45

O klientach, którzy pokochali Angry Birds i znienawidzili Tesco…

Rozwścieczeni klienci pytający o towar, pracownicy szukający tegoż w amoku w magazynie, kierownik sklepu tłumaczący, że będą kolejne dostawy, dział PR próbujący ratować całą sytuację, nim wymknie się spod kontroli i doprowadzi do wielkiej afery… Co jest obiektem pożądania klientów? O dziwo, to nie biografia Roberta Lewandowskiego ani nowa płyta Pawła Kukiza. To nawet nie […]

Rozwścieczeni klienci pytający o towar, pracownicy szukający tegoż w amoku w magazynie, kierownik sklepu tłumaczący, że będą kolejne dostawy, dział PR próbujący ratować całą sytuację, nim wymknie się spod kontroli i doprowadzi do wielkiej afery… Co jest obiektem pożądania klientów? O dziwo, to nie biografia Roberta Lewandowskiego ani nowa płyta Pawła Kukiza. To nawet nie krasnale ogrodowe czy grające znicze (na te ostatnie popyt drastycznie spadł). Obiektem pożądania są Wściekłe Ptaki

Angry Birds, bo to o nich mowa, stały się już legendarnym produktem. To warty wiele milionów dolarów biznes, który od dawna nie ogranicza się jedynie do gry, a właściwie do serii gier. Zdawałem sobie sprawę z tego, że koszulki, piórniki czy maskotki nawiązujące do tego tytułu to chodliwy towar, ale nie przypuszczałem, iż nadal może on wywoływać wielkie emocje. I to w Polsce, która do tej pory nie kojarzyła mi się z szaleństwem na punkcie aplikacji Rovio i całego jej zaplecza. Wczoraj okazało się jednak, że kolorowe ptaki (i świnie) potrafią i u nas narobić sporo zamieszania.

Możliwe, że sam nie trafiłbym na trop „afery” – na szczęście otrzymałem link z adnotacją, iż materiał jest dobry i warto poczytać. Gdyby ktoś opowiedział mi tę historię, to nie jestem przekonany, czy bym w nią uwierzył. W tym przypadku nie musimy się jednak opierać na przekazie ustnym – w Sieci dostępny jest spory materiał dowodowy i to podpisany przez konkretne osoby. Można zatem przyjąć, że to nie jest czyjś żart. A jeśli jest, to trzeba przyznać, iż autorom udało się stworzyć niezły kabaret. Przejdźmy jednak do szczegółów.

Wspomniany link odsyłał na stronę gazeta.pl do artykułu dotyczącego powrotu do sklepów Tesco maskotek Angry Birds. Powrotu nie do końca udanego. Skoro jedna mowa o powrocie, to znak, że nie mamy do czynienia z pierwszą odsłoną tego „spektaklu”. Po kilku kliknięciach okazuje się, iż temat był już nagłaśniany pod koniec sierpnia. Nie wykluczam, iż wówczas nawet czytałem/słyszałem o kryzysie związanym z Wściekłymi Ptakami, ale mózg pozbył się tych informacji, uznając je za zbyt niebezpieczny materiał. To zupełnie nie dziwi – po kilku miesiącach nadal trudno zrozumieć problem i rodaków. Zacznijmy jednak od poczatku.

Sieć sklepów Tesco postanowiła w wakacje uszczęśliwić klientów promocją. Za wydane u nich pieniądze wręczali klientom specjalne znaczki (1 znaczek za każde wydane 20 złotych). Zebranie 15 znaczków uprawniało do zakupu maskotki Angry Birds z 70-procentowym rabatem (za pluszaka płaciło się wówczas 22 złote). Jeżeli klient posiadał kartę CLUBCARD, to rabat należał mu się po zebraniu 10 znaczków. Zasady są zatem proste: wydajesz u nas 300 (ewentualnie 200 złotych) i możesz kupić ptaka za dwie dychy. Promocja niczego sobie – skoro maskotka kosztuje normalnie ponad 70 złotych (srogo), a zakupy i tak trzeba gdzieś robić, to nie pozostaje nic innego, jak tylko jeździć do Tesco i zbierać naklejki.

