13

PolandLeaks – póki co bardziej ściema niż nadwiślane WikiLeaks

„Walka o wysokie standardy życia publicznego” – między innymi taki właśnie cel postawili przed sobą twórcy „polskiego WikiLeaks”. Informacje opublikowane na założonym przez Juliana Assange oryginalnym demaskatorskim serwisie ściągnęły na głowę Australijczyka nie lada problemy. Twórcy PolandLeaks raczej nie muszą się niczego obawiać, bowiem opublikowane przez nich materiały są albo wyssane z palca, albo od […]

„Walka o wysokie standardy życia publicznego” – między innymi taki właśnie cel postawili przed sobą twórcy „polskiego WikiLeaks”. Informacje opublikowane na założonym przez Juliana Assange oryginalnym demaskatorskim serwisie ściągnęły na głowę Australijczyka nie lada problemy. Twórcy PolandLeaks raczej nie muszą się niczego obawiać, bowiem opublikowane przez nich materiały są albo wyssane z palca, albo od dłuższego czasu znane. Pomysł założenia tego typu portalu w Polsce wydaje się być tak samo słuszny, co podejrzany.

Portal PolandLeaks opublikował do tej pory kilka dokumentów, między innymi akta afery FOZZ, sprawy Krzysztofa Olewnika oraz zeznania sądowe Jarosława Sokołowskiego „Masy”, świadka koronnego w sprawie mafii pruszkowskiej. Najciekawszy (i jednocześnie najmniej prawdopodobny) wydaje się być wywiad przeprowadzony z emerytowanym oficerem Agencji Wywiadu odpowiedzialnym za torturowanie w Polsce więźniów CIA podejrzanych o terroryzm. Nie dowiadujemy się z niego żadnych nowych szczegółów, poza jednym nietrzymającym się kupy. Chodzi oczywiście o narodowość oficera, który jest Polakiem, natomiast z wcześniejszych informacji wiemy, że „przesłuchania” podejrzanych o terroryzm były prowadzone przez funkcjonariuszy CIA.

– Żaden oficer wywiadu o zdrowych zmysłach nie udzieliłby takiego wywiadu. Wygląda to na konfabulację – powiedział „Gazecie Polskiej Codziennie” Bogdan Święczkowski, prokurator w stanie spoczynku, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

To jednak nie przeszkadza twórcom portalu twierdzić, co następuje:

Jesteśmy portalem internetowym walczącym o społeczeństwo obywatelskie i wysokie standardy życia publicznego. Na naszej stronie będziemy zamieszczać informacje o tym, co władza chce przed nami ukryć. Realizując misję wolnych mediów jako instytucji powołanych do kontroli władzy w państwie demokratycznym, będziemy informować o wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu władzy zarówno centralnej, jak i lokalnej. W naszej działalności nie kierujemy się żadnymi sympatiami politycznymi. Jesteśmy lojalni jedynie wobec naszych czytelników, którym przedstawiać będziemy jedynie prawdę.

Kto będzie tę prawdę przedstawiać? Tego nie wiadomo. Niebezpiecznik.pl podaje, że domena PolandLeaks.org została zakupiona i jest obecnie hostowana w krakowskim Netarcie. Jej właściciel postanowił zataić swoje dane włączając ich ochronę w bazie WHOIS, zaś adres email, za pomocą którego można się kontaktować z PolandLeaks, został założony w darmowym serwisie z Nowej Zelandii.

Żeby było jasne: nie wierzę w szczere intencje twórców PolandLeaks, kimkolwiek by oni nie byli. Na portalu ich autorstwa brakuje konkretów, zaś sama strona wypłynęła w momencie narastania szumu wokół afer z Amber Gold i „taśmami PSL” w rolach głównych. Czy jest możliwe, aby ktoś chciał odciągnąć w tak prosty sposób uwagę ludzi (w tym przede wszystkim szybko dzielących się informacją internatów) od jakiegoś grubszego tematu?