gra Rozczarowani
5

The Simpsons i Gra o tron w jednym? Udało im się! „Rozczarowani” – recenzja

Co nowego u Netfliksa? Serwis próbuje sił w niemal każdej kategorii filmów i seriali, dlatego nadchodząca premiera animacji dla dorosłych "Rozczarowani" mało kogo dziwi, a raczej tylko ciekawi. Do stworzenia serialu zatrudniono kompetentnych ludzi, ale czy to wystarczy? Przedpremierowo widziałem pierwsze odcinki serialu i jestem rozdarty.

W lipcu zeszłego roku dowiedzieliśmy się, że twórca „The Simpsons” Matt Groening rozpocznie współpracę z Netfliksem. Jej efektem będzie serial animowany dla dorosłych, ale zbyt wielu szczegółów nie ujawniono. Dziś od premiery „Rozczarowanych” dzieli nas kilka dni, znamy już zarys fabuły, widzieliście zwiastun, a ja mam za sobą część pierwszego sezonu. I jestem zdania, że powinniście dać tej produkcji szansę.

Pierwszym z powodów jest niedobór animacji dla dorosłych w Polsce – trudno nam swobodnie oglądać emitowane od lat w USA  serie „Family Guy”, „The Simpsons” czy „American Dad”. Być może wzrost zainteresowania takimi serialami po debiucie „Final Space” i „Rozczarowanych” spowoduje, że pojawią się w ofercie jednej czy drugiej usługi VOD, ale jak na razie trzeba liczyć na emisję w telewizji lub inwestować w wydania DVD i Blu-Ray. Przez trudny dostęp wciąż niewiele widzów miało z nimi styczność, a odnoszę wrażenie, że spośród tylu seriali każdy znalazłby dla siebie choć jeden. A skoro lada moment „Rozczarowani” trafią na Netflix, to warto spróbować tej nowości.

gra Rozczarowani

Nie sądzę, by ktokolwiek z was nie widziałby choćby urywka „The Simpsons” lub grafiki promocyjnej serialu. To tytuł wpisany na stałe w historię popkultury i bardzo ważny element kultury amerykańskiej – wkrótce FOX będzie świętować emisję 30. sezonu serialu opowiadającego w nietypowy sposób o przygodach przeciętnej amerykańskiej rodziny. Wiele ukazywanych na ekranie zdarzeń nawiązuje do tego, co faktycznie dzieje się w kraju i na świecie. „Rozczarowani” idą nieco inną drogą, gdyż w pewnym stopniu oparto się na tym, co stoi za sukcesem „The Simpsons”, ale akcję produkcji umiejscowiono w fantastycznym świecie, który przypomina średniowiecze „Grę o tron”. Sięgnięto po wiele uniwersalnych wartości, wymieszano to z nieoczywistymi oraz banalnymi żartami i zamknięto w przyjemnej dla oka oprawie wizualnej. Nie miesza się w to wszystko polityki tak bezpośrednio, jak w innych serialach, co sprawia, że serial może debiutować na rynkach wokół globu bez obawy, że ktoś kompletnie nie zrozumie odwołania do jednego czy drugiego wydarzenia.

Dzięki temu „Rozczarowani” są dość lekką produkcją. Serial ogląda się po prostu przyjemnie, choć oczywiście można odnaleźć w nim wiele nawiązań do lekcji życiowych, które można wyciągnąć z przeżyć bohaterów. Postacią wiodącą jest bowiem dojrzewająca księżniczka, której nie w głowie zamążpójście czy kierowanie się potrzebami ludu. Jeszcze nie. Zaplanowany przez dwie rodziny ślub ma przypieczętować sojusz, lecz Bean zależy na zupełnie czymś innym – szuka prawdziwej miłości, twierdzi, że nie poznała samej siebie do końca. Poza tym nie stroni od alkoholu i chce odzyskać kontrolę nad własnym losem. Towarzyszami w jej wyprawie są elf o imieniu Elfo oraz jej prywatny demon Luci. Ruszają w drogę w głąb krainy Dreamland nie oglądając się za siebie. Elfo opuścił swoją wiecznie szczęśliwą krainę, nie ma zielonego pojęcia na temat zewnętrznego świata. Luci zesłałbym na ludzi jeszcze gorsze zarazy niż te, które już ich trapią, ale przyjazny z niego gość. Z dobrym poczuciem humoru.

gra Rozczarowani

Cała trójka uzupełnia się pod wieloma względami, a napotykane na drodze kreatury i mityczne istoty, niejednokrotnie przypominające te, które znamy z poważnych produkcji. Oglądając pierwsze 6 odcinków nie czułem zażenowania, raczej ciekawiły mnie dalsze losy wędrowników. Do humoru charakterystycznego dla takich produkcji trzeba przywyknąć, jeśli nie zrobiliście tego wcześniej – jasną sprawą jest to, że nie jest to seria dla wszystkich. Mimo to, Netflix dokonał dobrego wyboru, zaczynając ofensywę w tej kategorii od „Final Space” i „Rozczarowanych” . Wkrótce możemy spodziewać się debiutu kolejnych tego rodzaju seriali, ale na razie możecie spędzić czas przy 10 odcinkach „Rozczarowanych”, które pojawią się na Netflix 17 sierpnia.