Huawei P10 i podwójny aparat
18

Ilu aparatów potrzebujesz, aby zrobić dobre zdjęcie smartfonem?

Podwójne aparaty stają się coraz popularniejsze. W przeszłości pojawiały się one w modelach, które wykonywały trójwymiarowe zdjęcia, jednak wskutek szybkiego końca mody na 3D zniknęły z rynku. Wielki powrót dwóch obiektywów w jednym telefonie nastąpił w latach 2014 i 2015 wraz z debiutem HTC One M8, Huawei P9 oraz LG G5. Czemu kolejni producenci decydują się w ogóle na to rozwiązanie?

Mniej znaczy więcej

Na początku wypada zauważyć, że różne firmy podchodzą na swój własny sposób do podwójnych aparatów. Zacznijmy od LG. Znakiem rozpoznawczym ich flagowych smartfonów pozostaje możliwość wykonania zdjęcia za pomocą szerokokątnego obiektywu o kącie widzenia nawet 135 stopni! Efekty mogą pozytywnie zaskoczyć. Co ciekawe, również w urządzeniach ze średniej półki można znaleźć ten dodatek, w m.in. X Cam, co czyni z niego ciekawy telefon dla fanów mobilnej fotografii.

LG i smartfon z kilkoma aparatami

Inną ścieżkę wyznaczył Huawei. Chińczycy zdecydowali się na implementację tego rozwiązania już w Honorze 6 Pro, gdzie pozwalał on na uzyskanie rozmycia soczewkowego, redukcję szumów oraz tworzenie zdjęć 3D. Działało to jednak przeciętnie. Krok naprzód przyszedł wraz z modelem P9. Tworzony we współpracy z Leicą, co do której wiele osób miał wątpliwości, oferował dwa aparaty – jeden sensor był klasyczną matrycą RGB, podczas gdy drugi monochromatyczny. Pozwoliło to poprawić jakość wykonywanych fotografii, a także tworzyć od razu czarno-białe zdjęcia. Technologia rozwijana i poprawiana z generacji na generację.

Apple wyznacza trend

Tymczasem producent z Cupertino postanowił rozróżnić od siebie dwa zamontowane aparaty obiektywami o różnych ogniskowych. Dzięki temu możliwe jest fotografowanie z rozmyciem soczewkowym, a także uzyskanie zoomu optycznego, oczywiście bezstratnego, choć stosunkowo niewielkiego. Mimo wszystko wciąż to lepsze od rozwiązań cyfrowych.

iphone od apple i 2 aparaty z tyłu

Za Apple podążył np. Samsung w Galaxy Note 8 czy Xiaomi w Mi6 lub Mi A1. Niestety moda na podwójne aparaty zatacza coraz szersze kręgi i już nawet mniejsi producenci z Państwa Środka decydują się na nie w swoich budżetowych konstrukcjach. O ile w droższych modelach, zastosowane układy optyczne i matryce pozwalają na wykonywanie dobrych zdjęć także w nocy, o tyle w przypadku low-endów bardzo trudno o wysokiej jakości elementy. W końcu w ich przypadku walczy się o możliwie jak najniższy koszt produkcji.

„Ślepa” moda

Miałem wątpliwą przyjemność korzystać przez chwilę z taniego urządzenia firmy X z podwójnym aparatem. Na stronie internetowej producent opisywał go oczywiście w samych superlatywach, a to wszystko wzbogacił odpowiednimi grafikami, których nie powstydziłoby się nawet Apple na swoich stronach internetowych. Osobiście podchodziłem jednak do niego bardzo sceptycznie. Kiedy w końcu przetestowałem „oszałamiające możliwości fotograficzne”, po prostu się załamałem. Zdjęcia z rozmyciem soczewkowym wyglądały jak po obróbce w najprostszym programie graficznym. Ot, losowa jedna trzecia fotografii wyraźna, reszta rozmazana. Genialne…

selfie iphonem

Moim zdaniem jeszcze ciekawiej prezentują się modele z podwójnymi kamerkami z przodu. Dla fanów selfie oraz strzelania sobie kreatywnych autoportretów jest to znakomita opcja, która spowoduje, że licznik polubień ich słitfoci z motywującymi cytatami od Wujka Google lub licznymi hashtagami będzie jeszcze szybciej wzrastał. Będąc jednak poważnym, takie konstrukcje powodzenia zdobędą w szczególności w Azji.

Bajer czy nie?

Najpoważniejsze pytanie związane z podwójnymi aparatami brzmi: czy ich stosowanie ma sens? Moim zdaniem jeżeli nie wiążę się to z oszczędnościami na układach optycznych, jakości matryc i ich wielkości oraz samych obiektywach, jest to praktyczny dodatek. Możliwości jakie daje dodatkowy sensor mogą być naprawdę ogromne. Co innego w budżetowych modelach, gdzie dodawanie „oczek” aparatu to sztuka dla sztuki. Przez najbliższy czas będziemy świadkami doskonalenia tej technologii, będącej motorem napędowym fotografii mobilnej, zanim przyjdzie czas na soczewki nowej generacji, które zdefiniują na nowo aparaty cyfrowe.