149

Płaca minimalna? Jeśli ją wprowadzimy, to ludzie ucierpią, pracę zabiorą im roboty. Ile w tym prawdy?

Rewolucja robotów, płaca minimalna, dochód podstawowy, zmiany na rynku pracy - te tematy pojawiają się coraz częściej w mediach i to w mediach technologicznych. Są połączone i prowadzą do przeróżnych wniosków. Dla jednych to jakieś bzdury i SF, które z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego, dla innych nieodległa przyszłość, przed którą nie uciekniemy. Mnie daleko do stwierdzenia, że do końca dekady zastąpią nas maszyny, ale nie napiszę też, że problemu nie ma. Jeżeli pracodawcom rzeczywiście bardziej będzie się opłacać maszyna, to długo nie będą się zastanawiać.

Płaca minimalna to temat omawiany w wielu krajach, nie jest tak, że zmagamy się z nim wyłącznie w Polsce, że tylko nad Wisłą pada pytanie o to, czy pięć złotych za godzinę pracy to godziwa stawka. Zagadnienie przyciąga uwagę m.in. za Oceanem, co w dużym stopniu ma związek z prowadzoną tam kampanią wyborczą. Jedni próbują zdobyć głosy przekonując, że trzeba wprowadzić godziwe stawki, inni twierdzą, że te godziwe stawki zaszkodzą gospodarce i społeczeństwu. Niedawno na ten temat wypowiedział się były szef sieci fastfoodów McDonald’s, Ed Rensi.

Płaca minimalna nie pomoże pracownikom

Rensi w rozmowie telewizyjnej nie owijał w bawełnę i stwierdził wprost, że płaca minimalna na poziomie 15 dolarów za godzinę to prosta droga do rewolucji. Ale nie będzie to rewolucja, która z ludzi słabo zarabiających uczyni osoby lepiej sytuowane, poprawi los milionów pracowników. Nie, to będzie rewolucja robotów. Top menedżer opowiedział o targach branżowych, które niedawno odwiedził i zwrócił uwagę na postęp w opracowywaniu maszyn wykorzystywanych m.in. w gastronomii. Jego wnioski są proste: pracodawcom bardziej będzie się opłacało kupić maszynę za kilkadziesiąt tysięcy dolarów niż zatrudnić człowieka i płacić mu 15 dolarów za godzinę.

W takim ujęciu płaca minimalna ma zaszkodzić ludziom i to tym najsłabiej wykształconym, o niskich umiejętnościach, gorzej sytuowanych. Nie znajdą lepiej płatnej pracy, a ta prosta zostanie im odebrana. Ten proces i tak jest nieuchronny, ale wysokie stawki godzinowe mają go przyspieszyć. Pracodawcy będą bardziej zainteresowani maszynami, twórcy robotów zaczną się bardziej starać, bo popyt wzrośnie. W efekcie Za kilka-kilkanaście lat pojawią się miliony bezrobotnych, których z rynku pracy wysadzą maszyny. Rensi nie jest osamotniony w swoje opinii, o takich prognozach pisałem już na AW.

Realny problem czy odwracanie kota ogonem?

Były szef wielkiej korporacji może mieć rację, ale warto zadać pytanie, czy wypowiada się on w interesie pracowników? Może ich przekonać, że albo będą wykonywać pracę za małe pieniądze albo nie będą mieli jej w ogóle, lecz czy to zamyka temat? Ludzie powinni być wdzięczni ża to, że mają pracę, za którą ktoś płaci im grosze? Może rewolucja robotów nie jest tak nieuchronna, jak niektórzy twierdzą, może pracodawcy nie zdecydują się na maszyny nawet, jeśli wzrośnie płaca minimalna? Pisałem niedawno, że chińskie restauracje zrezygnowały z maszyn, bo nie sprawdzały się one w pracy. I pewnie nie będą przez dobrych kilka lat. Może i maszyna pokroi ziemniaka na frytki, ale już ich nie zaserwuje jako kelner. Jasne, można wprowadzić samoobsługę, lecz nie to jest istotą problemu – należy się zastanowić, czy Rensi nie broni interesów korporacji, które póki co są skazane na pracę ludzkich rąk.

Płaca minimalna na odpowiednio wysokim poziomie rzeczywiście może przyspieszyć zmiany, z tym mogę się zgodzić, lecz to nie nastąpi z dnia na dzień i nie jest do końca pewne, czy efektem będzie drastyczny wzrost bezrobocia w samych tylko USA. Dlaczego mielibyśmy zakładać, ze efekty będą jedynie negatywne z punktu widzenia pracowników? Może dojdzie tu do znacznie szerszych zmian i rozpocznie się rozmowa np. na temat dochodu podstawowego, który zaczyna być omawiany w coraz większej liczbie państw. W tym rozwiązaniu rewolucja robotów nie jest nam straszna, bo nie prowadzi ona do śmierci głodowej czy życia w totalnym ubóstwie. Pojawia się jednak pytanie, czego pracodawcy powinni się bardziej obawiać: płacy minimalnej czy dochodu podstawowego…?