Gdyby jednak ktoś spytał mnie, jakim zainteresowaniem cieszyła się akcja, pewnie wzruszyłbym ramionami i stwierdził, że maskotki były kupowane, ale bez szału. I tu zaliczyłbym okrutną wpadkę. Tesco też nie spodziewało się dużego zainteresowania, co szybko wyszło na jaw. O ile jednak moja pomyłka oznacza punkty karne w osobistym teście z wiedzy o polskim społeczeństwie, o tyle dla pracowników Tesco konsekwencje pomyłki były już poważniejsze. Część klientów zdobycie maskotki za dwadzieścia złotych uczyniło swoim priorytetem – w Sieci powtarzany był m.in. następujący wpis z profilu Eksperci Tesco:

Szanowni Eksperci Tesco. Ciekawe, czy przeczytacie ten post, czy go od razu wyrzucicie… Piszę w imieniu moich dzieci, w podziękowaniu za Waszą durną promocję z Angry Birds. Po co roicie taką kampanię reklamową, jak nigdzie nie można dostać Waszych zas***ch maskotek. Miałem wątpliwą przyjemność stania w kolejce po 2 godziny w Waszych sklepach w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, gdzie dosłownie „rzucano” kilka sztuk dla ok 40-50 osób, które wyrywały sobie to z rąk, gdzie w Warszawie nawet poturbowano moje dziecko. Nie róbcie więcej takich „promocji”, bo wydałem na to 800 zł, żeby nie dostać ani jednej maskotki. A najbardziej sa zawiedzione moje dzieci, którym ciężko zrozumieć zaistniałą sytuację. Nie z poważaniem…

Przyznam, że cały czas łudzę się, że autor wpisu jest kierowcą autobusu albo konduktorem i odwiedził wspomniane miasta, bo musiał. Jeżeli jednak zapędziła go tam chęć zdobycia pluszaka, to chyba trudno będzie mi zrozumieć jego motywy działania. Ten wpis nie był odosobniony – osób, które jeździły od jednego sklepu do drugiego i szukały pluszaków (nie tylko w obrębie jednego miasta) nie brakowało:

Henio! Przepraszam ale muszę to napisać! Jak jest z maskotkami angry birds? objeżdżam wszystkie sklepy w mojej okolicy i nigdzie nie ma! Na samym początku były owszem ale nie myślałam że tak będzie i czekałam bo chciałam kupić wszystkie razem. W niedzielę dopiero udało mi się upolować żółtego w małym tesco bo tylko takie były. Żeby nie było jestem w każdym tesco w Tarnowie przynajmniej dwa razy w tygodniu nie ukrywam ostatnio specjalnie po maskotki a w dużym Tesco zawsze na początku nowej gazetki i weekendami. Przed chwilą wróciłam z kolejnej wycieczki w poszukiwaniach i mnie zagotowało. W dużym tesco nie ma a słyszałam jak pracownica umawiała się ze znajomym, że jak będą to mu odłoży… w małym na Starodąbrowskiej nie było a na Kościuszki nie dość, że nie było to jeszcze pani układająca towar przy kasie z pretensjami odpowiedziała, że miały dziś być i nie przyjechały a ona nie jest od informowania żebym sobie przeczytała karteczkę przy kasie kiedy jest szansa że przyjadą ale nie ma pewności, że w ogóle będą!
W jaki sposób zwykły człowiek może kupić te maskotki bez znajomości wśród pracowników tesco? Mam jeszcze 4 komplety naklejek a w ten sposób nie dość, że wydałam na zakupy u Was nie mało to licząc paliwo na wyprawy poszukiwawcze zaczynam się zastanawiac czy to ma sens! Codziennie jeździć rano i wieczorem? Proszę o pilną odpowiedź ponieważ przestało to być zabawne!

