51

O co chodzi z tym WhatsApp?

Komunikator ten zainstalowałem po raz pierwszy ponad rok temu pod koniec kwietnia 2012. Pamiętam, że na początku roku sprawdzałem i właśnie w kwietniu kończyła mi się darmowa roczna subskrypcja na mój numer telefonu. Korzystam z niego sporadycznie przy okazji wprowadzanych nowości, rewelacjach o kolejnych jego przejęciach czy publikacji statystyk, które z miesiąca na miesiąc wyglądają […]

Komunikator ten zainstalowałem po raz pierwszy ponad rok temu pod koniec kwietnia 2012. Pamiętam, że na początku roku sprawdzałem i właśnie w kwietniu kończyła mi się darmowa roczna subskrypcja na mój numer telefonu. Korzystam z niego sporadycznie przy okazji wprowadzanych nowości, rewelacjach o kolejnych jego przejęciach czy publikacji statystyk, które z miesiąca na miesiąc wyglądają coraz lepiej. Ostatnie statystyki udostępnił w zeszłym tygodniu WSJ.

Przyznam, że WhatsApp najbardziej przydał mi się w przypadku mojej przygody z BlackBerry. Nie było prócz tej pozycji, żadnej innej sensownej alternatywy, dostępnej na większość platform systemowych. Mimo wszystko, liczba 250 milionów aktywnych użytkowników wydaje mi się bardzo nieprawdopodobna. Zainstalowałem więc ponownie na Androidzie ten komunikator – być może coś się zmieniło, że tak nagle wszyscy zaczęli z niego korzystać.

111

Cały czas ta prosta rejestracja na numer telefonu i automatyczny dostęp do książki telefonicznej, dzięki któremu lista kontaktów robi się od razu pokaźna. W odróżnieniu od wersji na BB, gdzie nie miałem kontaktów z G+, tutaj mam od razu ponad 50 kontaktów, które „używają” WhatsApp. Tak, po przejrzeniu tej listy, komunikator ten okazuje się żywym przykładem problemu, który starałem się ukazać wpisem A gdyby tak Google zresetowało wszystkie nieużywane nazwy użytkowników?

343434

Z całej listy w czerwcu korzystało z niego około 10% znajomych z listy, pozostali miesiąc do roku wstecz. Co ciekawe, większość z nich miała albo ręcznie wpisywany status albo domyślny albo… dostępny. Więc wszystkie te kontakty „łapią” się do statystyk określanych jako aktywni użytkownicy. 250 milionów to liczba porównywalna z użytkownikami Twittera czy nawet Facebooka, który oferuje przecież podobną funkcjonalność, a WhatsApp w tym przypadku jest tylko kolejną aplikacją do tego samego.

Spójrzmy jeszcze na kwestie dochodów. WhatsApp szumnie ogłasza już na stronie głównej swojego serwisu, że nie sprzedaje reklam. Utrzymują się zatem jedynie z subskrypcji od użytkowników. Nigdzie jednak nie znalazłem statystyk odnośnie, ilu z nich płaci za korzystanie z niego. Z prostej przyczyny, trzeba by było podzielić się rzeczywistymi statystkami korzystania z niego. Nie jest to więc ~250 mln dolarów rocznie, okazuje się bowiem, że tak naprawdę płacą jedynie posiadacze urządzeń z iOS na pokładzie.

Screenshot_2013-06-24-09-41-09

Jak wspominałem na początku, moja pierwsza subskrypcja (przypisana jest do numeru telefonu) miała wygasnąć pod koniec kwietnia tego roku. Teraz okazuje się, że mam kolejny rok darmowej subskrypcji. Podejrzewam, że znaczna liczba z tych 250 mln „aktywnych” użytkowników to posiadacze Androida, bardzo by ich brakowało w tych statystykach.

Sprawdziłem jeszcze ową aktywność tych użytkowników. Wysłałem do znajomego, który miał status „Dostępny” testową wiadomość, bez odpowiedzi. Zapytałem innym kanałem czy otrzymał takową, odpowiedział, że nie ma takiej aplikacji już. Zlicza więc po prostu wszystkie instalacje, a każdego użytkownika, który zaloguje się choćby raz do niego na swój numer telefonu, traktuje jako aktywnego użytkownika. W tym świetle podawane liczby są jak najbardziej realne, tylko co z tego i na co?

Patrząc po swojej liście kontaktów, WhatsApp to taka sztucznie nadmuchiwana bańka na potrzeby pojawiających się co jakiś czas zapowiedzi o przejęciu tego komunikatora. Wydaje mi się, że do tego nie dojdzie, więksi gracze na rynku zdają sobie zapewne sprawę z faktu, iż przejmowaliby tych samych użytkowników, których już mają przecież w posiadaniu.