27

Problemy z Lumią? Pracownicy Nokii będą dzwonić do klientów i wybawiać ich z opresji

Nokia przełamuje kanony. Do tej pory, mając problem z zakupionym urządzeniem użytkownicy najczęściej szukali pomocy w internecie, a w przypadku skrajnej desperacji próbowali szczęścia na infolinii, gdzie szansa spotkania kompetentnego pracownika była równie wysoka co odnalezienie pereł w Wiśle. Finowie mówią dość i proponują, że będą sami dzwonić i pomagać. Program pomocy użytkownikom, którzy mają […]

Nokia przełamuje kanony. Do tej pory, mając problem z zakupionym urządzeniem użytkownicy najczęściej szukali pomocy w internecie, a w przypadku skrajnej desperacji próbowali szczęścia na infolinii, gdzie szansa spotkania kompetentnego pracownika była równie wysoka co odnalezienie pereł w Wiśle. Finowie mówią dość i proponują, że będą sami dzwonić i pomagać.

Program pomocy użytkownikom, którzy mają problemy z dopiero co zakupionym smartfonem Nokii nosi nazwę SmartStart i jest odpowiedzią na powtarzające się problemy z obsługą systemu Windows Phone 7. Finowie najwidoczniej zaobserwowali, że przesiadka na nową platformę dla wielu użytkowników stanowi problem, co zapewne już na starcie ich zniechęca. Pewnie nie dotyczy to czytelników Antyweba ani każdego losowego geeka, którego wzięlibyśmy teraz z ulicy. Co by nie mówić o Windows Phone, nie jest on systemem szczególnie skomplikowanym, a jego obsługa nie nastręcza żadnych problemów.

Naturalnie nie dla wszystkich nowy smartfon to okazja do odkrywania jego tajemnic, zgłębiania nowych funkcji i powolnej nauki metodą prób i błędów. Część ludzi (tak, istnieją tacy!) chce po prostu wyjąć urządzenie z pudełka i z niego korzystać – bez zbędnej zabawy z konfiguracją i spędzaniu długich godzin na odnalezieniu wybranej funkcji.

Program póki co wystartował w USA, gdzie Nokii najbardziej zależy na zwiększeniu swoich udziałów rynkowych. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek zobaczymy go w innych krajach. Myślę, że zdecydowanie bardziej Smart Start przydałby się w regionach, gdzie szaleje wykluczenie cyfrowe, a stopień świadomości technologicznej stoi na relatywnie niskim poziomie. Oczywiście to tylko pobożne życzenie, bo byłoby to zwyczajnie nieopłacalne dla fińskiego koncernu.

Aby wziąć udział w programie, Amerykanie muszą jedynie zostawić swój numer IMEI, dane kontaktowe oraz nakreślić wstępnie temat rozmowy, a także wskazać, kiedy konsultant ma zadzwonić. Udzielona pomoc jest oczywiście darmowa i nie wiąże się z żadnymi innymi konsekwencjami.

Przyznam szczerze, że pomysły Nokii na dotarcie do coraz to innych grup konsumentów są ciekawe. Najpierw byliśmy świadkami głośnej promocji i organizowanych z rozmachem imprez, które miały skupić głównie uwagę ludzi młodych. Teraz Lumie mają też trafić do wszystkich pozostałych, a w szczególności nietechnologicznych użytkowników. Czy się uda? Ostatnie wyniki wskazują na opłakaną sytuację fińskiego koncernu. Nie zapowiada się, żeby szybko uległa ona zmianie, ale też nie wolno nam spisywać Nokii na straty. Jestem przekonany, że Finowie będą dalej próbować podnieść się z kolan.