Polska

Polskie śmieci będą monitorowane. Po co nam chipy w kontenerach?

MS
Maciej Sikorski
13

Czy są wśród nas osoby, które nie miały jeszcze styczności z hasłem "ustawa śmieciowa"? Zakładam, że odpowiedzi twierdzącej nie udzielił nikt albo zrobił to niewielki odsetek Czytelników. To, co obecnie dzieje się wokół tematu odpadów, ich segregacji i utylizacji przypomina od pewnego czasu… Na dobr...

Czy są wśród nas osoby, które nie miały jeszcze styczności z hasłem "ustawa śmieciowa"? Zakładam, że odpowiedzi twierdzącej nie udzielił nikt albo zrobił to niewielki odsetek Czytelników. To, co obecnie dzieje się wokół tematu odpadów, ich segregacji i utylizacji przypomina od pewnego czasu… Na dobra sprawę, trudno określić to jednym słowem, a nawet zdaniem. Mamy do czynienia wielkim chaosem. Niedługo będzie to chaos zinformatyzowany.

Zmian określanych umownie mianem ustawy śmieciowej oraz zamieszania, jakie wywołał ten projekt nie można opisać w kilku akapitach. Problemu nie są w stanie rozwiązać władze ani na szczeblu centralnym, ani lokalnym. Pojawiają się już głosy, które przekonują, że na śmieciowej rewolucji przejedzie się zarówno partia rządząca, jak i wielu samorządowców (stanowisko z tego powodu stracił już np. wiceprezydent Warszawy), a po pierwszym lipca może się rozpocząć bałagan (dosłownie i w przenośni) na wielką skalę. Trudno stwierdzić, czy te prognozy znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale już dzisiaj warto napisać o pewnej ciekawostce: nasze śmieci doczekają się systemu elektronicznego monitoringu.

Wczoraj dowiedziałem się, że kontenery na śmieci w Opolu będą miały chipy. Cel? Miasto będzie mogło monitorować, czy śmieci są wywożone, gdzie, jak i kiedy. To rodzaj kontroli wymierzony w firmy, które będą się zajmowały wywożeniem odpadów? Oficjalnie nie, ale w rzeczywistości… Podobno chipy mają wyeliminować kłótnie, w których ewentualnie mogliby uczestniczyć urzędnicy, mieszkańcy miasta oraz przedstawiciele konkretnych firm. Wiadomo – chip prawdę powie i nikt nie będzie mógł stwierdzić, że jest inaczej (dotyczy to np. częstotliwości opróżniania kontenerów albo tego, czy śmieci były posegregowane). Takie rozwiązanie faktycznie uchroni władze miasta przed sporami? Śmiem wątpić…

Przykład Opola skłonił mnie do sprawdzenia, czy to jedyne miasto, w którym nowe technologie mają wspierać zmiany w śmieciowym biznesie. Okazało się, że nie. Podobne działania podjęto np. w Gdańsku, Nowym Sączu oraz w Olsztynie. W tym ostatnim mieście stworzono nawet aplikację dla kierowców śmieciarek (za jej pośrednictwem mają być zgłaszane nieprawidłowości w śmieciach – władze Olsztyna szczycą się tym pomysłem). W Cieszynie śmieciarki będą podobno wyposażone w kamery (filmy z takich pojazdów szybko mogą się stać prawdziwym hitem w Sieci). Do tego dochodzi GPS w śmieciarkach, ale to już chyba wymóg dla całego kraju.

Ktoś może powiedzieć, że takie metody są wskazane i słuszne. Jeżeli jednak spojrzy się na to z uwzględnieniem całego bałaganu, jaki powstał wokół ustawy śmieciowej, to trudno się spodziewać, by wprowadzanie owych "nowoczesnych rozwiązań" przyniosło wymierne korzyści. Oprócz poniesionych kosztów może to jedynie doprowadzić do jeszcze większego zamieszania – scenariusz, w którym dane z czipów staną się powodem sporów jest dość prawdopodobny. Jednocześnie chipy raczej nie zniwelują problemów, jakie niosą ze sobą zmiany. Pozostaje jedynie zadać sobie pytanie, kiedy wszystkie kontenery w Polsce doczekają się elektroniki i czy czeka nas wysyp aplikacji śmieciowych…?

Źródło grafiki: trojmiasto.pl

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

chip