Jak zapowiadałem w zeszłym tygodniu – publikujemy dziś recenzję najnowszej, siódmej generacji iPoda nano. Po jego prezentacji pojawiło się naprawdę sporo negatywnych opinii na temat jego wyglądu. Jak się okazuje, nie należy oceniać urządzenia po „opakowaniu”, ponieważ nowy nano posiada kilka ważnych zalet, które w codziennym użytkowaniu sprawdzają się bardzo dobrze. Po szczegóły zapraszam do […]

Jak zapowiadałem w zeszłym tygodniu – publikujemy dziś recenzję najnowszej, siódmej generacji iPoda nano. Po jego prezentacji pojawiło się naprawdę sporo negatywnych opinii na temat jego wyglądu. Jak się okazuje, nie należy oceniać urządzenia po „opakowaniu”, ponieważ nowy nano posiada kilka ważnych zalet, które w codziennym użytkowaniu sprawdzają się bardzo dobrze. Po szczegóły zapraszam do pełnej recenzji.

Z zewnątrz

iPod ma najbogatszą pod względem zmian wizualnych historię spośród wszystkich odtwarzaczy przenośnych firmy Apple. Jego kształt zmieniał się wielokrotnie – dwukrotnie na przestrzeni lat przybierał kwadratowy kształt, lecz siódma generacja jest kolejnym powrotem do oryginalnej podłużnej bryły urządzenia. Nowy iPod nano łączy w sobie najważniejsze cechy jego dwóch poprzedników – wspomniany podłużny kształt znany z piątej generacji oraz dotykowy ekran, który po raz pierwszy pojawił się w generacji szóstej.

Nowy nano jest zdefiniowany przez panoramiczny ekran dotykowy, posiadający przekątną o długości 2,5 cala. Naturalnie odgrywa on pierwszoplanową rolę na przednim panelu urządzenia, lecz to nie koniec nowości. Zaraz pod wyświetlaczem obecny jest przycisk, ewidentnie nawiązujący do tego, który znamy z urządzeń z systemem iOS. Wewnątrz niego nie znajdziemy jednak wzorku w kształcie prostokąta z zaokrąglonymi rogami, lecz kółeczko. Jak się później okaże, nie jest to figura przypadkowa.

Na szczycie odtwarzacza zauważymy kolejny z “nalotów” pozostałych urządzeń – przycisk blokujący i odblokowujący ekran. Na lewej krawędzi umiejscowione zostały przyciski głośności, zaś pomiędzy nimi znajduje się przycisk odpowiedzialny za wstrzymywanie i wznawianie odtwarzania utworu. Pozwala on także na przeskoczenie do następnego lub poprzedniego utworu. Prawa krawędź nie została w żaden sposób zagospodarowana, natomiast spód urządzenia to miejsce na złącze słuchawkowe oraz port Lightning – nowy rodzaj złącza od Apple, służące do synchronizacji danych z komputerem i ładowania baterii. Widoczny na skraju tylnego panelu i spodu biały, plastikowy element zdradza miejsce położenia modułu Bluetooth.


Oczywiście ocena wyglądu urządzenia jest kwestią subiektywną i pomimo fatalnego pierwszego wrażenia, iPod przekonał mnie do siebie również i pod tym względem. Ciekawym rozwiązaniem jest sprawienie wrażenia “położenia” ekranu na bryle urządzenia, ponieważ szklany element wyraźnie wystaje ponad aluminiową obudowę. Pomimo faktu, że jest on cięższy od swojego poprzednika o blisko 10 gram, to trzymając obydwa modele w dłoniach zarzekałem się, że jest odwrotnie. Ze względu na takie, a nie inne rozmiary, nowy nano nie posiada własnego klipsa, co bardzo doceniano w poprzednim modelu.

