Felietony

Orange znalazło pieniądze na utrzymanie swoich budek telefonicznych w Opolu

Grzegorz Ułan
45

Pamiętam dokładnie ostatni raz, kiedy korzystałem z telefonicznej budki i było to właśnie w Opolu. Udało mi się przedostać do bezpiecznej części miasta i chciałem poinformować rodziców, że nic mi nie grozi podczas wielkiej powodzi, która nawiedziła to miasto w 1997 roku.

Dziś to już tylko eksponat, z którego prawie nikt nie ma potrzeby korzystać. Są już nawet otwarte, przeczące pierwotnej idei wyciszonego miejsca do zadzwonienia do kogoś. Niemniej pewnie też sama ich obecność kosztuje operatora jakieś pieniądze. A skoro nikt nie korzysta z nich do dzwonienia trzeba je zlikwidować lub wykorzystać w inny sposób.

Orange postanowił wykorzystać je jako hotspoty Wi-Fi z darmowym internetem dla mieszkańców Opola. Byłem wczoraj w tym mieście, sprawdziłem i działa. Jest dość szybki, pozwala na sprawne korzystanie z sieci w podstawowym zakresie. W centrum miasta natrafiłem na dwie budki w odległości pozwalającej na sprawne przełączenie się pomiędzy tymi lokalizacjami.

Pytanie tylko po co? Wielokrotnie podczas przemieszczania się po Warszawie, telefon informuje mnie o dostępności otwartej sieci Wi-Fi, ale dzisiejsze pakiety danych oferowane przez operatorów są na tyle wystarczające, by nie musieć z telefonem w ręku szukać tych otwartych punktów, logować się czy akceptować jakieś regulaminy.

Jak podaje Telepolis, Orange za tę „dogodność” dla mieszkańców Opola dostanie za dwa lata od miasta 300 tys. zł za 12 takich hotspotów… W tym samym czasie zaczepiano mnie na rynku z listami poparcia do odwołania Prezydenta i Rady Miasta, teraz już wiem dlaczego.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu