7

Nowe otwarcie gatunku horrorów i Humble Bundle z własnym sklepem – GameInformator#40

Humble Bundle co jakiś czas wywołuje prawdziwe poruszenie w sieci. Sprzedając naprawdę hitowe tytuły po bardzo niskich stawkach zjednuje sobie nie tylko pecetowców, ale tez użytkowników platform mobilnych. Teraz twórcy akcji wpadli na nowy pomysł – chcą uruchomić swój własny sklep z grami! Do tej pory ich działalność sprowadzała się przede wszystkim to rozprowadzania w […]

Humble Bundle co jakiś czas wywołuje prawdziwe poruszenie w sieci. Sprzedając naprawdę hitowe tytuły po bardzo niskich stawkach zjednuje sobie nie tylko pecetowców, ale tez użytkowników platform mobilnych. Teraz twórcy akcji wpadli na nowy pomysł – chcą uruchomić swój własny sklep z grami!

Do tej pory ich działalność sprowadzała się przede wszystkim to rozprowadzania w porozumieniu w twórcami paczek gier. Nowo wprowadzone rozwiązanie to jednak zupełnie inna para butów. Wystarczy zajrzeć na stronę główną usługi, aby przekonać się, że tym razem nie mamy do czynienie z tytułami z pierwszej ligi, a raczej z grami, które zdążyły już przeczołgać się przez różnego rodzaju przeceny, promocje i wyprzedaże.

Musimy jednak dać twórcom jeszcze trochę czasu, pamiętając że są to ich pierwsze kroki na nowym polu, a znając ich dokonania w Humble Bundle możemy patrzeć chyba z optymizmem w przyszłość.

To co się zmieniło, to sposób rozdysponowywania wpłacanych środków. Wcześniej mogliśmy samodzielnie decydować, jaka ich część trafia do poszczególnych koszyków. Teraz jednak te stawki są już odgórnie ustalone: 15 % idzie do organizatorów, 10 % na cele charytatywne, a ¾ sumy trafia do kieszeni developerów. Nie znam innego sklepu, który oddaje dziesięcinę na społecznie ważne cele…

Oculus Rift odświeży gatunek horrorów?

Jak najczęściej jesteśmy w straszeni w grach? Ano od czasów trzeciego Dooma przeważają raczej dość prymitywne metody. A to jakieś pudełko spadnie z półki, albo w piwnicy opuszczonego zamczyska rozlegną się odgłosy niezidentyfikowanego pochodzenia. Następnie coś na nas wypadnie zza rogu, przewróci na ziemię i albo ucieknie, albo rozpocznie sesję QTE, w czasie której będziemy musieli się uwolnić z ramion/macek/szczęk antagonisty.

Wszystko to pachnie na kilometr sztampą, która jednak jak widzimy to na przykładzie Paranormal Activity wciąż bardzo dobrze się sprzedaje… niestety. Bo chyba horrory właśnie są jednym gatunków, który ominęła ewolucja w graniu. Chociaż bardziej pasowałoby tu określenie cofania się w rozwoju.

Oczywiście jestem świadom tego, że na rynku pojawiają się też dość ambitne propozycje, potrafiące przyprawić o gęsią skórkę, jak m.in. Amnesia czy prosty Slender. Takie pozycje stanowią jednak niszę i nie przenikają do kultury popularnej, jak to ma często miejsce w przypadku kinematograficznym. Tę sytuację postara się jednak zmienić The Forest, a wykorzysta do tego celu Oculus Rifta.

W skrócie jest to horror z widokiem z pierwszej osoby, w którym zadaniem gracza, jest utrzymanie się przy życiu po katastrofie samolotu pasażerskiego. Zaczyna się więc podobnie do telewizyjnego przeboju sprzed lat, czyli LOST – Zagubieni, z tą jednak różnicą, że teraz będziemy zdani tylko na samego siebie, a gra naprzeciwko nam rzuci niezbyt przyjaźniej nastawione plemię kanibali, którzy zgodnie ze swoją natura będą chcieli zaspokoić głód kosztem rozbitka.

