Motoryzacja

Prawie zabił całą rodzinę bo "za wolno z lewego pasa zjeżdżali"

Błażej Wojciechowski
82

Szokujące nagranie od kilku dni krąży w mediach społecznościowych. Kierowca VW zajechał drogę rodzinie wracającej z wakacji. Doszło do bardzo poważnego wypadku, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.

Kierowca Volkswagena był tak zirytowany tym, że jadący lewym pasem samochód nie ustępuje mu drogi, iż posunął się do sztuczki znanej wszystkim autostradowym debilom drogowym. Wyprzedził "przeciwnika" następnie zjeżdżając na jego pas, zahamował.

Każdy, kto doświadczył kiedyś takiej sytuacji, wie, jak jest ona niebezpieczna. Jeśli ktoś zrobi taki manewr bardzo blisko naszego samochodu, praktycznie zmusza nas do awaryjnego hamowania, co w tej sytuacji zakończyło się poślizgiem i bardzo niebezpiecznym wypadkiem.

Na szczęście całą sytuację nagrał inny kierowca, który był świadkiem zdarzenia. Policja więc zna już numery rejestracyjne i szuka kierowcy, którym jak podaje Interia, prawdopodobnie była kobieta.

Co czeka kierowcę Voslwagena kiedy już się zgłosi sam na policję (a zakładam, że tak się stanie)? Naruszenie kilku przepisów o ruchu drogowym, nieudzielenie pomocy, ucieczka z miejsca wypadku i — na co liczę najbardziej (nie wiem czy są na to szanse) — spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. To ostatnie podlega karze od roku aż do 10 lat więzienia. Definicja katastrofy w ruchu lądowym nie jest precyzyjna i nie wiadomo czy może mieć zastosowanie:

Katastrofą w ruchu lądowym (…) jest wydarzenie zakłócające w sposób nagły i groźny ruch lądowy, sprowadzające konkretne, rozległe i dotkliwe skutki obejmujące większą liczbę ludzi lub mienie w znacznych rozmiarach oraz niosące ze sobą zagrożenie bezpieczeństwa powszechnego. Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1975 r. (V KZP 2/74)

Natomiast dla tych wszystkich, którzy błędnie doszukiwaliby się winy po stronie ofiary tego wypadku, należy przypomnieć, że zgodnie z z przepisem art. 19 ust 2 pkt 2 Prawa ruchu drogowego, kierujący pojazdem jest obowiązany hamować w sposób "niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia". Nie można więc zajechać komuś drogi, nagle zahamować i w razie kolizji stwierdzić, że winny jest kierowca z tyłu - szczególnie jeśli manewr wyprzedzenia i hamowania był robiony z premedytacją.

Robienie takich rzeczy przy prędkościach autostradowych to czysty debilizm i proszenie się o tragedie, a takich kierowców trzeba wprost nazywać bandytami drogowymi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu