33

Prawo Murphiego działa zawsze, szczególnie w internecie

Wczoraj mój młodszy synek będąc z Żoną na spacerze udowodnił jak szybko potrafi śmigać na swoim czerto kołowym rowerze przeznaczonym dla dużo starszych dzieci. Żona nagrała film telefonem (btw: jakość nokautująca iPhona i HTC razem wziętych, a była to starta Motorola RAZR) i w domu zapytała mnie czy mogę wrzucić to gdzieś na internet i […]

Wczoraj mój młodszy synek będąc z Żoną na spacerze udowodnił jak szybko potrafi śmigać na swoim czerto kołowym rowerze przeznaczonym dla dużo starszych dzieci. Żona nagrała film telefonem (btw: jakość nokautująca iPhona i HTC razem wziętych, a była to starta Motorola RAZR) i w domu zapytała mnie czy mogę wrzucić to gdzieś na internet i przesłać link rodzince.

Myślę sobie, teraz mogę zabłysnąć (pokażę jakie ten „nowy” internet ma możliwości) – mam super konto na Flickr, opłacane z supportem itp. Filmy nie są długie i mają ok 50 MB każdy więc chwila i zadanie wykonane i dumni rodzice roześlą linki aby pochwalić się pociechą. Ustawiam ładowanie plików na Flickr – było ich raptem 3 czyli nie całe 200 MB. No ale niestety mimo super szybkich łączy 3 MB to upoload jest nadal tragiczny. Powiedziałem więc, że chwilę to potrwa ale za to, że filmy będziemy mieli w super serwisie gdzie trzymam inne zdjęcia i że w ogóle warto czekać bo tam nawet dostęp mogę tylko dla rodzinki ustawić itp.

Po trzeciej próbie wgrania (każda zakończyła się niepowodzeniem z nieznanego mi powodu) filmów, Żonka zapytała da się coś zrobić?. No wiec szybko kombinuje dalej – Youtube? – odpada, przecież weryfikacja to do jutra może potrwać. Gdzie jeszcze mam konto? Może nowa Opera? Usiadłem i zacząłem testować inne serwis, na jednym nie mogę ustawić prywatność, z Operą coś nie działa tak jak powinno, w innych plik się wgrał ale coś się dźwięk rozjechał.

Po kolejnej pół godzinie usłyszałem, że szkoda czasu i pokażemy nagrania prosto z telefonu przy najbliższej wizycie u rodziców (a byłem pewien, że jeszcze 5 minut i już wszystko będzie gotowe – w końcu nie raz wgrywałem filmy video do różnych internetowych super serwisów).

Tak oto czasami najprostsza rzecz w świecie social, mikro, multimedialnego internetu okazała się barierą nie do przeskoczenia (oczywiście miało być szybko i prosto). Prawo Murphiego zadziało jak z podręcznika, bo dzień wcześniej nie miałem ani problemu z Flickr ani z innymi serwisami gdzie czasem umieszczałem tymczasowe nagrania video. Dziś, w momencie kiedy nie jest coś potrzebne „na już i na teraz” pewnie wszystko będzie działało poprawnie – niestety efekt już nie ten sam i trudno mi będzie powiedzieć, że to wszystko jest takie łatwe i proste…

Też tak czasami macie?