4

Ponad 3 mld ludzi z dostępem do Internetu

Liczba osób z dostępem do Internetu przekroczyła granicę 3 mld. To dużo, ale nadal ponad połowa ludności zamieszkującej nasz glob pozostaje poza Siecią. Jedni uważają, że to istotny problem, inni przekonują, że te 4 mld osób (i kilkaset milionów) ma większe problemy, niż internetowe wykluczenie. Istotny problem do rozpatrywania? Niekoniecznie – Internet będzie się rozwijał. […]

Liczba osób z dostępem do Internetu przekroczyła granicę 3 mld. To dużo, ale nadal ponad połowa ludności zamieszkującej nasz glob pozostaje poza Siecią. Jedni uważają, że to istotny problem, inni przekonują, że te 4 mld osób (i kilkaset milionów) ma większe problemy, niż internetowe wykluczenie. Istotny problem do rozpatrywania? Niekoniecznie – Internet będzie się rozwijał. Nawet bez wspomagaczy.

Przez wspomagacze rozumiem projekty forsowane m.in. przez Google i Facebooka. Obie korporacje chcą dotrzeć z Internetem do ludzi, którzy dzisiaj nie mają dostępu do Sieci. Niedawno okazało się, że podobny plan może mieć Elon Musk. Szczegóły nie są znane, ale amerykański miliarder prawdopodobnie wyśle w przestrzeń kosmiczną małe satelity komunikacyjne. I to sporą ich liczbę. Obserwujemy zatem wyścig, w którym wykorzystane zostaną duże środki finansowe i nowe technologie. Wszystko po to, by rozszerzyć Internet i zdobyć nowych klientów.

Czytając o tych działaniach, można czasem dojść do wniosku, że jeśli amerykańskie firmy porzucą te plany, to Internet przestanie się rozszerzać. Taki wniosek ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy zajrzeć do raportu ITU (Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny), by zobaczyć, że Sieć rośnie i bez sterydów serwowanych przez gigantów IT. Obrazuje to wykres umieszczony poniżej – linie zmierzają ku górze. Jasne, że zjawisko nie jest jednakowe dla wszystkich regionów świata, ale to nie powinno dziwić. Nikt nie zakręci tu czarodziejską różdżką i nie zmieni nagle rzeczywistości.

ITU

Żyjemy w tej części świata, którą właściwie można już uznać za zinternetyzowaną. Zasięg Sieci nie jest całkowity, ale na tle innych regionów mamy się czym pochwalić. O ile oczywiście ktoś chciałby się tym chwalić. Rozwinięta Północ może jeszcze podkręcać wyniki, ale za jakiś czas będą to raczej kosmetyczne poprawki. Warto przy tym zauważyć, że zmiany dokonały się naprawdę szybko – niecałą dekadę temu więcej niż połowa ludzi z krajów rozwiniętych była jeszcze poza Siecią. Progres w znacznym stopniu przyczynił się to do poprawy wyniku właściwego dla całego globu.

Północ nie będzie już znacząco wpływać na poprawę globalnej średniej, ale to nie oznacza stagnacji – motorem napędowym będą kraje rozwijające się. To tam obserwujemy teraz wielki popyt na smartfony i to tamtejsi klienci podniosą czerwoną linię z wykresu: Chiny, Indie, Ameryka Łacińska biorą się do „pracy”. Trzeba mieć na uwadze, że mowa o olbrzymiej liczbie ludności. Do roku 2020 grono Internautów może się naprawdę poważnie poszerzyć, a to przyniesie więcej pożytku niż szkody. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Problemem jest niestety niski (!) poziom informatyzacji w krajach określanych skrótem LDC (Least Developed Countries). To przede wszystkim bardzo ubogie państwa afrykańskie i azjatyckie. Na smartfonowo-internetową rewolucję na razie nie ma tam co liczyć, ludność faktycznie zmaga się ze znacznie poważniejszymi problemami. Wykluczeni na dobre? Niekoniecznie. Ostatecznie to do tych krajów (przynajmniej do części z nich) przeniesione zostaną fabryki w celu obniżenia kosztów. Zamożność tych społeczeństw wzrośnie i pojawią się smartfony. Globalna wioska stanie się faktem.