Nokia

Nokia znów bierze iPhone'a na celownik - mnie to wcale nie bawi

KK
Konrad Kozłowski
121

Jak nie Koreańczycy, to Finowie - iPhone nie ma lekkiego życia. Nie dość że jest tematem głównym większości porównań najnowszych smartfonów i coraz częściej zbiera w nich ostre cięgi, to coraz częściej gości także w reklamach produktów... konkurencji. Tam także zostaje on delikatnie mówiąc "wypunkto...

Jak nie Koreańczycy, to Finowie - iPhone nie ma lekkiego życia. Nie dość że jest tematem głównym większości porównań najnowszych smartfonów i coraz częściej zbiera w nich ostre cięgi, to coraz częściej gości także w reklamach produktów... konkurencji. Tam także zostaje on delikatnie mówiąc "wypunktowany" i choć rzeczywiście trudno z większością argumentów się nie zgodzić, to jednak nadal zadaje sobie pytanie - czy taki marketing to najlepsze na co ich stać?

Zdjęcia wykonane iPhonem 5 są naprawdę bardzo dobre. Być może nie stoją za nimi znane większości osób nazwy każdego z podzespołów czy użytych technologii, jak robi to Sony czy właśnie Nokia, to jednak fotografie z iPhone'a są jeszcze w stanie konkurować pod względem jakości z flagowymi modelami smartfonów konkurencji. Nawet pomimo faktu, że jest to telefon z 2012 roku. Rynek pędzi jednak do przodu, a rywale robią co mogą, by udowodnić że to ich propozycje prowadzą w tym wyścigu i faktycznie potrzeba aktualizacji telefonu od Apple jest coraz bardziej odczuwalna. Jest to bardzo dobre zjawisko, ponieważ nikt nie spoczywa na laurach, a zdrowa konkurencja tylko odbija się na coraz lepszych produktach oferowanych klientom.

Zdecydowanie nie podoba mi się jednak to, w jaki sposób Nokia próbuje przekonać potencjalnych użytkowników do swoich smartfonów. Przywoływanie we własnej reklamie produktów konkurencyjnych firm jest moim zdaniem ostatecznością, a po to rozwiązanie rywale Apple sięgają niemalże regularnie. Celem powinno być ukazanie swojej propozycji w jak najlepszym świetle bez ciągłego przyrównywania do urządzeń innych firm - bynajmniej do mnie taki marketing nie dociera. Powiedzenie: "spójrzcie, jesteśmy lepsi od nich" jest stwierdzeniem godnym firmy dopiero wkraczającej na rynek, a nie takiego giganta jakim była, i chce znów być Nokia. A może tam rzeczywiście nie jest aż tak wesoło, że w grę wchodzi zasada "tonący brzytwy się chwyta"?

Wielu z Was może nie mieć nic przeciwko tego typu zagrywkom, które faktycznie podgrzewają i tak napiętą atmosferę pomiędzy firmami. Może być to pewien impuls do zwiększenia zaangażowania w rozwijaniu własnych projektów, ale może także stać się rozgrywką, na którą będzie patrzeć się z politowaniem. "Idziemy w jakość, a nie ilość" to doskonale znana większości osób fraza. Nokia dość sprytnie wykorzystała ją we własnym spocie ukazując przewagę możliwości aparatu w najnowszych Lumiach nad iPhonem. Czy można było to wszystko przedstawić nieco inaczej? Bez wątpienia. Nieco ciekawiej? Wierzę, że tak. Na odpowiedź Apple w postaci reklamy raczej bym nie liczył. Kąśliwy komentarz podczas najbliższej prezentacji jest jednak jak najbardziej możliwy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

iPhoneNokia