Szanowni Państwo, o waszej akcji promocyjnej ANGRY BIRDS będą uczyć na zajęciach z marketingu i PRu – „Jak akcją promocyjną zepsuć wizerunek firmy”. Jeżeli to było waszym celem, to serdecznie GRATULUJĘ. RISPEKT!
Ale do rzeczy – po raz KOLEJNY prośby dzieci zmusiły mnie do ekspedycji po waszych wrocławskich marketach. Dzięki Bogu wcześniej kilka udało mi się obdzwonić.
I tak: Bielany – w sobotę przyszło 60 szt. jednego rodzaju i po 2 godzinach zabrakło, Długa – oczywiście ptaków nie ma, a telefonu nikt nie odbierał, Marino – miały być o 12-13-tej, ale nie było ich w dostawie, Magnolia – przyszły żółte, ale po godzinie się skończyły.
W związku z tym chciałbym uzyskać informacje w jaki sposób zamierzacie zrekompensować mi czas i koszty związane z dojazdami do marketów, w których nie było obiecanego towaru i w jaki sposób zamierzacie ZREALIZOWAĆ ZŁOŻONĄ PUBLICZNIE OBIETNICĘ (patrz przepisy KC)? Proponuję albo wysyłkę za pobraniem, albo poprzez sklep internetowy (oczywiście po uprzednim uzgodnieniu terminu dostawy). Chyba, że podacie KONKRETNY termin kiedy asortyment we wszystkich marketach będzie W PEŁNI dostępny i w ilości gwarantującej, że każdy zainteresowany zrealizuje swoje oczekiwania.

Drodzy eksperci te wasze obietnice ni jak sie mają do rzeczywistości. Wczoraj dostałam telefon od siostry, że są ptaki w Trzemesznie. Mija 15 minut człowiek podjeżdża pod sklep a ptaków brak. Czy my klienci mamy spać pod sklepami w śpiworach jak za czasu komuny ?. Na logikę skoro wciskacie wszystkim kity ze ptaków starczy, dajecie naklejki za zakupy to zapewnijcie taka ilość maskotek ile macie znaczków. Jak mam wytłumaczyć dziecku z autyzmem , który codziennie godzinami ogląda kartę promocyjną i woła angry birds że są jego. Niestety on nie zrozumie dlaczego ma kartę z naklejkami a nie może odebrać maskotki. Skoro była akcja nadal jest mam karte nie mam zamiaru odkupywać na allegro maskotek od ludzi którzy dorobili sobie na promocji z Tesco.

Dla osób szukających maskotek Angry Birds mam informacje, że w Siedlcach (woj. mazowieckie, raptem 90 km od Warszawy) leżało ich dzisiaj baaaardzo dużo.

Jechał ja z maluszkiem 300 km w głąb kraju, wydał mnóstwo pieniędzy na paliwo, by tylko zobaczyć uśmiech na twarzyczce mojego chłopczyka. Jednak nie znaleźliśmy pokemonów nigdzie i gdy już myśleliśmy o smutku dzisiejszego wieczoru, ostatkiem benzyny i nadziei zagnało nas do Tesco na Białostoczku. JEST! Były wszystkie, do wyboru, do koloru. Serdecznie polecam w związku z tym Tesco na Białostoczku, jedno z niewielu potrafiacych rozradować dziecięce buzie. Pozdrawia tato Piotr i mały Antoś.

Potem Pan dowiedział się z komentarzy, że to nie pokemony. To jednak sprawa drugorzędna, a może nawet nieistotna – przecież tu chodzi o uśmiech dziecka, jego spokojny sen i udane dzieciństwo. Bez ptaka albo świni może wyrosnąć na bandytę. A przynajmniej na mruka, który zawsze na widok ptaków (albo trzody) zasłoni twarz rękoma i uroni łzę. Zresztą, oddajmy głos zawiedzionym rodzicom (jeśli wśród komentatorów są osoby bezdzietne, to przepraszam):

ptaszki lecą i nie mogą dolecieć bo Tesco rzuca w nie kamieniami…. biedne ptaszki muszą leżeć w Chinach albo kontenerach zamiast w łóżeczkach tulących je dzieci….ech marketingowcy i pr TESCO do domu. Może zatrudnicie kompetentniejsze osoby?

