Moje przemyślenia

Nowe reklamy Apple są nie tylko słabe, pokazują, że grupa docelowa firmy uległa zmianie

JR
Jan Rybczyński
82

Chyba nikt nie będzie się kłócił, że Apple jest mistrzem jeśli chodzi o reklamę i tworzenie swojego wizerunku. W końcu jednym z kluczowych argumentów przeciwników firmy jest fakt, że to właśnie reklama robi ludziom wodę z mózgu i skłania do przepłacania za urządzenia z logiem nagryzionego jabłka. Ap...

Chyba nikt nie będzie się kłócił, że Apple jest mistrzem jeśli chodzi o reklamę i tworzenie swojego wizerunku. W końcu jednym z kluczowych argumentów przeciwników firmy jest fakt, że to właśnie reklama robi ludziom wodę z mózgu i skłania do przepłacania za urządzenia z logiem nagryzionego jabłka. Apple ma wiele świetnych reklam na koncie. Wystarczy wspomnieć o pierwszej reklamie z 1984 roku, czy "Think Different z 1997 roku. Tym bardziej dziwi mnie, że przy okazji Igrzysk Olimpijskich w Londynie wyemitowane reklamy Apple okazały się tak słabe i całkowicie pozbawione dotychczasowego charakteru marki.

Reklama w czasie Igrzysk Olimpijskich nie jest tania. Zysk NBC Uniwersal z reklam z tej okazji przekroczył miliard dolarów. Dlatego można by się spodziewać, że reklamy zaprezentowane w tym czasie będą szczególne i wyjątkowe. Zwłaszcza jeśli będą to reklamy Apple. Spodziewałbym się, że Apple będzie chciał pokazać swoje najmocniejsze strony, harmonię, prostotę, profesjonalizm. Tym razem nic z tych rzeczy, na ekranie ani razu nie zobaczymy pięknych, białych produktów, ani bezpośrednio ich możliwości. Reklamy są po prostu słabe.

We wszystkich występuje Geniusz Apple, w niebieskiej koszulce, który rozwiązuje problemy innych osób. Przedstawione sytuacje są jednak banalne i nieciekawe. W zamierzeniu twórców sytuacje miały być chyba śmieszne, ale ja oglądając je nie uśmiechnąłem się ani razu. Prawdę mówiąc towarzyszyło mi poczucie zażenowania. W jednej z reklam Geniusz Apple pomaga tuż przed lądowaniem samolotu dokończyć film - prezent na przegapioną rocznicę ślubu, w drugim przygotować kartki powiadamiające o narodzinach dziecka sąsiada, który chce je stworzyć jeszcze w trakcie trwania porodu... W ostatniej reklamie widzimy politowanie na twarzy Geniusza Apple wobec osoby, która dała sobie wcisnąć komputer "zupełnie jak Apple", ale jednak nim nie będący. Cały przekaz skupia się na prostych, chciałby się rzec, aż do przesady, ludziach.

Jakie wnioski można wysnuć na podstawie przedstawionych reklam? Przeciętny użytkownik Apple nie potrafi sobie poradzić z genialnym Apple sprzętem i potrzebuje pomocy Apple Geniusza i dopiero z nim wszystko staje się proste, że również nie każdy z fanów tej marki potrafi odróżnić ich sprzęt od byle konkurencji, nawet tej nieudolnej. W efekcie obraz użytkownika Apple nie wypada zbyt korzystnie, delikatnie mówiąc. Sam Geniusz Apple również raczej nie daje się polubić. Wygląda na typowego, młodego i przemądrzałego geeka, który pomaga innym z problemami komputerowymi, czyli kogoś kto do tej pory kojarzył się raczej z Windowsem czy Linuksem, niż Apple, w którym wszystko "po prostu działa".

Nie wiem jakim cudem Apple zdecydowało się na stworzenie i wyemitowanie takiej reklamy, ale przychodzi mi tylko jeden powód do głowy, który nie spodoba się dotychczasowym użytkownikom Apple uważającym, że wciąż są częścią elitarnego grona. Otóż grupa docelowa Apple uległa zmianie. Nie należą już do niej profesjonaliści czy wybrani. Apple stał się sprzętem dla przysłowiowego Kowalskiego, jeśli tylko stać go na zakup. Reklamy miały zachęcić statystycznego człowieka oglądającego Olimpiadę, do zapoznania się z marką Apple. Z resztą oceńcie sami i dajcie znać w komentarzach co o tym myślicie:

Na reklamy wpadłem za pośrednictwem The Verge.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ReklamaApple