1

To moje największe recenzenckie zaskoczenie. Oto Panasonic Toughbook CF-XZ6

Kiedy otrzymałem przesyłkę z tym komputerem, byłem niesamowicie "na nie". Dotarł do mnie bowiem sprzęt, który w mało czym przypomina "bezpieczne", rozsądne konstrukcje. Dodatkowo, dobrego wrażenia nie zrobił na mnie iście dziwny touchpad. Obudowa natomiast bardziej przypominała zabawkę, niż poważny biznesowy komputer. Mocno się pomyliłem - nawet bardzo mocno. Panasonic Toughbook CF-XZ6 to kawał dobrego sprzętu.

Recenzowanie komputerów zawsze zaczynam od czegoś w stylu „pierwsze wrażenie” i to właśnie ono z reguły ogromnie wpływa na całość ostatecznej oceny. W przypadku Panasonica Toughbook CF-XZ6 było po prostu słabe, ale czym bardziej zaznajamiałem się z tym komputerem, tym mocniej przekonywałem się do przyświecającej producentowi idei. Chodzi głównie o to, by zaoferować użytkownikowi naprawdę godny zaufania biznesowy sprzęt 2 w 1, który będzie pracował na jednym cyklu ładowania zadowalająco długo, da sobie radę z większością zadań, a także nie rozpadnie się przy pierwszym lepszym uderzeniu. Toughbook CF-XZ6, jak wskazuje sama nazwa serii jest sprzętem wzmocnionym, wytrzyma więc nieco więcej niż reszta oferowanych na rynku komputerów.

W zestawie z komputerem użytkownik otrzymuje – oczywiście samo urządzenie oraz zasilacz pozwalający na doładowanie baterii. I to właściwie wszystko: można zaopatrzyć się jeszcze w dedykowany rysik. Nic więcej Wam nie trzeba do tego, aby rozpocząć przygodę z Panasonikiem CF-XZ6.

Panasonic Toughbook CF-XZ6

Warto odnieść się do samej konstrukcji komputera. Tył urządzenia charakteryzuje się czarnym kolorem z białym logo producenta. Nieco powyżej znajduje się tylna kamera (8 MP). W części „ekranowej”, producent zagospodarował jedynie prawy bok (patrząc na urządzenie od strony ekranu), gdzie znajdują się przyciski wybudzania sprzętu, głośności, port USB-C oraz otwór wentylacyjny. To właśnie tędy będzie uchodzić ze sprzętu gorące powietrze.

„Część ekranowa” jak to ująłem wcześniej wysuwa się z dokowanej własnym złączem klawiatury. I teraz niespodzianka – wewnątrz klawiatury znajduje się… druga bateria, która znacząco wydłuża czas pracy urządzenia. W „tablecie” mamy natomiast główny akumulator, który powinien wystarczyć na około 7-8 godzin niewymagającej pracy. Oczywiście, im mocniej będziemy obciążać zestaw, tym krócej podziała on bez oglądania się za wolnym gniazdkiem elektrycznym.







Klawiatura komputera Panasonic Toughbook CF-XZ6 długo musiała mnie do siebie przekonywać. Co ciekawe- jest ona odporna na zachlapanie dzięki wykorzystanej jednolitej konstrukcji. Nie radzę Wam jednak zalewać jej kawą, czy herbatą – większe ilości płynów najpewniej jej zaszkodzą, a już zwłaszcza umieszczonemu pod nią akumulatorowi. Stacja dokująca pozwala także na podłączenie się do bogatej palety portów – do dyspozycji mamy: port Ethernet, trzy porty USB 3.0 (jeden z funkcją szybkiego ładowania), jeden port HDMI 2.0 (pełnowymiarowy), wyjście VGA oraz czytnik kart microSD. Sprzęt obsługuje także połączenia Bluetooth 4.0 oraz WiFi a/b/g/n/ac. Miłą niespodzianką jest obecność kamery obsługującej mechanizm Windows Hello – logujący użytkownika skanem twarzy. Obok sensora biometrycznego znajduje się przednia kamerka o matrycy 2MP.

Jednym z bardziej osobliwych elementów urządzenia jest z pewnością gładzik, który nie przypomina mi żadnego widzianego dotychczas komponentu. Ten jest niewielki, w kształcie koła z szerokimi krawędziami. Wyodrębniono dwa przyciski funkcyjne myszy, natomiast sama „obdwódka” jest czuła na dotyk i służy ona m. in. do przewijania treści na ekranie. Nie jest to wygodniejsza forma interakcji niż gesty, aczkolwiek nie miałem problemu z obsługą tego rozwiązania. Można to więc komputerowi Panasonic CF-XZ6 zaliczył na plus. Bo dlaczego nie?

Rzut oka na specyfikację techniczną. Toughbook CF-XZ6 zadowoli większość użytkowników

Egzemplarz testowy został obdarowany procesorem Intel Core i5-7300. Nie jest to może najszybszy procesor Intela dostępny w laptopach, ale uwierzcie mi, że w większości zastosowań sprawdzał się naprawdę dobrze. Do tego: 8 GB pamięci RAM, 256 GB pamięci wewnętrznej (SSD), zintegrowana grafika Intela, 12 – calowy ekran wyświetlający treści w rozdzielczości 2160 × 1440 (3:2). Nie jest to może najmocniejszy biznesowy laptop – na pewno nie pod względem wydajności. Ale jeżeli mówimy już o jego „ogólnej wytrzymałości”, jest to najprawdopodobniej jeden z solidniejszych laptopów które widziałem.