Witam, w Tesco w Krakowie na Wielickiej miała być dziś dostawa ptaków (info z zeszłego tygodnia, od pani z działu obsługi). Dziś po przyjeździe do sklepu ptaków brak, zamiast tego kartka, że dostawa w listopadzie… Dziecko po raz kolejny zawiedzione, bo od dłuższego czasu polujemy na ptaki:/

Nie wiem jak można tak z ludzi robić wariatów? po co tu ciągle powtarzacie,że ptaki „będą” „jadą” „w drodze” skoro to absolutna NIE PRAWDA…
Nie dotrzymujecie terminów, które tu deklarujecie – jak można oświadczyć,że dostawy będę 26.08 – a w ponad połowie tesco NIE BYŁO..
Przez wasze zapewnienia zmarnowałam PÓŁ dnia – bo skoro była obietnica tu złożona pisemna – to kręciłam się z dziećmi pół dnia po markecie – aż dojedzie towar i go zaczną rozładowywać – by na koniec usłyszeć „ALE PTAKÓW NIE MA” nawet nie wiadomo kto kłamie – wy – czy pracownicy, którzy może zobaczywszy kilka sztuk – przejmują je dla wszystkich zapisanych w kolejce znajomków …
nie wiem a może to taka polityka – marketing???całkiem sprytny..
bo przez prawie dwie godziny spacerów po markecie – dzieciom chciało się jeść, pić – i chciał, czy nie chciał – trzeba było zrobić zakupy, a że jeszcze zawiedzionym dzieciom trzeba było zrekompensować, to że ktoś zawiódł – to może inną zabawkę kupić na pocieszenie? i już zysk dla marketu jest, a to,że ludzie trochę pojęczą? to kogo obchodzi – promocja się skończy – bo była do wyczerpania zapasu – a zapas się skończył, nim się zaczął…heh prymitywne.
Ja już kończe wędrówki – żałuję tylko,że robiłam tam specjalnie zakupy- by mieć naklejki na wszystkie ptaki – zostaje sobie lodówkę nimi okleić…a zamiast tyle nerwów i tracić na paliwo, to wolę za 35zł kupić ptaki na allegro od tych którym „się udało zdobyć” ptak

Pół dnia w sklepie, a maskotek nie udało się kupić. Dzieci tego nie zapomną. Klientka też nie. Zwłaszcza, że znajduje się w gronie osób, które wykryły spisek – pluszaki trafiają do sklepów, ale przejmują je pracownicy. Z komentarzy można było się dowiedzieć, że w niektórych sklepach proceder ten przybrał monstrualne wręcz rozmiary. Pracownicy łupili palety z towarem, jak tylko mogli, a potem… A potem telefony do znajomych, rodziny albo aukcje na Allegro! Polaka nie oszukasz:

Taka mała rada dla osób odpowiedzialnych za marketing w Tesco, następnym razem wyprodukujcie 1 mln maskotek dla klientów gdyż oni za to płacą, a 2 mln dla swoich „nienażartych” pracowników, tak by nie musieli kłamać ludziom w żywe oczy, bo to nie wypada.

Gratulacje dla działu marketingu: akcja świetna za 10 znaczków i 22 złote super maskotka, ale jest zawsze jakieś ALE, ktoś chciał dobrze a wyszło jak zwykle czyli … Chociaż marketingowcy dobrze myślą, bo przy przy okazji odwiedzin sklepu w celu zakupu Angry Birds można przecież coś kupić i znowu dostać znaczki Dzisiaj przy okazji pobytu w okolicach Tesco postanowiliśmy odwiedzić sklep w Olsztynie przy ul. Pstrowskiego i co? Regał był, kartka była, smutna mina dziecka była a maskotek nie było a dzisiaj była dostawa. Za to była na terenie sklepu pracownica, jak się mogę domyślać poza godzinami pracy, która rozmawiała ze znajomą o pracy w Tesco a w ręku trzymała karton mniej więcej wielkości pudełka od butów. Pech chciał, że kartonik się otworzył i co się ukazało moim oczom CZARNY ANGRY BIRDS. Gratulacje dla Pani za szybkość w zdobyciu maskotki.
Pytanie do Ekspertów Tesco czy ja też mogę przyjść na zaplecze z pudełkiem po butach w celu wypełnienia go maskotką Angry Birds – nie dla mnie dla dziecka, które kupon obejrzało już z każdej strony i wybrało co najmniej 3 maskotki?
Pozdrawiam

Proceder wykupywania maskotek w większych pakietach uprawiali też chyba niektórzy klienci (ciekawe, czy zawsze musieli pokazać naklejki, by dostać rabat?). Biada im jednak, jeśli dokonali tego haniebnego czynu w dla spekulacji:

Mam nadzieję, że cwaniakom którzy wykupują po 10 szt. maskotek i później odsprzedają je na allegro za podwójną cenę ta promocja wyjdzie bokiem i nie zarobią na niej ani złotówki!! Ludzie się „zabijają” o ptaszki dla swoich pociech a łajzy, którzy sprzedają je na allegro żerują na niedostępności maskotek w sklepach i tym, że zdesperowani rodzice w końcu zapłacą aby dziecko miało maskotkę. WSTYD i ŻENADA!!!!!

