12

Nintendo nie chce przesiadki na smartfony

Nintendo upiera się przy wspieraniu tylko swoich platform jeśli chodzi o produkcję gier. Tymczasem ostatnie wyniki wcale nie napawają optymizmem – akcje firmy stoją na najniższym poziomie od 6 lat. Do niedawna CEO Satoru Iwata tłumaczył taki stan rzeczy trzęsieniem ziemi, które spustoszyło kraj i przyniosło kolosalne straty. Ale trzeba przyznać, że to nie ono […]

Nintendo upiera się przy wspieraniu tylko swoich platform jeśli chodzi o produkcję gier. Tymczasem ostatnie wyniki wcale nie napawają optymizmem – akcje firmy stoją na najniższym poziomie od 6 lat. Do niedawna CEO Satoru Iwata tłumaczył taki stan rzeczy trzęsieniem ziemi, które spustoszyło kraj i przyniosło kolosalne straty. Ale trzeba przyznać, że to nie ono jest głównym źródłem kłopotów Nintendo.

Nintendo właściwie od zawsze tworzy gry tylko na wyprodukowane przez siebie platformy. Mario, Link, Samus, Donkey Kong, Yoshi i wiele innych, to postacie, które juz nie tylko zapaleni gracze potrafią skojarzyć z japońskim koncernem. Okazuje się jednak, że ta ekskluzywność marek wykreowanych przez Nintendo nie zda się na wiele w dobie wszechobecnych emulatorów i coraz bardziej zaawansowanych smartfonów.

Firma doradcza  Stats Investment Management radzi Japończykom ekspansję na inne platformy, a w szczególności iOS. Opracowanie nowych wersji klasycznych tytułów, które by wykorzystywały potencjał obecnie produkowanych smartfonów mogłoby być remedium na większość finansowych problemów koncernu. Tymczasem jednak nie zanosi się na to, by Nintendo skorzystało z rady – ani teraz, ani w najbliższym czasie. Dlaczego?

Satoru Iwata oświadczył, że póki on będzie dyrektorem, Nintendo nie wyprodukuje gier na inne platformy niż własne.  A te niestety nie cieszą się ostatnio tak dużą popularnością, jakiej oczekuje firma. Liczba gier wykorzystujących innowacyjne 3D bez okularów, jakim kusi Nintendo w modelu 3DS, nie imponuje. Efekt? Brak popytu na konsolkę i konieczność obniżenia jej ceny (nawet o 40 proc.). A trzeba też zauważyć, że na rynku pojawiają się już pierwsze urządzenia wyjorzystujące tą samą technologię (HTC Evo 4G chociażby), a to nie wróży dobrze przyszłości 3DS.

Z pewnością w chwili gdy czytacie te słowa, na najwyższym szczeblu Nintendo toczą się dyskusje, od których nie tylko zależą losy firmy, ale również przyszłość branży związanej z elektroniczną rozrywką. Bo, mimo ciemnych chmur zbierających się na horyzoncie, producent nadal odgrywa w niej ważną rolę. A to pozwala mieć nadzieje, że Japończycy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.