Intel Pentium 200 MMX
69

Pentium 200 MMX – mój pierwszy PC

Oglądam ostatnio całkiem niezły serial, Halt and Catch Fire i stąd też wziął się pomysł na nieco wspominkowy felieton. Co prawda H&CF opisuje wydarzenia z lat 80. minionego wieku, a moja historia z PC zaczęła się ponad 10 lat później, ale mimo wszystko wydaje mi się, że miło będzie powspominać stare czasy.

Pentium 200 MMX

Z PeCetami jest trochę tak jak z samochodami. Nie trzeba być miłośnikiem motoryzacji aby pamiętać swój pierwszy samochód, a pewnie wielu z was pamięta wszystkie auta jakimi jeździliście sami albo jeździli wasi rodzice. Ja ostatnio zdałem sobie sprawę, że mam podobnie z komputerami. Do dzisiaj bardzo dobrze pamiętam konfigurację swojego pierwszego komputera, ba nawet pamiętam ile kosztował. Patrząc na jego możliwości i mój ostatni poradnik z polecanymi zestawami, to wydaje mi się, że jednak obecnie żyjemy w nieco lepszych czasach.

Zanim w ogóle miałem okazję stać się posiadaczem PeCeta, przerobiłem chyba wszystkie zeszyty magazynu „EasyPC” ;-). Z perspektywy czasu może wydawać się to śmieszne, ale pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia nie było zbyt wielu źródeł, z których można było czerpać wiedzę w tym temacie. Komputer dostałem od rodziców w połowie 1999 roku, czyli 18 lat temu. Kosztował okrągłe 3400 PLN (wtedy średnie wynagrodzenie wg GUS wynosiło nieco ponad 1700 PLN), a składało się na niego:

CPU: Pentium 200 MMX
RAM: 32 MB EDO RAM
Dysk: Quantum Fireball 2.1 GB
Grafika: S3 Virge 2 MB

Pentium 200 MMX

źródło: Wikimedia

Robi wrażenie prawda? Dzisiaj byle smartfon z niskiej półki dysponuje większą mocą obliczeniową. Wtedy to też nie było nic nadzwyczajnego, bo Pentium 200 MMX zadebiutował na początku 1997 roku, a w 1999 mieliśmy już na rynku Pentium II. Swoją drogą procesor taktowany zegarem 200 MHz i produkowany w wymiarze 350 nm (obecnie mamy 14 nm) posiadał 4.5 miliona tranzystorów i miał TDP określone na nieco ponad 15W. Był więc dosyć oszczędny i jak widać, przez te prawie 20 lat domowe komputery znacznie zwiększyły swoje zapotrzebowanie na moc. Reszta specyfikacji też nie była nadzwyczajna, ale Windows 95, a później nawet Windows 98 SE działał, więc świat stał otworem ;-).

Trudne początki

Wyobrażacie sobie dzielenie dysku o pojemności 2 GB na partycje? A ja tak, zrobiłem to po tym jak pierwszy raz Windows 95 postanowił, że już mu się nie chce działać i trzeba zainstalować go od nowa. Tak, pierwsze okienka Microsoftu nie grzeszyły stabilnością i w sumie dosyć mocno przypomina to problemy jakie mamy obecnie z Windows 10 po jego aktualizacjach. Wtedy jednak internet nie był tak powszechny i trudno było szukać rozwiązań problemów, dlatego najpewniejszym był „format C:”.

To też jednak nie trwało długo, bo gdzieś w połowie 2001 roku do niewielkiego miasteczka w jakim mieszkałem zawitała cywilizacja. Miałem to szczęście, wspólnie z kilkunastoma sąsiadami, podzielić SDI. Początkowo był to skrót od „Szybki Dostęp do Internetu”, który później zmieniono na bardziej odpowiedni „Stały Dostęp do Internetu”. Było to oszałamiające 115 kbps, bo na tyle pozwalał port COM, do którego podłączony był modem. W porywach pozwalał na transfer rzędu 11 KB/s i to podzielony na ponad 10 osób… ISO płyty CD (700 MB) pobierało się bite 24 godziny. Dzisiaj zajmuje mi to nieco ponad minutę.

Nikomu to jednak nie przeszkadzało, bo było taniej niż wdzwanianie się pod numer 0202122. Nie oznacza to jednak, że było tanio, instalacja kosztowała 990 PLN, a abonament 160 PLN (dla przypomnienia średnia płaca była wtedy w okolicach 2000 PLN brutto!). Mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że to właśnie w tamtym czasie ukształtowała się moja pasja do PeCetów. Zaledwie rok po tym jak podłączyłem się do sieci, zacząłem pisać o PC i trwa to do dzisiaj.

Co było dalej?

Mowa jednak miała być o PeCetach. To, że pamiętam tego pierwszego, nie oznacza, że zapomniałem o całej reszcie. Dalej potoczyło się już całkiem szybko. Pentium 200 MMX zastąpił zasługujący na miano kultowego, Celeron 300A, który bez problemu chodził na 450 MHz i nie odstawał wydajnościowo od podobnie taktowanego Pentium III. To był też jeden z moich największych zawodów, bo na płycie głównej z Intelem 440 BX za żadne skarby nie chciał ruszyć GeForce 2 MX 32 MB (!!!), który miał zastąpić Rivę 128 ZX 8MB.

Kolejny krok to platforma AMD, najpierw był Athlon XP 1700+ taktowany zegarem 1467 MHz (jaki to wtedy był skandal i „oszustwo” AMD ;-)) produkowany w wymiarze technologicznym 180 nm (Palomino), którego szybko zastąpił nowszy model, również Athlon XP 1700+, ale bazujący na rdzeniu Thoroughbred B produkowany w 130 nm. Dzięki temu nie tylko spadło TDP całego układu, ale również znacznie zwiększyły się możliwości OC. Palomino podkręciłem do 1833 MHz (z bazowych 1467 MHz), a T’bred’a już do niemal 2200 MHz, czyli o ponad 50%, teraz takich procesorów już się nie robi. W tamtych czasach AMD praktycznie wcale nie odstawało od Intela, który brnął w architekturę Pentium 4, czyli tzw. pustych MHz. Do tego AMD podrażniło Intela, bo jako pierwsze pokazało procesor taktowany zegarem 1 GHz i ten musiał być pierwszy z 2 GHz ;-).

Kolejny procesor na mojej liście to Phenom II X4 920, który już zaczął powoli odstawać od architektury Core oferowanej przez Intela. Dlatego po nim nastąpił powrót do obozu niebieskich, najpierw na Core i5-2400, a później na Core i5-4690K, który to pracuje w moim PC po dziś dzień.

A jak było u was? Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić was do małych wspominek w komentarzach. Z chęcią przeczytam wasze historie.