Nim odkryłem komentarze dotyczące ptasiego podziemia na Allegro, przez moment zastanawiałem się, czy maskotki prezentujące bohaterów AB faktycznie są w naszym kraju towarem deficytowym. Skoro ludzie o nie walczą (pojawiały się opisy tłumu szturmującego paletę) i są w stanie przejechać 50, 150, a może nawet 500 kilometrów, to człowiek natychmiast dochodzi do wniosku, że ma do czynienia z produktem całkowicie niedostępnym. Załamany faktem, że Polska to peryferie cywilizowanego świata i nawet pluszowej świni nie można u nas kupić, postanowiłem sprawdzić, czy nie da się tych maskotek sprowadzić z innego kraju. Szybko jednak miało się okazać, że to zbyteczne: nie jesteśmy cywilizacyjnym marginesem! W Polsce można kupić towary związane z Angry Birds. I to ile – czego tylko dusza zapragnie. Maskotki powszechnie dostępne w cenie kilkudziesięciu złotych. czy klienci nie mogą kupić dzieciom tych pluszaków i oszczędzić na benzynie? Nie – tu chodzi o zasady (przynajmniej tak przekonują niektórzy klienci).

Cały czas odwoływałem się do komentarzy z przełomu sierpnia i września. Tesco udało się wówczas jakoś uspokoić sprawę i zapewnić klientów, że nie zostaną z niezrealizowanymi kuponami – po prostu trzeba uszyć nową partię maskotek. Gdyby ktoś spytał mnie wówczas, czy to koniec kryzysu, to już z mniejszym przekonaniem, ale jednak odpowiedziałbym, że pewnie tak – sklep sprowadzi w końcu pluszaki i sprawa rozejdzie się po kościach. I znowu wtopa. Polak nie zapomina i nie wybacza – oto świeże dowody:

Co z tymi maskotkami Angry Birds??? Niby miały być od 14.11 „wszystkie rodzaje w dużych ilościach” a tu okazuje się że maskotka najbardziej pożądana przez klientów tzw. Król Świń w ogóle nie występuje, dziesiątki osób pytają właśnie o niego podczas gdy Czerwone ptaki zalegają półki w ogromnych ilościach, opisana przeze mnie sytuacja dotyczy wszystkich marketów Tesco w Poznaniu, byłem tam od wczesnych godzin rannych i króla jak nie było tak nie ma!! Nie wiem czy tak trudno było zapewnić równą ilość WSZYSTKICH rodzajów maskotek???

W Krakowie – Nowej Hucie już brakuje maskotek, a sprzedawcy nie wiedzą czy i kiedy będą kolejne. Zamierzacie uzupełnić braki czy klienci mniejszych sklepów Tesco nie dostaną maskotek?

u nas w niezbyt dużym mieście, a niektórych już nie ma, jedna wielka ściema z tymi ptakami, ten, na którym mi zależało zginął ponoć w ciągu godziny od otwarcia sklepu tak się traktuje klientów …

A z Angry Birds maskotkami znowu ściema miały być wszystkie dostępne od dzisiaj a w Gdańsku na Cienistej dostępne tylko 3 rodzaje więc mam nadzieje, że jak odeśle do was znaczki to dostane maskotki. Bo tutaj już po całości robicie ludzi w konia

A Ptaków jak nie było tak nie ma, ale plama
Może powinno zabraknąć pieniędzy na wypłaty dla pomysłodawców tej akcji.w Opolu już w południe zabrakło ptaków.

i co z tymi maskotkami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
dokładnie – zamiast reklamy w radiu idacej na okrągło że maskotek nie zabraknie moglibyście zamówić tyle więcej – promocja juz 2 raz bo pierwsza była 1 dzień, trwała (i zapewnić chociaż na 1 dzień że nie zabraknie maskotek) promocja 2- 14.11 miały być a byłem popołudniu w tesco i co nie ma już maskotek jakieś tylko badziew został – i co teraz dziecku powiem że wyszło jak zawsze, to chociaż reklamę w radiu zdejmijcie żeby nie wku…..wiała ucha – przepraszam bo się zdenerwowałem – jak słyszę ta reklamę że bez obaw nie zabraknie – puste słowa