Wróćmy do kwestii akumulatora. To zasadniczo niecodzienna sytuacja, że producent umieszcza w klawiaturze drugą baterię. Nie jest to standard na pewno w średniej oraz niskiej półce cenowej. Jednak w biznesowym laptopie ma to sporo sensu. Jak wynika z moich testów, Toughbook CF-XZ6 dysponujący obydwoma akumulatorami podziała nawet 12 godzin bez ładowania. Producent utrzymuje, że jest to okres około 14 godzin, ale wiadomo jak to jest z deklaracjami wytwórców. Są one często „przepompowane”.

12-calowy ekran o rozdzielczości znacznie powyżej Full HD to naprawdę kawał dobrego wyświetlacza. Nie stawiałbym go w jednym szeregu obok tego z Surface’a, ale w tej kategorii wygląda naprawdę dobrze. Kąty widzenia, odwzorowanie kolorów, czytelność również w niekorzystnym nasłonecznieniu są naprawdę poprawne jak na błyszczącą matrycę. Ale – coś za coś. Przyznam szczerze, nie jestem fanem obsługi dotykowej w Windows 10 i na niej zbyt mocno się nie skupiałem, ale również pod tym względem jest naprawdę dobrze.

Mam nieco wątpliwości związanych z Windows Hello. W naprawdę dobrych warunkach oświetleniowych, wszystko działało dobrze. Niemniej, wystarczy obcowanie z urządzeniem przy nieco gorszym świetle i… sensorowi zdarza się nie rozpoznać użytkownika, podczas gdy inne urządzenia z biometryką zgodną z Windows Hello radziły sobie dobrze. Nie wiem od czego to zależy, ale na pewno warto byłoby to naprawić.

Sama szybkość działania urządzenia nie pozostawia nic do życzenia – kopiowanie plików z pendrive’a na dysk i odwrotnie to bardzo szybkie operacje – nawet na dużych plikach. Sam dysk SSD bardzo żywo radzi sobie z wszelkimi zadaniami, podobnie jest z procesorem. RAM w ilości gigabajtów „zaledwie” ośmiu również nieczęsto zdradza oznaki zmęczenia. Mamy zatem do czynienia z naprawdę godnym zaufania komputerem, który raczej nie zawiedzie nas w większości zastosowań. Ale – do gier z pewnością się nie nada. Zintegrowana grafika firmy Intel nie jest komponentem, który gwarantuje odpowiednie osiągi w grach 3D. I to warto mieć na uwadze.

Wzmocniona obudowa ze stopu magnezu. To nie jest zabawka

A takie właśnie miałem wrażenie podczas pierwszych chwil z tym laptopem. Nieco „zabawkowy”, w niektórych miejscach uginający się pod palcami „plastik” – okazało się jednak, że to zwyczajnie stop magnezu. Nie próbowałem upuszczać tego urządzenia, ale zdarzało mi się je lekko stuknąć tu i ówdzie. Za każdym razem nie bałem się nieco zwiększyć siły owego „stuknięcia”. Niczego nie popsułem i stawiam dobry alkohol, że nawet gdyby Panasonic Toughbook nieopatrznie upadłby mi na podłogę z wysokości około 70 centymetrów, nic strasznego by się nie stało.

Absolutnie jednak nie zdołałem polubić się z osobliwą klawiaturą Toughbooka. Jej układ nie jest zbyt problematyczny, ale skok klawiszy zupełnie mi nie odpowiadał. Uwierzcie mi, że próbowałem pisać na niej tak szybko jak na swojej, „produkcyjnej” maszynie, czy też ulubionej klawiaturze zewnętrznej. Nie udało się – mnożyły się literówki, musiałem sprawdzać czy dobrze postawiłem przecinek, czy nie zgubiłem konkretnej litery. Ale – to tylko kwestia moich przyzwyczajeń: jeżeli kupicie Toughbooka dla siebie, najpewniej wreszcie zaznajomicie się z tą klawiaturą na tyle, że poczujecie z nią chemię.

Gdybym miał podsumować jakkolwiek tę recenzję – cieszę się, że miałem okazję zaznajomić się ze sprzętem podchodzącym do kwestii obsługi laptopa nieco… inaczej. Wzmocniony, dobrze wyposażony, bogaty w porty. To naprawdę lubię. Super, że Panasonic umieścił w urządzeniu dwie baterie (te wyładowują się sekwencyjnie – tak, aby nie zabrakło nam energii). Pięknie również, że znalazło się tutaj miejsce dla sensora Windows Hello oraz fajnego ekranu. Nie podoba mi się natomiast jedna rzecz – oddokowanie ekranu to standard w tej klasie. Tyle, że nie da się obrócić wtedy wyświetlacza, włożyć go do doka odwrotnie i pracować w „trybie prezentacji”. Dla mnie w tej półce cenowej to wręcz oczywistość – nie wiem dlaczego Panasonic nie wziął tego pod uwagę.

I właśnie – dochodzimy do ceny Panasonica Toughbook CF-XZ6. Za ten sprzęt zapłacicie nieco ponad… 10 tysięcy złotych. Nie jest to więc urządzenie dla przeciętnego Kowalskiego. To raczej komputer dla takiego Kowalskiego, który potrzebuje sprzętu solidnego, wytrzymałego i „biznesowego”.

Testy komputerów na Antyweb. Sprawdź inne recenzowane przez nas pozycje!