23

Porzucenie zabezpieczeń DRM zmniejsza piractwo. Wreszcie ktoś to głośno powiedział

To co było jasne na poziomie intuicji od dawna – DRM powoduje najwięcej problemów legalnym nabywcom, zniechęcając do zakupów, znalazło potwierdzenie w badaniach naukowych. W najbliższym numerze Marketing Science ukaże sie publikacja na ten temat autorstwa naukowców z uniwersytetów Rice oraz Duke, którzy doszli do powyższych wniosków za pomocą modelowania analitycznego. Według przeprowadzonych badań DRM nie przyczynia się […]

To co było jasne na poziomie intuicji od dawna – DRM powoduje najwięcej problemów legalnym nabywcom, zniechęcając do zakupów, znalazło potwierdzenie w badaniach naukowych. W najbliższym numerze Marketing Science ukaże sie publikacja na ten temat autorstwa naukowców z uniwersytetów Rice oraz Duke, którzy doszli do powyższych wniosków za pomocą modelowania analitycznego. Według przeprowadzonych badań DRM nie przyczynia się do zmniejszenia skali piractwa – wręcz odwrotnie.

Być może zabezpieczenia DRM miałby jakikolwiek sens, gdyby albo nie były uciążliwe da konsumentów albo były nie do złamania czy innego obejścia. Ponieważ takiego rodzaju zabezpieczenia nie istnieją, powstaje chora sytuacja, w której prawo zmusza nabywcę do postępowania wbrew zdrowemu rozsądkowi – musi kupować produkt niepełnowartościowy, powodujący dodatkowe problemy, w zamian ściągania go za darmo bez tych kłopotliwych niespodzianek. Taka sytuacja zawsze będzie powodowała rozmaite napięcia i nigdy nie rozwiąże problemu, bo nie da się wszystkich przekonać, żeby postępowali wbrew sobie, bo ktoś tak ustalił.

O wiele łatwiej przekonać kogoś do zapłacenia za muzykę czy film, jeśli ten nie będzie bardziej kłopotliwy w zużytkowaniu, niż jego nielegalna wersja, to znaczy nie będzie zawierał przymusowych reklam antypirackich, których nie da się przewinąć i nie będzie wymagał certyfikowanego sprzętu, aby film obejrzeć, jak to ma miejsce w przypadku filmów Blu-Ray. Po porzuceniu zabezpieczeń konsument może nabyć produkt lepszy, pewnej jakości, wraz z opakowaniem, rozmaitymi materiałami dodatkowymi, wspierając swojego ulubionego twórcę.

Tyle na temat tego, co wiedzą niemal wszyscy konsumenci, a co na ten temat mają do powiedzenia badania naukowe? Okazuje się, że czasami nauka potwierdza to, co myślą wszyscy, tylko wielkie wytwórnie próbują nam wmówić, że jest inaczej. Jak donosi serwis TorrentFreak, sami naukowcy stwierdzają, że nie opisali nic odkrywczego, bo większość z tych mechanizmów jest znana z życia.

W wielu przypadkach zabezpieczenia DRM uniemożliwiają legalnym użytkownikom wykonanie tak normalnej czynności, jak kopia bezpieczeństwa posiadanej muzyki. Przez takie niedogodności część konsumentów wybiera pirackie wersje.

Powiedziała DinahVernik – asystentka profesora marketingu z Rice University. Dodała, że zdjęcie zabezpieczeń wzmacnia współzawodnictwo z tradycyjnymi nośnikami, takimi jak CD, które tego rodzaju zabezpieczeń nie posiadają. Taka konkurencyjność wpływa na obniżenie cen oraz czyni zakup i ściąganie legalnej muzyki bardziej prawdopodobnym.

 

Serwis TorrentFreak nie mógł ujawnić wszystkich szczegółów artykułu, jako, że nie został jeszcze opublikowany.

Dlaczego o tym wszystkim piszę mimo, że nie ma tu rewolucyjnych wniosków? Moim zdaniem każda okazja jest dobra, żeby przypomnieć, że niekoniecznie wielkie wytwórnie mają rację. Wciąż klient jest decydujący i bez niego nie można prowadzić biznesu. Jeśli oferta nie jest atrakcyjna nikt nie musi się na nią zgadzać. Nie oznacza to, co podkreślam przy każdej okazji, że popieram piractwo w jakiejkolwiek formie. Sam staram się nie kupować dóbr elektronicznych zabezpieczonych DRM. Jeśli nie ma  możliwości zakupu bez DRM, staram się zrezygnować całkiem i żyć bez określonej zachcianki, do czasu wypuszczenia wersji bez DRM.

Przede wszystkim, nie dajmy sobie wmówić, że DRM to jedyny sposób na legalną dystrybucję dóbr elektronicznych, bo tak nie jest. Wytwórnie twierdzą inaczej, bo starają się za wszelką cenę bronić swoich interesów, które nie zawsze mają po drodze z dobrem klientów. Jak pokazują źródła niezależne, rzeczywistość nie nagina się do wyobrażeń wytwórni. Przerzucanie całej odpowiedzialności i konsekwencji na końcowego klienta w postaci – masz tu produkt z DRM i sobie z tym jakoś radź, jest w mojej ocenie niedopuszczalnym pójściem na skróty. Im więcej pojawi się publikacji na ten temat, tym lepiej – zwłaszcza takich popartych zapleczem naukowym.