81

Obejrzałem ostatnio polski film wojenny i znowu to samo

Wreszcie miałem okazję obejrzeć polską produkcję o nazwie Karbala. Zamach na ten tytuł planowałem już od jakiegoś czasu, ale zawsze zapominałem. Tym razem się udało i...

No właśnie nie chcę tutaj oceniać samej realizacji, bo się na tym nie znam. Film mi się podobał, jego realizacja jak dla mnie byłą dość średnia, ale tym razem nie o to mi chodzi.

Cały czas zastawiam się dlaczego nie potrafimy zrobić dobrego filmu, który pokazywałby bezdyskusyjne bohaterstwo żołnierzy bez tych wszystkich psychologiczno-martyrologicznych wątków. Karbala to film oparty na prawdziwej historii, gdzie przez 3 dni polscy i bułgarscy żołnierze bronili ratusza przed przeważającymi siłami irackich rebeliantów. Warto wspomnieć, że w potyczkach tych nie zginął żaden polak, a misja zakończyła się sukcesem.

Scenariusz wręcz idealny do tego aby pokazać jakimi „kozakami” było naszego wojsko. Tymczasem w filmie mamy duży i długi wątek żołnierza, który bał się pomóc koledze podczas ostrzału. Mamy dowódcę, który wygląda jak człowiek z wieloma problemami. Mamy sceny walki, w których naprawdę trudno dostrzec trud obrony oraz zagrożenie. Nie ma trzepoczącej na wietrze dziurawej od kul flagi polskiej, nie ma patosu zwycięstwa. Jest smutna rzeczywistość, w której znów jesteśmy niedocenieni.

Ja rozumiem, że nie chcemy robić filmów w amerykańskim stylu, ale naprawdę od czasu do czasu, by się na przydał taki powiew przesad z lekko nadętymi scenami. Pokazanie, że polskie wojsko to prawdziwi twardziele, radzący sobie zawsze i wszędzie. Szczególnie, że w przypadku Karbali to była prawda.

Dla przykładu amerykański film o chyba największej porażce NAVY SEALs (zginęło 20 osób) w Afganistanie, czyli Ocalony (Lone Survivor), pokazuje nam jak 4 komandosów dzielnie i bohatersko walczy o swoje życie. Przegrywają, ale w oczach widzów są prawdziwymi bohaterami, terminatorami wojennymi, którzy potrafią zrobić wszystko dla żołnierza walczącego obok oraz dla swojej ojczyzny. Na filmie nie pokazuje się strachu, niepewności i nie ma wojennej martyrologii.

Polecam w kontraście do historii z filmu obejrzeć wywiad z Marcusem Luttrem, który wstydzi się, że się bał, kolega wołał o pomoc, a on nie mógł pomóc itp. To oczywiście wszystko ludzkie i prawdzie uczucia. W filmie ich jednak nie znajdziemy, mamy patos, mamy wspaniałych komandosów i świetnie zrealizowane sceny walki.

Może choć raz w Polsce powstanie film, który w takim stylu pokazuje naszych żołnierzy? Choć raz nie będziemy zamęczani rozterkami, nie będziemy nadmiernie pokazywać strachu czy też do głębi prawdziwego realizmu i kompleksów, za to z lekką przesadą i patosem pokażemy polskie wojsko i nasze zwycięstwa.