Wasi eksperci w dziale kontaktu z klientem oraz w dziale marketingu chyba śpią. Ci z marketingu, bo znowu źle obliczyli ilość zabawek Angry Birds, jaka powinna dotrzeć do każdego ze sklepów, natomiast ci od działu klienta, bo JAWNIE oszukują dzwoniących do sklepu klientów. Nieładnie uczyć swoich pracowników kłamać, tym bardziej jeśli w grę wchodzą dzieci. O godzinie 6.30 w sklepie Ruda Śląska nie było już kilku rodzajów zabawek, ale to się zdarza. Dzwoniłam więc do sklepu Katowice Silesia i dostałam informację jakoby wszystkie rodzaje były dostępne pod dostatkiem. A zależało mi na konkretnym rodzaju. Jakie było, więc moje zdziwienie, gdy jadąc na miejsce nie tylko zobaczyłam, że nie ma już dostępnych wszystkich rodzajów, ale w rozmowie z pracownikiem działu dowiedziałam się, że niektórych W OGÓLE NIE BYŁO. Chwilę później znów przez telefon dowiedziałam się, że przecież były, Pani sama widziała, ba! nawet sama kasowała. Jeśli w taki sposób chcecie przyciągać do sklepów klientów to robicie to źle. Obecnie (godzina 9.30) na półce zostało już ok 50 sztuk zabawek, a podobno miały być dostępne aż do 30 grudnia i jak zapewnialiście, na pewno wszyscy zainteresowani mieli mieć możliwość ich nabycia. Tymczasem nawet nie wiadomo kiedy ma być kolejny „rzut”. Ja straciłam czas i pieniądze na dojazd, a Wy klienta. Chyba, że macie zamiar zrobić następną akcję promocyjną pt. „Angry Human” albo „Angry klient” to wtedy chętnie służę wizerunkiem. Pozdrawiam

Sprawa trochę śmieszy, trochę smuci, czasem sprawia, że człowiek robi przed komputerem wielkie oczy. Nie napiszę oczywiście, że to obraz naszego społeczeństwa, bo tak nie jest – na FB odzywało się wiele osób, które z dystansem podchodziły do problemu, próbowały po prostu uzyskać informacje od sklepu i czekały. Byli i tacy, którzy uspokajali wściekłych klientów albo po prostu szydzili z ich walki o pluszaki. Ktoś może oczywiście powiedzieć: człowieku, dlaczego czepiasz się niezadowolonych klientów, skoro zawinił sklep? Obiecali maskotki i ich nie dostarczyli, więc trzeba pociągnąć kogoś do odpowiedzialności i zbojkotować Tesco. Na taki argument odpowiedź jest jedna: sklep faktycznie nie przewidział wspomnianej sytuacji, ale nie odsyłał ludzi z kwitkiem. Jeśli pod każdym atakiem pojawia się odpowiedź Tesco, że maskotek nie zabraknie i każdy będzie mógł ją kupić, jeżeli podobne zapewnienia pojawiają się na stronie sklepu, to po co drążyć temat? Czy naprawdę mowa o towarze, który przyda się tylko w sierpniu, a w listopadzie będzie już bezużyteczny? Programiści z Rovio zapewne w najbardziej optymistycznych scenariuszach nie zakładali, że ich gra stanie się tak popularna, a stworzone przez nich ptaki i świnie staną się symbolami kojarzonymi na całym świecie. Tego, iż w Polsce będzie to symbol „walki klienta z nieuczciwym sklepem” nie przewidziałby nawet wróż Maciej w duecie z Zefirem…

Po więcej wrażeń odsyłam na profil Eksperci Tesco. Stamtąd pochodzą przywołane w tekście cytaty (pisownia oryginalna), a także grafika tytułowa. Chociaż zacytowałem sporo wypowiedzi, to zapewniam, że można ich znaleźć więcej. Z jednej strony, trochę to martwi, ale z drugiej, jest materiał, który poprawia humor w listopadowy wieczór.