12

Nokia planowała wypuścić „następcę” legendarnego modelu N95

Powrót Nokii do mobilnego świata żywych jest różnie odbierany. Część osób uważa, że to żerowanie na martwej legendzie, inni są zadowoleni i choć Nokia nie sprzedaje ogromnych ilości telefonów, jej produkty zbierają dobre wyniki w rankingach zadowolenia użytkowników. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów działalności firmy jest wypuszczanie nowych telefonów nawiązujących do klasyków Nokii. Co byście powiedzieli na nową N95?

Nowoczesna klasyka

O ile jednak modele 3310 czy 8110, budzą szerokie dyskusje fanów, to są one raczej platoniczne. Telefony są niedrogie, kupowane jako dodatek i nawet jeśli się nie spodobają, nie wywołają raczej długofalowych skutków dla samej marki. Jednak próba wprowadzenia na rynek nowej Nokii N95, było nie było nawiązującej do flagowca z tamtych lat, mogłoby się skończyć gorzej. Mam wrażenie, że w zarządzie HMD słusznie się tego przestraszono.

Oryginał nie do skopiowania

N95 nie da się skopiować w podobny sposób jak wymienionych wcześniej modeli. Funkcjonalność feature phonów nie zmieniła się praktycznie przez te wszystkie lata, podczas gdy flagowe smartfony to dziś zupełnie inna liga. Nic dziwnego, że prototyp, a właściwie mock-up, nowej wersji N95, który ujawnił youtuber MrMobile ciężko nazwać prawdziwym następcą. I pomimo że to całkiem estetyczne urządzenie, ze specyficznymi, niespotykanymi dziś elementami, mogłoby raczej wywołać niesmak niż wzbudzić zachwyt.

Mamy do czynienia bowiem z klasycznym, ładnym smartfonem, który wyróżnia się tym, że wbudowany mechanizm slidera odsłania zestaw kamerek, mikrofonów i głośników umieszczonych wzdłuż długiego boku, a odchylany pierścień wokół tylnego obiektywu może służyć za stojak. Rozwiązanie ma swoje zalety, w dzisiejszych czasach mogłoby nieźle służyć do telekonferencji, ale… z N95 łączyłaby go tylko nazwa. A to raczej skończyłoby się irytacją u fanów, a nowych użytkowników nie obeszło ani trochę.

Czasem lepiej odpuścić…

Być może HMD powinno nawet spróbować wypuścić to urządzenie na rynek, ale wydaje się, że użycie kultowej i obciążonej u wielu sentymentalnie nazwy nie wyszłoby nikomu na zdrowie. N95 był szczytowym przedstawicielem wymierającego gatunku smartfonów pierwszej generacji, który sprzedał się wtedy znacznie lepiej, niż debiutujący w tym samym roku iPhone. Odszedł w chwale, w przeciwieństwie do następców z tej serii i raczej nie ma sensu psuć pamięci o nim tylko dla przypuszczalnie nieudanej akcji marketingowej.

Źródło: [1]