21

Nowe technologie sprawiły, że ciągle jesteśmy w pracy

Czy rozwój technologiczny sprawił, że pracujecie krócej? W teorii tak powinno być: pojawiły się narzędzia i rozwiązania, które pozwalają oszczędzić czas, zrealizować zadania szybciej. W tej samej teorii powinniśmy pracować krócej albo przynajmniej tyle samo czasu, ale w tym drugim przypadku wykonuje się więcej zadań. Tymczasem odnoszę wrażenie, że godziny pracy stają się płynnym pojęciem, […]

Czy rozwój technologiczny sprawił, że pracujecie krócej? W teorii tak powinno być: pojawiły się narzędzia i rozwiązania, które pozwalają oszczędzić czas, zrealizować zadania szybciej. W tej samej teorii powinniśmy pracować krócej albo przynajmniej tyle samo czasu, ale w tym drugim przypadku wykonuje się więcej zadań. Tymczasem odnoszę wrażenie, że godziny pracy stają się płynnym pojęciem, a ludzie ciągle są w pracy. Patrząc na to trudno nie uśmiechnąć się, gdy pojawiają się opisy przyszłości przedstawiające człowieka jako wiecznego urlopowicza…

Spokojnie, robot zrobi to za nas

Wczoraj pisałem o zmianach na rynku pracy. Zmianach, jakie może wywołać ewolucja robotów. Prognozuje się tu różne scenariusze, nie brakuje także skrajnych. W jednym z nich roboty doprowadzą do wielkiego bezrobocia, głodu i wojen, będziemy świadkami ekonomicznej eksterminacji społeczeństwa. Przynajmniej jego większości. Brzmi groźnie, ale nie wierzę w takie rozwiązanie. I obym miał rację.

holiday

Drugi skrajny obraz przewiduje… wakacje. Długie, przyjemne i powszechne. Skoro roboty będą przejmować nasze obowiązki, to człowiekowi przyjdzie korzystać z owoców ich pracy. Będziemy mieli dużo wolnego czasu, zajmiemy się sztuką, swoim hobby i filozofią. Studia dla przyjemności, dokształcanie się w kwestiach, które statusu majątkowego i tak nie podniosą. Ale to nieistotne, gdy nie muszę harować, by się utrzymać. Przecież nie po to rozwijamy się technologicznie, by doprowadzić do autozagłady albo nakładać kolejne obciążenia na swoje barki. Rozwój ma ułatwić i umilić życie, odciążyć pracowników. Ale czy tak się dzieje?

Pracownik całodobowy

W weekend przywoływałem w tekście wywiad z Rafałem Brzoską, szefem firmy InPost. W tymże wywiadzie pojawia się cytat z innej rozmowy, Brzoska odpowiadał wówczas na pytania serwisu natemat.pl i wypowiedział m.in. te słowa:

Pracownik przychodzi pracować, wyznacza sobie cele i chce je osiągać – a nie idzie do roboty. Do roboty chodziło się w czasach komunizmu. I niestety, niektórym tak już zostało. Przychodzą do pracy o 8, wychodzą o 16 i nie odbierają telefonu służbowego albo wyłączają od razu za progiem. Po 16 całkiem wypisują się z życia firmy – i to właśnie jest przychodzenie do roboty.
Natomiast człowiek, do którego mogę zadzwonić z pytaniem o 21, albo wysłać maila a on odpisuje po pół godziny – to dla mnie wartościowy pracownik, nowoczesnej organizacji. [źródło]

Podejrzewam, że część z Was zna ten opis z autopsji. Nie macie pracy „od do”, telefon nie przestaje dzwonić po wyjściu z biura (w służbowych sprawach), poczta przychodzi także w trakcie urlopu, siedząc wieczorem przed tv przeglądacie na tablecie rzeczy związane z wykonywanym zawodem, rozmawiacie z klientem/czytelnikiem/pracodawcą/wspólnikiem. Wszystkie nowoczesne narzędzia… przywiązały Was (nas) do pracy. Trudno dzisiaj powiedzieć, że jest się poza biurem i nie można czegoś zrobić – biuro może być tam, gdzie jest pracownik. Jasne, zdarzają się wyjątki, miejsca pozbawione Internetu (totalna głusza bez zasięgu) czy jakieś awarie, ale to raczej anomalie.

Zyskałem chwilę. Przeznaczę ją na pracę

Kilka dni temu pisałem o wizji zakupów robionych za pośrednictwem smartfona w pociągu czy w komunikacji miejskiej i odbieraniu ich po kilkudziesięciu minutach na dworcu czy przystanku miejskim. Fajne, bo można zaoszczędzić czas. Tylko co z nim zrobić? Na usta ciśnie się: odpocznij, pobaw się z dziećmi, zajmij się swoimi pasjami. Ale jednocześnie pojawia się myśl, że zaoszczędzony czas, te kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście minut, które wyrwaliśmy dzięki nowym technologiom, poświęcimy na pracę. Mogę zostać dłużej, skoro zakupy zrobię w pociągu.

Podobnie może być z samochodami autonomicznymi: kierowca stojący w korku zyska kilkanaście-kilkadziesiąt minut w ciągu dnia. Osoba jeżdżąca dalej może dostać w prezencie nawet kilka godzin. I co zrobić z tym czasem? Sielanka, sen albo oglądanie filmów? Niektórzy może i pójdą tą drogą. Spora część będzie jednak pracować w samochodzie. Obecnie obserwujemy to w transporcie publicznym: w pociągach mamy gniazdka, stoliki i WiFi, więc można w nich pracować i będzie to praca na pełnych obrotach: wagon staje się biurem.

Raczej nie wylądujemy na plaży wolni od obowiązków

Podejrzewam, że ludzie od dawna snują wizje, w których człowiek zostaje uwolniony od pracy. A pomagają w tym oczywisćie nowe technologie. Tak zakładano kilkadziesiąt lat temu, gdy powstawał komputer, tak zakładano kilkaset lat temu, gdy ludzkość wkroczyła w erę przemysłu. I ciągle pracujemy, będziemy pracować nadal. Zmieni się forma, wzrośnie elastyczność, pojawią się nowe zawody, zniknie część tych znanych dzisiaj. Ale nie usiądziemy i nie będziemy mogli powiedzieć, że rozpoczynają się wielkie wakacje, bo obowiązki przejmują roboty. Niestety, tak dobrze nie będzie. A z drugiej strony: czy to byłoby dobre?

Foto: Employees work during rest and relaxation Imagine him sitting in the office. At the beach in the morning via Shutterstock