416

Pozew zbiorowy przeciwko Apple za prowizję w AppStore, wreszcie!

Sąd Najwyższy w USA zatwierdził pozew zbiorowy skierowany przeciwko Apple, w którym klienci firmy skarżą się na prowizję pobieraną przez Apple. Gigant z Cupertino chciał całkowitego odrzucenia pozwu, tak jak miało to miejsce w pierwszej instancji, ale Sąd Najwyższy był innego zdania. Sprawa trafi do rozpatrzenia i może wywołać niemałe zamieszanie.

Kura znosząca złote jaja zagrożona

Autorzy pozwu chcą udowodnić, że są zmuszeni do kupowania aplikacji za pośrednictwem Apple, co wpływa na wysokość cen. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że w pełni „legalnie” na smartfonach iPhone i tabletach iPad można instalować programy tylko z sklepu AppStore. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że od każdego zakupu gigant z Cupertino pobiera 30% prowizji. Niezależnie od tego czy jest to gra, program, czy zakup jakiejś usługi już w samej aplikacji. Dzięki monopolistycznej pozycji i ogromnej popularności produktów Apple, przynosi to co roku kilkanaście miliardów USD przychodów.

Pozywający twierdzą, że gdyby mieli możliwość kupowania aplikacji poza sklepem, to ceny byłyby atrakcyjniejsze, bo deweloperzy nie musieli by doliczać do nich prowizji dla Apple. Prawnicy z Cupertino chcieli udowodnić, że Apple nie jest wcale stroną umowy, a to deweloperzy bezpośrednio sprzedają swoje produkty klientom i to oni ustalają ceny. Sąd Najwyższy odrzucił jednak tę argumentację i odsunął wniosek o umorzenie sprawy. Tym samym rozpocznie się proces, którego wynik może zaważyć na przyszłości sklepu AppStore. Poniżej możecie zapoznać się z całą argumentacją.

Po ogłoszeniu tej informacji akcje Apple na giełdzie w Nowym Jorku tanieją już o ponad 5%. Jeśli faktycznie sąd zmusi firmę do zniesienia albo poważnego ograniczenia prowizji w sklepie AppStore, będzie to oznaczało dla firmy miliardowe straty.

Apple trudno będzie się wybronić

Niestety dla gigant z Cupertino, obrona przed tym pozwem będzie trudna. Nie brakuje przykładów kiedy to usługi kupowane za pośrednictwem AppStore są droższe niż te dostępne poza sklepem. Tak jest między innymi z abonamentem Spotify, który normalnie kosztuje 9,99 USD, a w AppStore trzeba za niego zapłacić już 12,99 USD. Właściciele usługi nawet nie ukrywają, że chodzi właśnie o prowizję dla Apple. Tym problemem zajmuje się już zresztą Komisja Europejska, która bada temat od marca i też pewnie podejmie kroki przeciwko firmie z Cupertino. Z sprzedaży swoich usług za pośrednictwem Apple zrezygnował również Netflix, Amazon przekierowuje większość zakupów w aplikacji do przeglądarki aby pominąć AppStore, a Epic Games dolicza do cen dodatkową prowizję na urządzeniach z iOS.

Wyraźnie zatem widać, że prowizja pobierana przez Apple ma wpływ na ceny i zmniejszenie konkurencyjności na rynku. Co więcej, jeśli sąd przychyli się do wniosku pozywających, to Apple może być zmuszone do zadośćuczynienia poniesionym stratom, a te mogą być bardzo kosztowne. W nieco lepszej sytuacji jest Google, które również pobiera prowizję w wysokości 30%, ale nie blokuje możliwości instalowania aplikacji z innych źródeł i kupowania ich bezpośrednio od deweloperów.

Nie mam nic przeciwko temu, że Apple pobiera prowizję za swoją usługę, ale jej wysokość jest mocno dyskusyjna. 30% to duża marża, którą firma pobiera tylko za dystrybucję, nie ma to żadnego związku z poniesionymi kosztami. Tym bardziej, że dodatkowo Apple od każdego dewelopera pobiera jeszcze opłatę roczną – 99 USD za możliwość korzystania z AppStore jako platformy dystrybucji. I robi to nawet w przypadku gdy oferujemy darmową aplikację. W ten sposób zarabia podwójnie, ale bez dwóch zdań to klienci są najbardziej poszkodowaną grupą. Najwyższa pora aby coś z tym zrobić. Jak Apple dopuści możliwość instalacji aplikacji spoza AppStore, rynek szybko zweryfikuje ceny.