2

Nowa galeria Google Doodle.
Ponad 1 tys. pozycji do oglądania, grania i odtwarzania

Google Doodle to już niemal tak silna marka jak Reader, Docs czy Picasa. Miliony ludzi na całym świecie podziwiają, odtwarzają animacje i grają w minigry, które kalifornijski gigant tam umieszcza. A pomysły są bardzo oryginalne i często zaskakujące (jak chociażby Doodle dedykowane Stanisławowi Lemowi). Galeria wariacji na temat logo Google’a była już dostępna od jakiegoś […]

Google Doodle to już niemal tak silna marka jak Reader, Docs czy Picasa. Miliony ludzi na całym świecie podziwiają, odtwarzają animacje i grają w minigry, które kalifornijski gigant tam umieszcza. A pomysły są bardzo oryginalne i często zaskakujące (jak chociażby Doodle dedykowane Stanisławowi Lemowi). Galeria wariacji na temat logo Google’a była już dostępna od jakiegoś czasu. Teraz została usprawniona, zmodyfikowana i uzupełniona sklepem z doodle’owymi gadżetami.

O nowej galerii Doodli Google poinformował dziś na swoim blogu. Jej główną zaletą ma być to, że w uporządkowany, chronologiczny sposób prezentuje listę ostatnich projektów, co znacznie ułatwia ich przeglądanie. Możemy dodatkowo wybierać lata (najstarsze projekty sięgają roku 1998) oraz kraje, dla których chcemy wyświetlić listę Doodli.

Część Doodli doczekała się anglojęzycznych opisów, które nawiązują do historii ich powstania oraz odpowiadającego wydarzenia historycznego (lub sylwetki osoby, której dotyczą). Strony, na których wyświetlane są pojedyncze loga zostały opatrzone tagami oraz boksem z podobnymi Doodlami, dzięki czemu poruszanie się po galerii daje sporo zabawy. Jednak prawdziwą esencją są doodlowe perełki, jak ta przygotowana z okazji 122 urodzin Chaplina, albo 30. rocznica powstania PAC-MANA. Wszystkie tego typu interaktywne loga możemy odtworzyć lub w nie zagrać, co ucieszy szczególnie te osoby, które przegapiły część projektów.

W lewej kolumnie dodatkowo umieszczono link do sklepu internetowego, gdzie możemy zamawiać gadżety z nadrukami w postaci Doodli. Z pewnością jest to skuteczny sposób na spieniężenie projektu i zarabianie na wydawaniu nowych, zmodyfikowanych logosów. Zwłaszcza, że Doodle stają się coraz bardziej popularne (nie tak dawno w polskich szkołach prowadzono konkurs na najlepsze Doodle poświęcone polskiej prezydencji). Na pewno sam bym się nie wstydził założyć koszulkę z Doodle, a już na pewno pić kawy z kubka z takim nadrukiem.

Trudno przypisywać Doodlom jakąś specjalną rolę, choć nie da się ukryć, że często są one punktem wyjścia do dowiedzenia się czegoś nowego. Każdorazowa modyfikacja logo Google po kliknięciu wyszukuje dla nas informacje o określonej osobie, okazji czy wydarzeniu. Na swoim przykładzie, wiem, że potrafi to być niesamowicie inspirujące, dlatego klikam w nie zawsze z nadzieją, że pod wyszukanym hasłem znów znajdę jakąś ciekawostkę.