49

Pixel 4a 5G oraz Pixel 5 oficjalnie. Wszystko co musisz wiedzieć o nowych smartfonach od Google

google pixel 5 kamera
Smartfony z Androidem dzielą się na serię Pixel i... całą resztę. Wiedzą to wszyscy którzy kiedykolwiek przyglądali się bliżej rynkowi tych urządzeń. Można się spierać co do ceny, można (zwłaszcza z perspektywy Polski) narzekać na (nie)dostępność, ale trudno tym urządzeniom zarzucić pomysłu na siebie. Sprzęty tworzone przez firmę która tworzy najpopularniejszy system mobilny na świecie i optymalizuje je pod nie jak nigdzie indziej rozbudzają wyobraźnię — i słusznie. W przypadku Pixel 5 nie jest inaczej.

Pixel 4a 5G — nowy wariant „budżetowego flagowca”

Nowy „tani flagowiec” to więcej nie do końca więcej tego samego. Urządzenie doczekało się innego frontu (ekran 6,2″ — czyli o 0,4″ większy), odrobinę szybszego procesora (Snapdragon 765G), 8GB pamięci RAM oraz nowego aparatu fotograficznego. Pixel 4a 5G korzysta z tych samych modułów i rozwiązań co Pixel 5: z tyłu znalazł się aparat ultraszerokokątny, ale poza tym dochodzą jeszcze usprawnienia w oprogramowaniu. To one są w dużej mierze odpowiedzialne za magię tamtejszych zdjęć: świetne zarządzanie światłem (także w postprodukcji), doskonała stabilizacja obrazu i inne sztuczki pozwolą stworzyć niesamowite zdjęcia i wideo nawet przy słabym oświetleniu. Telefon dostępny będzie w wersji 128 GB. Aha, z istotnych rzeczy — doczekał się też większej baterii: 408omAh!

Pixel 5: średni-flagowiec, który do Polski pewnie i tak nie dotrze

O Pixelu 5 plotkowało się już od dawna — i biorąc pod uwagę jak Google nie idzie dotrzymywanie tajemnic (dzisiaj zapowiedziany Chromecast od kilku dni jest już w amerykańskich sklepach, więc trudno tu mówić o jakiejkolwiek niespodziance), raczej nikt nie powinien być zaskoczony, że wszystkie informacje na temat sprzętu się potwierdziły. Napędzać go będzie procesor Snapdragon 765 i 8GB pamięci operacyjnej, bateria 4080mAh, a z przodu zaś czekać będzie 6″ ekran OLED (2340 x 1080). Dobrą wiadomością jest szybkie ładowanie (18W) oraz tryb Extreme Battery Saver który ma pozwolić na nawet dwa dni pełnej pracy!

Do tego nie zabraknie wspomnianego wyżej aparatu (i rozwiązań w oprogramowaniu pozwalających na robienie przepięknych zdjęć i filmów), 3 lat aktualizacji systemu oraz bezprzewodowego ładowania zwrotnego. Ceny urządzenia rozpoczynają się od 699 dolarów. Pixel 5 ma trafić do sklepów 15 października — mowa tutaj, oczywiście, o Stanach Zjednoczonych. Do Polski oficjalnie, prawdopodobnie, smartfon nie trafi.

Google nie chce być w tyle i opowiada też co nieco na temat nowego urządzenia i tamtejszych usług. Z ważnych spraw: już teraz firma obiecuje trzy lata aktualizacji systemowych. Z jednej strony miło — to samo zresztą uczynił niedawno Samsung dla wybranych modeli. Z drugiej — biorąc pod uwagę fakt, że iOS 14 trafił na iPhone’a 6S (który, przypominam, zadebiutował w 2015 roku) — nie do końca wiem, czy jest się czym chwalić. Ponadto kupując Google Pixel 5 wszyscy klienci dostaną darmowy dostęp na 3 miesiące do usług Stadia oraz YouTube Premium oraz 100 GB w chmurze Google One. Patrząc jednak na tę prezentację i to jak fatalnie działały gry odpalone za pośrednictwem Stadia, wymieniłbym chętniej na dodatkowy miesiąc YT bez reklam ;-).