

Najdroższa odmiana kosztuje w przeliczeniu prawie 1000 zł, co powoduje, że bez teleskopu, który jest w stanie wykorzystać jego zaawansowane możliwości, to zdecydowanie za droga opcja. Tym bardziej, że sporą część danych znajdziemy też w innych programach tu wymienionych, a ich sumaryczny koszt i tak będzie mniejszy niż SN8 Pro Plus.

Porównanie wersji i ceny obejrzycie tutaj.

Mars Atlas / Moon Atlas

Dwa bardzo sympatyczne programy pokazujące powierzchnie Marsa i Księżyca w stylu znanym z Google Earth. Świetne narzędzia dla wszystkich pragnących poznać topografię tych globów, nazwy regionów i obiektów, czy obejrzeć miejsca lądowań sond i łazików. Szkoda tylko, że nie oferuje prawdziwego widoku 3D powierzchni terenu, ale… za około 20 zł za program nie ma co wybrzydzać. Szkoda, że w przeciwieństwie do iOS deweloper nie przeniósł na Maka atlasów pozostałych planet.

Programy znajdziecie w Mac App Store.

Podsumowanie

Jak widzicie, nie jest tak źle z tą astronomią na macOS, jak niektórym mogłoby się wydawać. Sytuacja wygląda znacznie lepiej, niż w przypadku opisywanych wcześniej programów do czytania książek w formacie DJVU. Jeśli w przyszłości pojawi się jeszcze Space Engine, to właściwie wszystkie wartościowe narzędzia będą na miejscu. Mam cichą nadzieję, że sukces Maków z procesorami z rodziny M będzie tak duży, że przekona autora tego SE, że warto poświęcić czas na wersję „jabłkową”.

Jeśli korzystacie z jakichś programów tego typu, które nie zostały tu wymienione, wrzućcie info w komentarzach, dobrych aplikacji wspomagających hobby nigdy za wiele ;)