Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Moje przemyślenia

Patologia z gier mobilnych trafiła do tytułów AAA na PC

JR
Jan Rybczyński
87

Wielokrotnie narzekałem na wyciąganie kasy w grach na urządzenia mobilne. Powstają całe systemy, które mają najpierw wciągnąć gracza w rozgrywkę, a gdy już wsiąkł na dobre, wtedy rzucają mu rozmaite kłody pod nogi, które teoretycznie może obejść, ale trwa to długo i jest kłopotliwe. Może również się...

Wielokrotnie narzekałem na wyciąganie kasy w grach na urządzenia mobilne. Powstają całe systemy, które mają najpierw wciągnąć gracza w rozgrywkę, a gdy już wsiąkł na dobre, wtedy rzucają mu rozmaite kłody pod nogi, które teoretycznie może obejść, ale trwa to długo i jest kłopotliwe. Może również sięgnąć po kartę kredytową i za jeden lub dwa euro rozwiązać swoje problemy dokupując złoto, odblokowując plansze, skracając czas oczekiwania na budowę etc. A potem znowu i znowu. Zamiast zapłacić za grę raz powiedzmy 5, nawet 10 euro, zapłacimy 100 raz w ciągu pół roku i wydamy znacznie, znacznie więcej.

Niestety, wyciągani kasę dotarło również do wielkich produkcji na pecety i nie tylko. Nie jestem pierwszym, który to zauważył, ale niedawna premiera Crysis 3 rozbudziła moje negatywne emocje na nowo i to na kilku różnych poziomach.

Zacznijmy od tego, że w sklepie wydawcy - Origin, już na wstępie proponują mi dwie wersje gry: dobrą i lepszą. Wersja dobra nie jest tania, powiedziałbym, że jak na cyfrową dystrybucję i polskie warunki jest ponadprzeciętnie droga - 149 zł (poza tym sama gra jest bardzo krótka). Już sama kwota każe mi się chwile zastanowić czy warto, czy nie lepiej odczekać trochę od premiery i kupić za jakiś czas taniej.

Co gorsza okazuje się, że za te 149 zł nie dostaję wszystkiego. Otóż za 179 zł dostanę aż 7 różnych bonusów. Są to nowe rodzaje broni, których albo nie ma w wersji podstawowej, albo nie są dostępne w dniu premiery, albo mają dodatkowy kamuflaż. Ósmy dodatek jest akurat całkiem rozsądny, to Crysis 2, dla tych, którzy jeszcze nie mają - jedyne uzasadnienie dopłaty, ale ja już Crysis 2 mam.

Wydawca stawia mnie przed wyborem: zapłać dużo, więcej niż zwykle, ale nie miej wszystkiego, albo zapłać jeszcze więcej za kilka bonusów. Oczywiście mogę się obejść bez dodatków, ale niezmiernie mnie to wkurza, że płacąc ciężką kasę za grę, wydawca obcina z niej część, tylko po to, żeby wydębić jeszcze trochę pieniędzy.

Co innego wypuszczenie dodatku po kilku miesiącach od wyjścia gry, w którym znajdą się nowe mapy, nowe bronie i ogólnie content który pozwoli wydłużyć zabawę, co innego, gdy już w dniu premiery część gry trafia do dodatków i innych DLC. Oczywiście, każdy ma prawo wyceniać swoją pracę i swój produkt jak chce, ja mogę go najwyżej nie kupować, ale takie stawianie sprawy, to jak powiedzenie klientowi przy kasie, że za dodatkową opłatą sprzedawca będzie uprzejmy i uśmiechnięty i wszystko załatwi raz dwa, bo bez dopłaty będzie umyślnie gburowaty, a nabijanie towaru na kasę będzie mu szło wybitnie nieporadnie i długo. Nie wiem kto chciałby kupować w takim sklepie. Są po prostu lepsze sposoby, żeby poprawić zyski, mniej bezczelne. Nie pokazujące tak dobitnie, że nie liczy się sam klient, ale kasa, którą przynosi.

To jednak nie koniec. Chociaż intuicyjne wydawało mi się, że kupowanie gry u źródła, wydawcy, który jest z marką Crysis od samego początku jest najlepszym posunięciem, postawiłem sprawdzić czy Crysis 3 dostępny jest gdzie indziej, tak na wszelki wypadek. Okazało się, że jest w sklepie należącym do Cenegi - muve.pl. Nie dość, że jest dostępny w dniu premiery to jest tańszy o 22 złote, mówimy tutaj o tańszej wersji, droższa jest tylko w Origin.

Mówimy o dystrybucji cyfrowej, więc nie może być mowy o różnicy wynikającej z hurtowego zakupu, dystrybucji, magazynowania czy czegokolwiek innego. Po prostu wydawca ma znacznie większą marżę i tyle. W takim wypadku różnica w cenie pomiędzy zwykłą wersją, a tą z dodatkami wzrasta do 52 złotych. Stalo się jasne, że aż tyle nie dopłacę dla kliku gadżetów, chociaż teraz mam taki niesmak, że w ogóle zastanawiam się czy grę kupię. Jak widać, trochę czasu od premiery minęło i nadal jej nie kupiłem. Zamiast tego ponownie zainstalowałem sobie Far Cry 3.

Zadziwia mnie jak już w dniu premiery można manipulować cenami cyfrowego produktu, który na zdrowy rozsądek powinien wszędzie kosztować tyle samo i powinien być produktem kompletnym. Nie chodzi o to, że żałuję twórcom gry swoich pieniędzy. Chodzi o to, że mam wrażenie, że zamiast zapłacić za produkt jestem manipulowany. Wbrew pozorom naprawdę mogę się obyć bez kolejnej gry.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

GrycenycrysisDLC