15

Polskie dzieci nie są bezpieczne w internecie. Co możemy zrobić, żeby to zmienić?

Wczoraj pisałem o tym jak korzystanie z internetu może wpłynąć na nasze życie – na przykład zawodowe. W trakcie tworzenia tekstu moją uwagę zwróciło zagadnienie dzieci, które najbardziej chyba narażone są na niebezpieczeństwa w sieci. Nie tylko pornografię czy przemoc, ale również innego rodzaju negatywne zdarzenia. Warto przyjrzeć się bliżej temu problemowi. Oczywiście problemowi korzystania przez niepełnoletnich […]

Wczoraj pisałem o tym jak korzystanie z internetu może wpłynąć na nasze życie – na przykład zawodowe. W trakcie tworzenia tekstu moją uwagę zwróciło zagadnienie dzieci, które najbardziej chyba narażone są na niebezpieczeństwa w sieci. Nie tylko pornografię czy przemoc, ale również innego rodzaju negatywne zdarzenia. Warto przyjrzeć się bliżej temu problemowi.

Oczywiście problemowi korzystania przez niepełnoletnich z internetu poświęcono już sporo miejsca. Mnie natomiast zainteresowały dane przedstawione przez firmę Symantec w ramach udostępnionego jakiś czas temu raportu „Norton Online Family 2011”. Dotyczą one polskich dzieci i są może nie zatrważające, ale w każdym razie na pewno niepokojące. Dlaczego?

Z raportu wynika bowiem, że jakąś formą negatywnych doświadczeń w internecie spotkało się aż 79% dzieci. Czyli większość naszych pociech. Z poważną, negatywną sytuacją – uwaga – aż 52%. W obu przypadkach to znacznie więcej niż na świecie. Najczęstsze negatywne doświadczenia to przemoc w grach, filmach i grafikach (49%), wirusy komputerowe (41%) i próby kontaktu ze strony obcych osób przez portale społecznościowe (40%).

Niestety, obecność dzieci w internecie ma również konsekwencje dla dorosłych. O ile niechciane zakupy dokonywane przez niepełnoletnich to jednak strona medalu, o tyle moim zdaniem dużo poważniejsze jest ujawnianie przez nich danych na temat swoich opiekunów. Aż 47% rodziców obawia się, że ich dzieci przekażą zbyt wiele osobistych danych nieznajomym osobom.

Z drugiej strony, mimo obaw, rodzice i opiekunowie niewiele robią, by uregulować korzystanie z internetu przez dzieci. Zaledwie 39% polskich rodziców korzysta z kontroli rodzicielskiej w komputerach, a 35% ułożyło bezpieczne listy stron dla swoich pociech.

Takie podejście do tematu nie napawa optymizmem. W dodatku, mam wrażenie, często także i szkoły nie pomagają specjalnie w adekwatnym korzystaniu z komputera i internetu. Moi znajomi często opowiadają, jak to ich dzieci spędzają długie godziny na pozalekcyjnych kółkach informatyki, które w rzeczywistości polegają wyłącznie na graniu w często brutalne gry komputerowe.

Oczywiście rozwiązanie tego problemu jest powszechnie znane i w sumie bardzo proste. Należy baczniej przyglądać się temu, co dzieciaki robią w internecie. Nie od razu kontrolować wszystkie ich poczynania, ale na przykład minimalizować dostęp do materiałów, które mogą wyrządzić im szkodę.

Narzędzi do tego jest sporo, problem w tym, że wielu dorosłych albo nie zdaje sobie z tego sprawy (i dlatego warto informować o takich problemach), albo też nie chce sobie zdawać sprawy. Mogąc pozbyć się problemu z dzieckiem na kilka godzin, podpinając je do komputera, rodzice wyrządzają jemu i pośrednio sobie niepowetowane szkody.

Źródło grafik: Yahoo, Symantec