9

Odświeżone Plemiona i LEGO Hobbit – GAMEINFORMATOR#41

Zarządzaj zamkiem, buduj prosperującą osadę, razem z innymi graczami organizuj napady na wioski wrogów – tak z grubsza można zareklamować przeglądarkowa grę Plemiona. W jej klimat wpisuje się jednak przestarzały interfejs, denerwujący model freemium, a także nużąca w dłuższym czasie rozgrywka. Czy właśnie zapowiedziana kontynuacja zdoła poprawić wady poprzednika? Zagrywałem się kiedyś w Plemiona. Jeszcze […]

Zarządzaj zamkiem, buduj prosperującą osadę, razem z innymi graczami organizuj napady na wioski wrogów – tak z grubsza można zareklamować przeglądarkowa grę Plemiona. W jej klimat wpisuje się jednak przestarzały interfejs, denerwujący model freemium, a także nużąca w dłuższym czasie rozgrywka. Czy właśnie zapowiedziana kontynuacja zdoła poprawić wady poprzednika?

Zagrywałem się kiedyś w Plemiona. Jeszcze w gimnazjalnych czasach potrafiłem nastawiać sobie budzik na 3 rano, żeby tylko wysłać o odpowiedniej porze wracające z wyprawy wojska w następną misję. Z punktu widzenia minionego czasu postrzegam to raczej w gatunku niebezpiecznej groteski, która jednak znajdowała się już stosunkowo blisko uzależnienia.

Po wymasterowaniu pierwszej wioski, tak naprawdę poznałem już wszystko co, ta gra przeglądarkowa ma do zaoferowania. Następny jej etap tworzy już sama społeczność, zrzeszająca się w tytułowe plemiona. Miałem wtedy ogromne szczęście (lub pecha, patrząc na przetrawiony czas) trafić na świetnie zorganizowaną grupę. Przeprowadzanie wspólnych ataków i cieszenie się pierwszym miejscem na kontynencie było świetnym uczuciem, które dziś dość sentymentalnie wspominam.

attack

Jednak potem gra straciła już dla mnie kompletnie sens. Osiągnąłem wszystko co można było, a zarządzanie kilkudziesięcioma wioskami przynosiło więcej irytacji niż przyjemności. Toczenie wewnątrz-plemiennych intryg nie zdołało mnie przyciągnąć do tytułu na dłużej. Oddałem swoje kilkumilionowe konto koledze i kiedyś nawet od czasu do czasu je odwiedzałem, aby zobaczyć jak prosperuje.

W końcu gra trafiła w najbardziej zakurzone zakamarki mojej świadomości. Była tam aż do dziś kiedy usłyszałem, że trwają prace nad kontynuacją Plemion. Tribal Wars 2 (nazwa tym razem nie zostanie spolszczona) będzie typowym sequelem w amerykańskim stylu – więcej, mocniej, szybciej.

Wydaje mi się, że studio InnoGames wraz z kontynuacją nie stara się przyciągnąć do siebie nowych graczy, a jedynie ulepszyć obowiązującą koncepcję. Zmiany nie będą więc diametralne, a ograniczą się raczej do kosmetycznych poprawek. Dlaczego więc nie będzie to np. aktualizacja do „jedynki”? Nie wiadomo.

map

Czasy w jakich toczyć się będzie rozgrywka nadal ograniczą się do wieków średnich. Pojawi się kilka nowych budynków, jak np. szpital, karczma i klasztor, a także dwie nowe jednostki bojowe, które będą mogły korzystać z 26 możliwych do odblokowania technologii.

W starej wersji Plemion o pomstę do nieba wołał zupełnie nieintuicyjny interfejs, który np. mnie zupełnie zniechęcał do rozgrywki. Teraz ma on ulec przeprojektowaniu, a patrząc na screeny, wydaje mi się, że zmiany idą we właściwym kierunku. Natomiast grafika, która do tej pory była tylko niebyt zajmującą wizualizacją algorytmów działających w tle… pozostanie nią nadal. Nie możemy się spodziewać to fajerwerków na miarę przeglądarkowego Unreal Engine ;)

Przyznam szczerze, że informacja o kontynuacji obudziła we mnie dawno nieprzywoływane wspomnienia i teraz szczerze rozważam wypróbowanie na własnej skórze wprowadzonych zmian. Dlatego też zapisałem się na zamknięte beta-testy, które ruszyć powinny już za kilka miesięcy. Ciekawi mnie jakie Wy macie doświadczenia z Plemionami?

