6

Po poczcie e-mail przyszła pora na komunikator. Droptalk w rękach Dropboksa

Dropbox finezyjnie wybiera firmy do przejęcia – albo mają one w nazwie „box” albo „drop”. Najnowszym nabytkiem twórców popularnej usługi przechowywania plików w chmurze jest niewielki startup Droptalk, co wyraźnie sugeruje, jaki będzie następny krok w rozwoju platformy. Droptalk to startup rozwijany przez byłych inżynierów Facebooka oraz LinkedIn. Usługa była tworzona z myślą o grupach pracujących […]

Dropbox finezyjnie wybiera firmy do przejęcia – albo mają one w nazwie „box” albo „drop”. Najnowszym nabytkiem twórców popularnej usługi przechowywania plików w chmurze jest niewielki startup Droptalk, co wyraźnie sugeruje, jaki będzie następny krok w rozwoju platformy.

Droptalk to startup rozwijany przez byłych inżynierów Facebooka oraz LinkedIn. Usługa była tworzona z myślą o grupach pracujących wspólnie nad pewnymi projektami. Miała im umożliwiać dzielenie się pomysłami, komunikowanie, a także udostępnianie plików. Wszystko to było okraszone mechanizmami grupowej edycji dokumentów itp. Tak naprawdę serwis nie wyszedł jeszcze ze stadium beta, a już trafił pod skrzydła Dropboksa. Zablokowano tym samym możliwość rejestracji – przynajmniej do czasu, gdy będzie wiadomo, jakie losy czekają Droptalk.

A może to być początek pięknej historii, która właśnie się ziszcza w przypadku Mailboksa. Ten nietuzinkowy, mobilny klient e-mail stając się częścią Dropboksa zyskał solidne zaplecze oraz znacznie większe możliwości rozwoju. Nie tak dawno mogliśmy cieszyć się z premiery wersji na Androida, a to zapewne początek.

To jedna z wielu akwizycji Dropboksa w ostatnim czasie. Wśród przejętych startupów nie znajdują się oczywiście wyłącznie te z „drop” i „box” w nazwie. Jednym z ostatnich jest korporacyjny komunikator Zulip, a także społecznościowy czytnik ebooków Readmill. Jeżeli dodamy do tego narzędzie Hackpad służące do grupowej edycji dokumentów, a także kolejną aplikację do zdjęć o nazwie Loom. Otrzymamy pełny obraz ambicji, jakie kierują twórcami Dropboksa.

2014-06-06_134142

Na naszych oczach rodzi się bowiem usługa będąca czymś więcej niż tylko miejscem na pliki w chmurze. Jestem przekonany, że Dropbox chce wykreować platformę na miarę Google’a, gdzie Gmail, Docs, Drive i inne się wzajemnie uzupełniają, integrują i dają spójny zestaw funkcji. Korzystając z Dropboksa będziemy zatem mieli ochotę zasmakować Mailboksa, a gdy już to zrobimy nie odmówimy sobie przetestowania potencjalnego komunikatora, który niebawem to wszystko uzupełni. Zapowiada się ciekawie.