Samsung

Nie jedna, a dwie aktywne krawędzie w Samsungu Galaxy S6 Edge

JS
Jakub Szczęsny
11

W pojedynku LG G Flex i Samsung Galaxy Note Edge zawsze stawiałem na tę drugą propozycję. Zakrzywione ekrany wyglądają ciekawie - to fakt. Jednak ja jestem miłośnikiem rozwiązań, które istotnie wpływają na komfort korzystania z urządzenia. I o ile w przypadku Flexa mam problemy z dostrzeżeniem czego...

W pojedynku LG G Flex i Samsung Galaxy Note Edge zawsze stawiałem na tę drugą propozycję. Zakrzywione ekrany wyglądają ciekawie - to fakt. Jednak ja jestem miłośnikiem rozwiązań, które istotnie wpływają na komfort korzystania z urządzenia. I o ile w przypadku Flexa mam problemy z dostrzeżeniem czegokolwiek, co mogłoby mi pomóc w codziennej pracy, tak w przypadku Samsunga idea "naciągniętego" na jedną z krawędzi ekranu podoba mi się szczególnie, bowiem idzie za tym pakiet konkretnych i przydatnych funkcji.

LG wraz z drugim Flexem właściwie odgrzało całkiem smaczny kotlet. O ile podzespoły zmieniły się, tak już sama idea zakrzywionego smartfona została właściwie ta sama. Dobrze? Źle? Nie mnie osądzać. Mogę jednak z całą śmiałością stwierdzić, że takiego urządzenia bym po prostu nie kupił. Nie mówię o cenie, która jest zaporowa, nie mówię o platformie, która nie jest moim podstawowym wyborem. Nie widzę dla siebie zastosowań zakrzywionego wyświetlacza.

Samsung zrobił coś, co mnie osobiście przypada do gustu - potraktował zagięty ekran jako miejsce, gdzie można szybko podejrzeć stan konkretnych aplikacji. O ile dodatkowe 160 pikseli szerokości telefonu nie wnosi praktycznie nic do rozszerzenia możliwości konsumpcji treści, to jednak w moje gusta trafia. Lekko niestandardowe centrum powiadomień kusi i nęci. Uwielbiam mieć podane jak na tacy wszystkie pożądane przeze mnie informacje. Stąd mnie wystarcza szybki rzut okiem na kafelki w Lumii 1320, by wiedzieć wszystko, co mnie interesuje - choćby w biegu. Jeżeli coś przykuwa moją uwagę na dłużej, przystaję i dokonuję szerszych oględzin wyświetlonego przez aplikację powiadomienia.

Okazuje się, że Samsung po całkiem udanym eksperymencie z Note Edge pójdzie o krok dalej i zaoferuje urządzenie z dwustronnie zagiętym wyświetlaczem. Tak, od teraz będzie on nachodzić i na prawy i na lewy bok urządzenia. To spowoduje dodatkowe rozszerzenie przestrzeni roboczej i możliwość upchania większej ilości aplikacji/powiadomień na tak przygotowanych obszarach. Z tego, co mi wiadomo - ogromne wątpliwości wzbudza fakt, iż mogą wystąpić problemy z niezamierzonym "tapaniem" palcami podtrzymującymi urządzenie. Jednak w przypadku Edge takich problemów nie było, na palce zostało jeszcze dużo miejsca, które całkiem swobodnie mogły utrzymać telefon w dłoni.

S6 Edge powinien otrzymać także kilka software'owych usprawnień od Samsunga w stosunku do poprzednika wykorzystującego rozwiązanie "naciągniętego" ekranu. Od teraz nie będzie problemu z osobami leworęcznymi, które narzekały, że Note Edge nie jest dla nich (tak, wiem - to hardware). Po drugie - po otrzymaniu powiadomienia telefon rozświetli krawędzie (bardzo przydatne i efektowne, gdy telefon leży na ekranie). Powiadomieniom z różnych kontaktów i aplikacji będzie można przypisać różne kolory, co ułatwi szybką identyfikację rodzaju notyfikacji bez potrzeby podnoszenia urządzenia.

To jak na razie wszystko, czego zdołaliśmy się dowiedzieć. Niewykluczone, że w kolejnych dniach pojawią się nowe informacje, zatem - trzymamy rękę na pulsie.

Grafika: 1, 2

Źródło: SamMobile

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu