7

To chyba najgłupszy sprzęt, jaki ostatnio zrobiło Nintendo

Kiedy prawie wszyscy zapomnieli już o kontrolerach ruchowych, Nintendo wjeżdża niczym rycerz na białym koniu i prezentuje...Sam nie wiem co - chyba najgłupszy konsolowy gadżet od lat.

Jednym z powodów ogromnego sukcesu Nintendo Wii był bez wątpienia kontroler ruchowy. Prosty – jeśli spojrzeć na niego z perspektywy zaawansowanego jak na swoje czasy Kinecta dla Xboksa 360 – jednocześnie łatwy i intuicyjny w użyciu. Pilot, którym machaliśmy przed ekranem rozkochał w sobie ponad 100 milionów użytkowników, a Wii stało się ogromnym hitem. Pewnie w dużej mierze dlatego japońska firma zdecydowała się powrócić z ruchem przy okazji Switcha, choć odczytujące go Joy-Cony to tylko dodatek, z którego korzystać nie trzeba. Ja na przykład nie korzystam, a konsolę uwielbiam. O czym mówiłem wielokrotnie, również przy okazji recenzji Nintendo Switch po dwóch latach. Lubię ten sprzęt do tego stopnia, że już za kilka dni kupuję Nintendo Switch Lite.

Firma postanowiła jednak iść krok dalej i zaprezentowała nową produkcję. Ale to nie ona jest tu gwiazdą, ale kontrolery ruchowe do niej dołączone. Czy raczej gadżety, do których wepniemy Joy-Cony, bo tak to będzie działać. Chodzi o elastyczny pierścień i zawieszkę na udo. Tak, to będą kontrolery do pakietu gier, które mają nas zmotywować do ruchu przed ekranem. I sam zamysł oczywiście pochwalam, natomiast patrząc na aktorów prezentujących jak to będzie wyglądać, czuję się nieco zażenowany. Już pomijam formę tego zwiastuna, z którego sztuczność wręcz wylewa się hektolitrami – ale serio ktoś będzie chciał w taki sposób grać? Biegać w miejscu i ściskać jakiś elastyczny pierścień? Kompletnie tego nie widzę.

Z drugiej strony to ja – jakiś tam Paweł Winiarski z Polski, która nie jest głównym rynkiem dla Nintendo. Za całym projektem stoją na pewno jakieś tęgie głowy, które odpowiednio wybadały rynek i w ogóle mnie nie zdziwi jeśli ten sprzęt okaże się sukcesem. Choć z drugiej strony i bez niego Nintendo Switch sprzedaje się rewelacyjnie, więc nawet jeśli te akcesoria nie pomogą, to na pewno nie zaszkodzą. A można się po prostu pośmiać z tego filmu. W końcu śmiech to zdrowie.

Skoro już wspominam o dodatkach do Switcha, to zdecydowanie bardziej mi (i mojemu synowi) podoba się Nintendo Labo. I nie, kartonowe zabawki po kilku miesiącach wcale nie poszły w kąt, wciąż się nimi bawimy. Choć najwięcej frajdy i tak było przy składaniu tego dopracowanego w najmniejszych szczegółach papierowego projektu.