Odblokowanie ekranu może nastąpić na dwa sposoby – za pomocą umieszczonego na górze urządzenia przycisku lub tego pod ekranem. Naszym oczom ukaże się zupełnie nowy interfejs, składający się z okrągłych ikon odnoszących się do poszczególnych funkcji urządzenia. Jest ich dokładnie osiem, więc dwie z nich znalazły się na drugim ekranie – co muszę przyznać wygląda trochę dziwnie. Być może funkcjonalność odtwarzacza będzie rozbudowywana poprzez aktualizacje oprogramowania, na ten moment jednak odbieram to, jako efekt nie do końca przemyślanego sposobu rozłożenia ikon. Mimo, że urządzenie posiada akcelerometr niedostępna jest opcja rotacji ekranu. Cofanie do poprzedniego ekranu możliwe jest dzięki gestowi przesunięcia palcem w prawo, zaś przycisk domowy (pod ekranem) zawsze przenosi nad do ekranu głównego.

Od wewnątrz

Dzięki większemu ekranowi przeglądanie zawartości naszej biblioteki muzycznej jest teraz o wiele wygodniejsze, a zawartość odtwarzacza jest podzielona na doskonale znane wszystkim kategorie jak albumy, wykonawcy, utwory, gatunki czy kompozytorzy. W nowym nano liczyłem na powrót opcji “Cover Flow”, jednak najwyraźniej nie była/jest ona na tyle isotna by pojawić się w tegorocznej generacji odtwarzacza. W stosunku poprzednika zabrakło także opcji tworzenia skrótów do każdej z wymienionych powyżej kategorii w formie odrębnej ikony, dlatego zmuszeni jesteśmy do ciągłego powracania do tradycyjnego menu. Jeżeli nasza biblioteczka muzyczna nam nie wystacza, zawsze możemy sięgnąć po stacje radiowe – warunkiem jest jednak korzystanie z tradycyjnych, przewodowych słuchawek, które będą pełnić funkcje anteny. Intrygującą funkcją jest możliwość zatrzymywania, wznawiania i cofania się (maksymalnie o 15 minut) w trakcie trwającej na żywo audycji. Zużywa ona jednak naprawdę sporo energii.

Powrotu doczekała się natomiast możliwość odtwarzania klipów wideo – umyślnie nie użyłem tutaj słowa “filmów”, ponieważ nie sądzę, by na tak niewielkim ekranie oglądanie pełnometrażowych produkcji komukolwiek sprawiło przyjemność. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku przeglądania zdjęć, dlatego o tej możliwości wspominam jedynie z obowiązku.

Integralną częścią iPoda nano pozostaje aplikacja Fitness bazująca na usłudze Nike+. Oznacza to, że nie musimy inwestować ani grosza w jakiekolwiek akcesoria, ponieważ aplikacja pozwala śledzić nie tylko nasze marsze, ale także biegi.

Sześć trybów prezentowania daty i godziny w żaden sposób nie zrekompensuje zmiany gabarytów urządzenia, które nie sposób umieścić teraz na naszym nadgarstku, a takie opcje jak stoper czy minutnik wydają się być jedynie sposobem na wydłużenie listy funkcji.

Zdecydowanie najwiekszym nieporozumienie jest lista dostępnych tapet, która ogranicza się do…pięciu pozycji, z czego cztery są łudząco do siebie podobne i zachowane w kolorystyce naszego urządzenia. Piąte tło jest koloru szarego i szczerze mówiąc prezentuje się najlepiej ze wszystkich.

Do gustu za to niezwykle przypadła mi odgórnie skonfigurowana opcja podwójnego wciśnięcia przycisku domowego – niezależnie od tego, jaką czynność na iPodzie wykonujemy (menu główne, aplikacja Fitness itd.) zawsze zostajemy przeniesieni do ekranu “teraz odtwarzane”.