Gra będzie działa także bez gogli wirtualnej rzeczywistości, ale powiedzmy sobie to szczerze, to właśnie one sprawiają, że przynajmniej ja czekam na produkcję z wielkimi nadziejami. Miałem już okazję na własnej skórze przetestować Oculus Rifta i muszę powiedzieć, że to właśnie immersja w świat przedstawiony jawi się mi największą wartością dodaną dla The Forest.

Nic tak nas nie przestraszy jak odpowiednio gęsto zbudowany klimat, kiedy od świata przedstawionego nie dzieli nas szkło monitora, a akcja dosłownie dzieje się przed naszymi oczyma. Mam nadzieje tylko, ze twórcy gogli dotrzymają obietnic i dostarczą sprzęt z ekranami o zwiększonej w stosunku do prototypu rozdzielczości, a developerzy z SKS Games staną na wysokości zadania i pokuszą się także o przygotowanie „strachaczy” bardziej wyrafinowanych niż skrzypiąca podłoga (bo i w lesie jej nie uświadczymy :P ).

Symulator lądowania na Marsie

Z czym kojarzy Ci się firma Bohemia Interactive? Zapewne z niespotykanie realistycznymi strzelankami skupionymi pod marką Arma, które wypełniły rynkową lukę po tym jak Codemasters postanowiło skupić się tylko i wyłącznie na tworzeniu bliźniaczo podobnych samochodówek. To jednak nie jedyny gatunek, który interesuje Czechów, bo pracują oni jednocześnie co prawda także nad symulatorem, ale już nie pola bitwy, a… lądowania na Marsie.

W grze Take on Mars naszym zadaniem będzie sterowanie łazikiem wyposażonym w najnowsze zdobycze technologiczne ludzkości, który będzie naszym narzędziem w wypełnianiu kolejnych wyzwań o rosnącym poziomie trudności. A jak to już zwykle bywa w grach spod znaku Bohemii, pułap wejścia w rozgrywkę jest naprawdę wysoki.

Tym razem nasi południowi sąsiedzi chwalą się, że w algorytmy opisujące rozgrywkę wpisane zostały linijki kodu charakteryzujące zachowanie każdego koła w zetknięciu z nawet najmniejszymi nierównościami terenu. A sam teren został też dobiazgowo przygotowany dzięki wykorzystaniu zdjęć satelitarnych.

Kwiecień przyszłego roku szykuje się być więc dla fanów kosmicznej eksploracji drugim Bożym Narodzeniem! Jednak wszyscy, którzy nie chcą czekać tych kilku miesięcy na pełną wersję, mogą już teraz wypróbować jej betę w ramach usługi Steam Early Acces.

Fallout 4 już niedługo?

Od premiery ostatniego Fallouta minęło już sporo czasu. Tyle, że marka zdążyła się już nieco zakurzyć w świadomości graczy. Wygląda więc na to, ze Bethesda postanowiła ją odświeżyć wraz z premierą czwartej części. Skąd te wnioski?

Fani serii odnaleźli w Internecie stronę thesurvivor2299.com utrzymaną w dość ascetycznym (postapokaliptycznym?) stylu, która za pomocą alfabetu morsa przekazuje datę 11 grudnia tego roku. Czyżby to właśnie wtedy miał zostać zapowiedziany Fallout 4?

Potwierdzeń na razie brak, choć na właściwe tory podejrzenia możne skierować fakt, że na platformie mikroblogowej Tumblr, Eric Todd Dellums, użyczający głosu Three Dogowi z „trójki” zamieścił wpis:

Do wszystkich fanów Fallouta! Już niedługo może być więcej Three Doga! Trzymajcie kciuki!

Nie wiem jak Wy, ale już już zaciskam palce, w oczekiwaniu na kolejną dawkę napromieniowanych emocji.

Foto