107

Opłata audiowizualna (powszechna) wyniesie 10 złotych miesięcznie. Reklamy nie znikną, pojawi się coś nowego…

Miesiąc temu pisałem o zmianach, jakie z mediach publicznych zamierza przeprowadzić PiS. Temat powinien nas interesować m.in. ze względu na kwestię ich finansowania – prawdopodobnie niedługo wszyscy zrzucimy się na tę instytucję i trudno będzie „podziękować” za usługę zatrzymując w portfelu pieniądze. Partia rządząca szybko działa i zamierza ekspresowo „uzdrowić” media. W szybkie tempo wierzę, […]

Miesiąc temu pisałem o zmianach, jakie z mediach publicznych zamierza przeprowadzić PiS. Temat powinien nas interesować m.in. ze względu na kwestię ich finansowania – prawdopodobnie niedługo wszyscy zrzucimy się na tę instytucję i trudno będzie „podziękować” za usługę zatrzymując w portfelu pieniądze. Partia rządząca szybko działa i zamierza ekspresowo „uzdrowić” media. W szybkie tempo wierzę, ale jakoś trudno uwierzyć mi w to, że nad Wisłą powstanie drugie BBC…

Na dobrą sprawę temat przewija się w szerszej dyskusji już od kilku lat. Do tej pory niewiele z tego wynikało, ale to zapewne szybko się zmieni. Wskazują na to m.in. słowa Krzysztofa Czabańskiego, który pracuje nad reformą medialną. Z jego wypowiedzi wynika, że projekt ustawy medialnej może trafić do Sejmu jeszcze w grudniu, a jeśli to się nie uda, trafi tam w styczniu 2016 roku. Wspomina się o szybkim procedowaniu i można uwierzyć, że tak się stanie – partia rządząca pokazała, iż potrafi działać błyskawicznie. Można zatem przygotowywać się do nowych przepisów. Co wniosą?

Najbardziej i najszybciej odczujemy opłatę audiowizualną. To następczyni abonamentu. Tyle, że obowiązkowa. Ciekawe jest to, że projekt ustawy ma za kilka tygodni trafić do Sejmu, a Czabański nie jest w stanie powiedzieć, jak będzie ściągana opłata:

Rozważamy dwa sposoby: korzystanie z bazy PIT i CIT oraz wnoszenie opłaty razem z rachunkami za energię elektryczną. Oba mają zalety i wady, dlatego nie zdecydowaliśmy jeszcze, który ze sposobów poboru tej opłaty będzie lepszy. Ale z tych rozważań, i tu od razu uprzedzam, może wyłonić się jeszcze inne rozwiązanie, bo to nie jest tak, że wybieramy spośród dwóch pomysłów. Natomiast nad pobieraniem opłaty audiowizualnej przez PIT pracowali już urzędnicy z ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego.[źródło]

woman-girl-remote-watching

Wspomniane zalety i wady, zwłaszcza te drugie, wywołają pewnie spore kontrowersje. Mówi się o kwocie 10 złotych miesięcznie (od gospodarstwa domowego) i na tym pewnie stanie. Ale rzesza osób powie, że nie zamierza tego uiszczać i mogą podawać różne powody. W jaki sposób uwolnić się od obowiązku wspierania mediów publicznych/narodowych? O to będzie bardzo trudno, a sprawę najlepiej posumowano w tym fragmencie wywiadu udzielonego serwisowi wirtualnemedia.pl:

Internauci o opłacie audiowizualnej piszą tak: dlaczego muszę płacić na telewizję, której nie oglądam i radio, którego nie słucham?

Można też zadać inne pytania: dlaczego muszę płacić na wojsko, którego nie lubię? dlaczego muszę płacić na szkołę, mimo, że nie posiadam dzieci? Media publiczne są elementem silnego społeczeństwa i silnego państwa. Bez nich nie ma kworum do dyskursu publicznego, a co za tym idzie obywatele są pozbawieni możliwości wpływania na kształt państwa oraz mogą być pozbawieni rzetelnej informacji o jego stanie. Silne media publiczne leżą w interesie każdego obywatela, bez względu na to, czy je konsumuje. Nie ma przymusu oglądania telewizji, słuchania radia i czytania gazet, z czego wcale nie wynika, że telewizji, radia i gazet ma nie być.[źródło]

Jeżeli zatem do tej pory zastanawialiście się, dlaczego mielibyście za to płacić, to już znacie odpowiedź. Ale pojawia się inne ciekawe pytanie: czy to oznacza, że z mediów publicznych znikną reklamy? Otóż nie, nie znikną. Ale w efekcie pojawią się dwa silne źródła finansowania, z taką rzeką pieniędzy można naprawdę sporo zdziałać. A nad wszystkim czuwać ma Rada Mediów Narodowych. Ten podmiot miałem na myśli pisząc w tytule „coś nowego”. Cóż to takiego? Przyznam, że temat intryguje – Rada ma przejąć część obowiązków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ta ostatnia pozostanie regulatorem rynku, ale stanowiska w mediach mają być obsadzane przez nową Radę.

money-finance-bills-bank-notes

Członków Rady Mediów Narodowych (prawdopodobnie pięciu) wybiorą Sejm, Senat i Prezydent, czyli… PiS. Przedstawiciele partii zapewniają jednak, że będzie to niezależne ciało. Rada zajmie się podziałem środków finansowych przeznaczanych na media, wyborem ich zarządów oraz rad programowych. A zatem to ona zdecyduje kto będzie tworzył media publiczne narodowe. Ciekawe, kto znajdzie się w tym organie? I kto w przyszłym roku znajdzie się w KRRiT – kadencja członków upływa właśnie w roku 2016. Ich następców wskażą Sejm, Senat i Prezydent. Czyli PiS.

Podsumowując: powstanie nowe ciało, które przejmie część obowiązków KRRiT, na media narodowe zrzucimy się wszyscy i nikogo nie obchodzi, że nie oglądacie telewizji czy nie słuchacie radia (dodam, że zachowane zostaną przywileje, które obowiązują obecnie – dotyczą one m.in. kombatantów). W projekcie ustawy są poważne dziury, ale niebawem ma ona trafić do Sejmu. Nie chcę krytykować „na zapas”, lecz mam spore wątpliwości dotyczące tego swoistego uzdrawiania mediów. Miałem je także rok temu i nie wynikają z preferencji politycznych. Muszę przy tym dodać, że za każdym razem uśmiecham się, gdy czytam, że władza zadba o niezależność media…