Właśnie tutaj będziemy spędzać najwięcej czasu korzystając z odtwarzacza, więc rozmieszczenie elementów na ekranie odgrywa tu bardzo ważną rolę. Na samym dole znajdziemy pasek głośności, a zaraz nad mi znajdują się trzy przyciski: poprzedni, pauza/odtwarzaj i następny. Centralna część zarezerwowana została na okładkę albumu, a nad nią widoczne są podstawowe informacje na temat odtwarzanego utworu. Po dotknięciu okładki, ukażą się na dodatkowe opcje jak zapętlenie, pomieszanie utworów czy pasek postępu.

Gra muzyka, ale jak gra?

A jak gra iPod nano? Bardzo dużo zależy od używanych przez nas słuchawek, ale jakość odtwarzanego przez nano dźwięku nie wykracza poza przeciętną, która zadowoli standardowego słuchacza. Wysokie i średnie tony są wyraźnie słyszalne, natomiast tych niskich nieco brakuje, więc zmuszony byłem do skorzystania z opcji korekcji dźwięku. Zdefiniowane są aż 22 profile, niemożliwe jest niestety samodzielna zabawa suwakami. Nie jest to z całą pewnością urządzenie, które mógłbym polecić prawdziwym melomanom. Nowy nano gra za to o wiele głośniej od swojego poprzednika na wszystkich 4 różnych parach słuchawek, które przetestowałem.

Słuchawki

Wraz z iPodem, w zestawie otrzymujemy także zupełnie nowe słuchawki (ciekawie zapakowane) EarPods, o których opinię należy wyrobić sobie właściwie samemu. W moim odczuciu, grają one nieporównywalnie lepiej od poprzednich standardowych słuchawek, nie ma jednak mowy o jakimś przewrocie czy rewolucji. Do codziennych zastosowań i dla osób niewymagających będą jak znalazł.

Podsumowanie

Nowy iPod nano to urządzenie pełne sprzeczności (zupełnie niepotrzebna opcja wyświetlania zegarka, zamiast ekranu teraz odtwarzane) i wydaje mi się, że jest ono efektem pewnego niezdecydowania czy braku koncepcji Apple, w którym kierunku powinien podążać najpopularniejszy do niedawna model iPoda. Na co dzień, korzystało mi się z niego bardzo wygodnie, ponieważ większe rozmiary (ekranu, a co za tym idzie urządzenia) pozwalają na wygodniejszą obsługę. Jednak nie jestem do końca pewien, czy porzucenie znaku rozpoznawczego tych odtwarzaczy ponad dwa lata temu (click wheel) było dobrym pomysłem.

Nie zdziwiłbym się, gdyby kolejny nano został wyposażony w moduł Wi-Fi, dostęp do sklepu iTunes Store i usługi iCloud. Być może nawet doczekałby się własnego systemu operacyjnego lub nawet mógłby zagościć na nim iOS. Czy wtedy jednak można by określić mianem “tylko” iPoda nano?

Streszczenie:

Zalety:

– wygodne przyciski fizyczne odpowiedzialne za kontrolę poziomu głośności i sterowanie odtwarzaną muzyką
– moduł Bluetooth pozwalający na podłączenie bezprzewodowych słuchawek
– poręczny kształt urządzenia

Neutralne kwestie:

– pliki multimedialne przeniesiemy na odtwarzacz tylko za pomocą kabla i z wykorzystaniem programu iTunes (dla użytkowników aplikacji nie będzie to problemem)
– mimo wszystko większy niż u poprzednika ekran dotykowy, po prostu pozwala na więcej
– możliwość odtwarzania klipów wideo
– nowe złącze Lightning zmusza do wymiany akcesoriów

Wady:

– dostępna tylko wersja o pojemności 16GB
– negatywne “smaczki” jak 5 tapet do wyboru, czy zbędna opcja zegarka
– brak wewnętrznego głośnika
– nie do końca wykorzystany potencjał

Sprzętu do testów użyczył sklep iVico – autoryzowany reseller produktów Apple w Lublinie. Dziękujemy!