6

Opinionaided zyskało jeszcze kilka milionów – ciekawe Q&A na smartfony

Opinionaided to serwis mobilny utworzony latem 2010 roku. W dostępnej obecnie wyłącznie na iOS aplikacji udzielono już odpowiedzi na ponad 2 miliony pytań, a twórcom udało się ostatnio zebrać 4.3 miliona dolarów, co daje razem z poprzednimi rundami finansowania 5.5 miliona. Na co? Na program, który na razie nie przynosi żadnych dochodów, ale sam w […]

Opinionaided to serwis mobilny utworzony latem 2010 roku. W dostępnej obecnie wyłącznie na iOS aplikacji udzielono już odpowiedzi na ponad 2 miliony pytań, a twórcom udało się ostatnio zebrać 4.3 miliona dolarów, co daje razem z poprzednimi rundami finansowania 5.5 miliona. Na co? Na program, który na razie nie przynosi żadnych dochodów, ale sam w sobie prezentuje się interesująco. I podobno, tak przynajmniej mówią mądrzejsi od autora tego wpisu, ma potencjał.

W Opinionaided nie mamy, jak w Quorze, długich i rozwlekłych odpowiedzi fachowców na poważne tematy. To natychmiastowy i wciągający pomysł, gdzie zadajemy krótkie pytanie ozdobione zdjęciem z telefonu, a reszta społeczności może odpowiadać „tak” (kciuk w górę), „nie” (kciuk w dół), bądź pozostać neutralnym, jednocześnie dodając swój komentarz. Wówczas autor pytania może na naszą odpowiedź również zareagować wiadomością.

Opinionaided wprowadza też podstawowe funkcje społecznościowe, możliwość dodawania znajomych czy też zadawania właśnie im pytań.

Natychmiastowy charakter serwisu powoduje, że sporo w nim pytań całkowicie idiotycznych, a i stworzony nie został raczej do określania celu naszej egzystencji. Twórcy mówią, że ich aplikacja ma rozwiązać problem braku decyzyjności np. na zakupach. Wyobraźcie sobie, że przymierzacie spodnie i nie jesteście pewni – pasują czy nie? Robicie fotkę, wrzucacie do Opinionaided i po paru minutach możecie podjąć decyzję co do zakupu.

I trzeba przyznać, że tempo działania aplikacji i głupkowate problemy niektórych potrafią wciągnąć. Mając kilka minut jesteśmy w stanie spokojnie na kilkadziesiąt pytań odpowiedzieć dorzucając swój kamyczek do ogródka. Sam sprawdziłem jak wiele osób rzeczywiście z programu korzysta wrzucając zdjęcie okładki książki „Playback” Raymonda Chandlera z pytaniem czy warto ją przeczytać. Po kilkunastu minutach miałem dobre 30-40 odpowiedzi, ale o zgrozo – Amerykanie Chandlera praktycznie nie znają. Może nie jest to najbardziej znana jego powieść, ale mimo to… W każdym razie, dzień później mam ok. 80 odpowiedzi i nadal nie wiem „czy warto przeczytać”. Następnym razem spróbuję w przymierzalni centrum handlowego.

Projekt na razie nie zarabia, ale docelowo chce pobierać opłaty m.in. za możliwość wystawiania sponsorowanych pytań marketingowych.

A jak Wam się ten pomysł podoba? Fajny pochłaniacz czasu?