Hobbit z klocków LEGO

Czasami warto jest pobawić się konwencją. Zmienić tło historyczne, w którym dzieje się dana opowieść, albo przedstawić śmiertelnie poważną historię w parodystyczny sposób. Tak właśnie już od kilku lat z niemałymi sukcesami poczyna sobie studio Traveller’s Tales, wypuszczając w niemalże mechanicznym tempie kolejne gry bazujące na licencji najpopularniejszych klocków na świecie.

Wszystko zaczęło się od Gwiezdnych Wojen, których w sumie mogliśmy skosztować w trzech odsłonach. Potem przyszła pora na dwie części Indiany Jonesa, tyleż samo Batmana i Harrego Pottera. Do grona tych dylogii dołączy już wkrótce uniwersum Władcy Pierścieni, które w przyszłym roku wzbogaci się o ekranizację Hobbita.

Czego się spodziewać po tym tytule? Ano zapewne dokładnego odwzorowania filmowego pierwowzoru, który przez Petera Jacksona został podzielony na trzy części (zapewne to właśnie tej ostatnie towarzyszyć będzie gra); wielu dość znacząco rozbudowanych misji polegających na skakaniu z platformy na platformę, rozwiązywaniu nieskomplikowanych zagadek, a także zanoszenia się śmiechem w reakcji na posiadający już swoją własną markę humor growych LEGO.

Jeśli więc chcecie sprawdzić czy poradzilibyście sobie lepiej w od Bilbo Bagginsa na Pustkowiu Smauga, pozostaje Wam tylko zacierać ręce nad padami, klawiaturami i handheldami, bo gra pojawi się na wszystkich znaczących platformach – zarówno next-genach (nawet WiiU), jak i obecnej generacji, a także PC i 3DSie.

Shooter Plants vs. Zombies już w lutym

Jak zrobić cos niemożliwego? Ano wystarczy wziąć jakąś bardzo obiecującą, ale prostą gierkę mobilną, wykupić jej twórców, powiedzieć im, że mają zrobić tytuł na duże konsole i… czekać. Może tak właśnie narodził się pomysł na Plants vs. Zombies: Garden Warfare, czyli tytuł będący przeniesieniem dwuwymiarowego tower defence w pełnowymiarową (konkretnie „trój-„, ale chodzi mi to o możliwości) strzelankę!

Multiplayerową całość napędza sztandarowy silnik Elektroników Frostbite 3, na którym w dniu premiery hulało będzie 10 map w 3 trybach rozgrywki: typowym deathmatch, odpieraniu kolejnych fal przeciwników (a la Horda z Gers of War) i obronie bazy.

Tyle na Xboxie 360, natomiast wersja na One’a umożliwiała jeszcze będzie zabawę na podzielonym ekranie przed jednym telewizorem, a także użycie do zabawy Kinecta. Może wreszcie jakaś gra niebędąca sportówką czy platformówką, zrobi z sensora należyty użytek, który nie sprawi wrażenia doklejonej na siłę funkcjonalności, po to aby tylko wydrukować na pudełku napis Kinect.

To jednak nie koniec „ficzerów” – został jeszcze przecież SmartGlass. Polega on na tym, że w dowolnym momencie rozgrywki będzie mógł do nas dołączyć „mobilny” kompan, czyli taki posiadający smartfona albo tablet. Dzięki nim wspomoże nas na polu bitwy ogniem artyleryjskim albo przydatnymi gadżetami.

Zima w tym roku znowu będzie na growym froncie wyjątkowo gorąca – zombie zagoszczą na platformach Microsoft już 18 lutego w USA i dwa dni później w Europie.