Apple

Produkcja iWatcha nie rozpocznie się przed ostatnim kwartałem roku – czyli w co gra Apple?

JS
Jakub Szczęsny
16

iWatch to jeden z najbardziej oczekiwanych gadżetów tego roku. Do pewnego czasu wiele wskazywało, że będziemy mogli się nim cieszyć jeszcze przed gwiazdką. Niestety, okazuje się, że ogromne oczekiwania Cupertino co do prekursora technologii ubieralnych spod znaku nagryzionego jabłka są powodem opóźn...

iWatch to jeden z najbardziej oczekiwanych gadżetów tego roku. Do pewnego czasu wiele wskazywało, że będziemy mogli się nim cieszyć jeszcze przed gwiazdką. Niestety, okazuje się, że ogromne oczekiwania Cupertino co do prekursora technologii ubieralnych spod znaku nagryzionego jabłka są powodem opóźnień w rozpoczęciu produkcji niezwykle ciekawego urządzenia, jakim bez wątpienia już jest iWatch.

Firma TPK z siedzibą w Tajwanie jest powszechnie znana jako producent wyświetlaczy dotykowych dla smartfonów oraz tabletów Apple. Na jej barkach spoczęło także wyprodukowanie zakrzywionych ekranów dotykowych AMOLED dla pierwszego „nadgarstkowego” urządzenia giganta z Cupertino. Co więcej, sprzęt ma zostać okraszony w niezwykle ciekawą technologię nanodrutów srebra autorstwa TPK oraz Nissha Printing. Dzięki temu, że ów materiał jest szczególnie elastyczny i posiada wysoki współczynnik przewodnictwa (a tym samym nie potrzebuje dodatkowych czujników do określania punktu dotyku), jest on idealny do umieszczenia go w zakrzywionym ekranie iWatcha.

Przyczyny opóźnienia w produkcji zegarka są bardzo proste – Apple zamierza powierzyć swoim klientom urządzenie jak najlepszej jakości i sprzęt ten ma być naprawdę wytrzymały, jeśli chodzi o zanurzenie go w wodzie. Skomplikowany ekran AMOLED także nie ułatwia rozwiązania problemu opóźnień – ma być on dodatkowo pokryty szafirową powłoką ochronną (podobnie, jak ma to miejsce w przycisku Home/Czytnikiem linii papilarnych w iPhone 5S).
Opóźnienia te niejako potwierdza ostatnia zmiana w prognozach zysków TPK – według doniesień okres większych zysków producenta ma przypaść na 3 miesiące później, co korespondowałoby z tym, co niedawno stwierdził Ming-Chi Kuo. Według niego produkcja miałaby rozpocząć się dopiero w listopadzie.

Apple nieco się spóźni – czy zostanie wielkim przegranym segmentu inteligentnych zegarków?

Zdecydowanie nie. Warto wziąć pod uwagę kilka czynników, które mogą warunkować sukces iWatcha na rynku. Bezsprzecznie wiele o nim się mówi, a wydaje się, że informacje o kolejnych opóźnieniach podsycają jedynie ciekawość osób, które już wcześniej wykazywały zainteresowanie nowym typem urządzeń od Apple.

Ponadto, należy pamiętać która firma na rynku ma najlojalniejszych klientów. Apple może pochwalić się tym wskaźnikiem na poziomie 90% - w uproszczeniu taki procent z całości klientów firmy zakupi jej kolejne urządzenie. Ten wynik można odnieść także do iWatcha, którym z pewnością osoby związane już z Apple będą mocno zainteresowane – może się okazać, że niemałe grono klientów pomknie do sklepów firmy w dniu premiery zegarka.
Dodatkowo, w krajach gdzie Apple posiada największy procent udziałów w rynku występuje też wysoki wskaźnik wydatków na nowe technologie per capita. Można zatem stwierdzić, że jest to swego rodzaju wskaźnik zamożności danych państw. Za tym idzie założenie, że im bardziej zamożny kraj, tym bardziej jego mieszkańcy (wydający sporo w przeliczeniu na technologię na głowę) chętni będą na uzupełnienie ekosystemu urządzeń Apple właśnie o inteligentny zegarek.

Nie można też pominąć faktu, iż iWatch po prostu zapowiada się świetnie. Nie jestem jasnowidzem, ale mogę założyć się, że będzie on absolutnym hitem – jeśli nie tego, to następnego roku.

Grafika: 1,2.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: