13

Ten człowiek ma pomysł jak wyrwać miastu trochę przestrzeni na biuro

biuro pod mostem
Czym jest prawdziwa wolność? Gdzie pracuje się najlepiej? Czy odpowiedzią jest open space? Tradycyjne biuro? A może coś znacznie bardziej nowoczesnego, jak praca w wirtualnej przestrzeni? Biuro VR to jedna z możliwych opcji… kto wie, może w tym leży przyszłość naszej pracy? A co gdyby zacząć myśleć w naprawdę oryginalny sposób, jak to mówią: „think out of the box”, czego efektem mogłoby być na przykład stworzenie biura pod ruchliwym mostem?

Pracować można wszędzie. Skoro faktycznie jesteśmy częścią miasta, to może zacznijmy wykorzystywać jego najróżniejsze przestrzenie, które zazwyczaj się marnują? To faktycznie nietypowe podejście do sprawy, bo czy „wolne miejsce” tuż pod ruchliwym mostem to naprawdę zmarnowana przestrzeń? Gdyby podejść do sprawy standardowo, to nie, ale gdyby tak zacząć robić rzeczy w stylu Fernando Abellanasa

Biuro pod mostem to intrygujący projekt

Fernando Abellanas i jego efemeryczny projekt, to przykład nietypowego korzystania z miejskiej przestrzeni. Designer zbudował sobie sekretne biuro tuż pod ruchliwym mostem w Walencji. Twróca zaprojektował i zbudował wszystko samodzielnie i trzeba przyznać, że jest to prawdziwy przykład… wolności? To tylko mój tok rozumowania, ale chodzi mi o to, że jeśli każde miejsce nadaje się do pracy, bo może to być zarówno ostatnie piętro wieżowca, pokój naszego mieszkania, jak i krzesło wiszące pod mostem… to jest to prawdziwa wolność. Pracuj gdzie chcesz!

Oczywiście prawda jest taka, że możemy doszukiwać się nieskończonej ilości problemów: a gdzie gniazdko dla mojego laptopa? Skąd mam wziąć internet? Gdzie łazienka? Nie jest to nic, czemu nie dałoby się zaradzić, jednak nie ma takiej potrzeby, ponieważ to tylko chwilowy, artystyczny projekt, który najprawdopodobniej zostanie przez kogoś zniszczony, rozkradziony, albo po prostu zlikwidowany przez władze miasta. Prawda jest taka, że nawet gdybyśmy chcieli, to nie możemy sobie budować takich dziwacznych miejsc pracy na dziko, ale… bardzo mi się to spodobało. Wyobraziłem sobie dziwną wizję świata, w której jest pełno takich malutkich biur i to w najróżniejszych, często nietypowych miejscach. Mogłoby to być zapewniane oficjalnie przez miasto, a ludzie musieliby np. zapłacić jakąś określoną kwotę, żeby móc z tego korzystać przez powiedzmy kilka godzin. Taki odpowiednik pracy w kawiarni, ale jednak nie do końca.

Jak wyczytałem w artykule na interestingengineering.com, Fernando Abellanas zbudował to nietypowe miejsce w ciągu dwóch tygodni. Twórca wyjaśnił również, że zawsze czuł pociąg do takich miejsc i stara się wykorzystywać to co oferują. To sposób na uzyskanie poczucia izolacji, zarazem pozostając blisko swojego domu, czyli miasta. To dziwne biuro, które Abellanas wyrwał miastu, pozwala uciec od miejskiego zgiełku mimo iż znajduje się w jego centrum (tuż pod ruchliwym mostem). Co ciekawe, designer czasem spędza tam nawet noc, bo nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyjąć kołdrę, poduszkę i położyć się spać.

Fernando Abellanas ma swoje studio o nazwie Lebrel, a ten projekt z pewnością jest ciekawym sposobem na reklamę, który dodatkowo może skłonić do refleksji.

Biuro przyszłości

Wątpię, aby takie coś było realnym przykładem biur przyszłości, choć przyznam, że jak już pisałem wyżej, taka dziwna forma wolności wydaje się być na swój sposób pociągająca (np. gdybyśmy mieli do dyspozycji pełno takich nietypowych biur rozsianych po mieście).

Źródło 1, 2