125

Pożegnałem się wczoraj z Google Chrome, chyba na dłużej

Google Chrome w swoim czasie było powiewem świeżości w dość „zastanym” rynku przeglądarek internetowych. Był szybki, prosty i jak to się potocznie mówi „robił robotę”. Dziś niestety zmuszony jestem rozstać się z tą przeglądarkę. Nie chcę, ale muszę. Głównym powodem jest konsumpcja energii przez Chrome, do tego dochodzi też oczywiście apetyt przeglądarki na zasoby mojego […]

Google Chrome w swoim czasie było powiewem świeżości w dość „zastanym” rynku przeglądarek internetowych. Był szybki, prosty i jak to się potocznie mówi „robił robotę”.

Dziś niestety zmuszony jestem rozstać się z tą przeglądarkę. Nie chcę, ale muszę. Głównym powodem jest konsumpcja energii przez Chrome, do tego dochodzi też oczywiście apetyt przeglądarki na zasoby mojego komputera. Nie wiem co się stało po drodze z Chrome, ale mam wrażenie, że wraz z kolejną aktualizacją jest coraz gorzej.

O co dokładnie chodzi? Pracując z Chrome, czas pracy na baterii mojego laptopa był skracany o połowę. Średnio mój Macbook Air pracuje na baterii 8-10 godzin. Jest to o tyle komfortowa sytuacja, że pozwala mi całkowicie zapominać o zabieraniu zasilacza do biura. Niestety od jakiegoś czasu zauważyłem, że czas ten sukcesywnie się skraca dochodząc do momentu, w którym po południu miałem już problem z baterią.

Sprawdziłem więc jak wyglądają procesy, które najbardziej obciążają energetycznie mój komputer (monitor aktywności w MB Air pokazuje takie dane) i widzę, że na pierwszym miejscu króluje z dużą przewagą nad resztą właśnie przeglądarka Google.

Co ciekawe, nawet w momencie kiedy nie korzystamy z niej aktywnie i po prostu okno przeglądarki jest otwarte, to nadal Chrome jest na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o pożeranie baterii. Dla porównania – otwarte, ale nie używane Safari nie konsumuje naszej baterii praktycznie w ogóle.

Wskaźnik średniego obciążenia energetycznego również pokazuje, że Chrome potrzebuje nawet do 3 razy więcej energii niż Safari.

W efekcie z 8-10 godzin pracy na baterii przy intensywnym korzystaniu z Chrome wartości spadały do nawet 4-5 godzin. Pomyślałem wiec, że to może wina któregoś z rozszerzeń, którego używam. Niestety – po wywaleniu dokładnie wszystkich sytuacja się nie zmieniła.

Bardzo lubiłem Google Chrome, ale przy tym, co on wyprawia z moją baterią w laptopie niestety musiałem się z nim rozstać. Przesiadłem się już na Safari – jest szybkie, ale wymaga ode mnie zmiany niektórych przyzwyczajeń. Trudno, jakoś będę to musiał przeżyć dla pocieszenia zostaje fakt, że mając 43% baterii ponownie widzę czas pracy na poziomie powyżej 4h.