51

Powstał sklep, w którym sprzedaje się wyłącznie przeterminowane produkty

Wczoraj pisałem o szwedzkim sklepie, w którym nie znajdziemy obsługi - klient radzi sobie sam. O ile oczywiście ma smartfon i potrafi się nim posługiwać na odpowiednim poziomie. Coś nowego, możliwe, że takich miejsc będzie przybywać. Jednocześnie warto napisać o sklepie, który powstał w innym skandynawskim kraju: Danii. Biznes może i nie wyróżnia się pod względem rozwoju technologicznego, ale wprowadza rozwiązanie, które powinno być od dawna stosowane. Prosta rzecz, a trzeba było na nią tyle czekać...

Sklep nazywa się WeFood, a stworzyła go duńska organizacja pozarządowa DanChurchAid. Na tle konkurencji wyróżnia się tym, że sprzedaje przeterminowane produkty. Nie chodzi tylko o pakowaną żywność, ale też o mięso, warzywa, owoce czy pieczywo. Wszystko to, co sklepy wycofują ze swoich półek lub to, czego nie zamierzały tam umieszczać. Czy te produkty są niebezpieczne? Nie – wiadomo przecież, że w przypadku wielu towarów termin przydatności jest umowny. Data na makaronie, kawie albo jogurcie nie oznacza, że tego dnia towar przestaje być jadalny i staje się trucizną. Podobnie jest w warzywami, które tracą atrakcyjny wygląd, ale nadal można je bez wiekszego problemu wykorzystać. Jeżeli chleb nie jest pierwszej świeżości, nie oznaczona to, że nie można go zjeść. To samo dotyczy produktów uszkodzonych czy „brzydkich”.

WeFood zaopatrywane jest z różnych źródeł. Część towarów dostarczają inne sklepy (bo same nie zamierzają już tego sprzedawać), hurtownicy czy np. rzeźnicy. Obsługa sklepu odbiera żywność i umieszcza ją u siebie. Przy tym mocno obniża cenę towaru – niektóre produkty można kupić nawet za połowę ceny. Klient może i nie będzie miał w koszyku najładniejszej papryki dostępnej w Kopenhadze (tam ulokowany jest sklep), ale w zamian zdobędzie warzywo, a w portfelu zostanie część pieniędzy przeznaczonych na ten towar. Osoby mniej zamożne będą pewnie zainteresowane takim rozwiązaniem.

Ale czy chodzi jedynie o obniżenie wydatków, pomoc uboższym? Nie – głównym celem akcji jest ograniczenie marnowania żywności. Na różnych etapach produkcji, transportu czy sprzedaży często trafia ona do kosza, chociaż nadaje się do spożycia. Sklepy wycofują z półek przeterminowane produkty, usuwają brzydsze owoce, bo… Trudno stwierdzić dlaczego – chcą chyba stworzyć obraz sklepu idealnego, nie zamierzają wysłuchiwać niezadowolonych klientów, którzy domagają się wyłącznie produktów „najwyższej jakości”. Przeterminowane towary mogą być sprzedawane, ale często nie są. I zasilają wysypiska.

Sklep ma edukować ludzi, skłaniać ich do kupowania przeterminowanych, brzydszych produktów. Ale owa edukacja powinna też objąć inne sklepy, pośredników i producentów. Celem jest oczywiście ograniczenie zjawiska marnowania żywności. Przyznam, że włos jeży się na głowie, gdy czyta się, ile żywności trafia na śmietnik na świecie. Oczywiście dotyczy to głównie krajów bogatych. Polski też. Trafiłem na dane, z których wynika, że rocznie na świecie marnuje się 1,3 mld ton żywności. To aż 1/3 całości. Porażająca liczba. Nad Wisłą marnotrawstwo (roczne) dochodzi już do 9 mln ton. Tak, mówimy o kraju, w którym podkreśla się, że miliony ludzi żyją w ubóstwie, masa dzieci chodzi głodna.

Mówiąc o globalnym problemie niedostatku żywności, trzeba podkreślać, że nie produkujemy jej za mało – po prostu kiepsko ją dystrybuujemy i nie szanujemy. W jednych regionach świata ludzie umierają z głodu, ale w innych kosze na śmieci wypchane są produktami zdatnymi do spożycia. Podejrzewam, że większość z Was zdaje sobie z tego sprawę, widzi to na co dzień. To jest problem i trzeba go rozwiązać – zwłaszcza w obliczu dalszego przyrostu populacji, o którym pisałem parę dni temu.

Temat może i nie jest zbyt technologiczny, ale nie poruszam go bez przyczyny (abstrahując od tego, że to bardzo ważna kwestia). Pisałem o szwedzkim sklepie bez obsługi, jego twórca dziwił się, że przed nim nikt nie wpadł na taki pomysł. Jeszcze bardziej powinno nas dziwić to, że tyle czasu trzeba było czekać, by otworzyć sklep w stylu WeFood. Mamy rok 2016, a ta jednostka uznawana jest za jakiś przełom, za ciekawy eksperyment. W wielu dziedzinach naszego życia, w tym w handlu, poszukujemy coraz to nowych rozwiązań, chcemy wszystko ulepszać, a przy tym pomijamy pomysły, które, gdy już się pojawią, wydają się czymś oczywistym. Bo czy za innowacyjne można uznać myślenie, iż nie powinno się marnować dobrej żywności? Nim zaczniemy rozbudowywać e-commerce, czy m-commerce, wprowadzać do sklepów roboty, beacony albo drukarki 3D, można pomyśleć o mniej innowacyjnych, a jednak bardzo przydatnych i ważnych rozwiązaniach…