17

Nie drzwiami, to oknem – organizacje antypirackie wprowadzają w życie ACTA

Jeżeli myśleliście, że po ACTA, PIPA i SOPA organizacje antypirackie dały sobie spokój, jesteście w dużym błędzie. Wszelkiej maści MPAA czy RIAA nie będą spać po nocach, póki nie wymyślą kolejnych sposobów na walkę z piratami. Ponieważ jednak wielkie projekty w rodzaju ACTA się nie powiodły, będziemy raczej świadkami metody drobnych kroczków i bardziej delikatnych […]

Jeżeli myśleliście, że po ACTA, PIPA i SOPA organizacje antypirackie dały sobie spokój, jesteście w dużym błędzie. Wszelkiej maści MPAA czy RIAA nie będą spać po nocach, póki nie wymyślą kolejnych sposobów na walkę z piratami. Ponieważ jednak wielkie projekty w rodzaju ACTA się nie powiodły, będziemy raczej świadkami metody drobnych kroczków i bardziej delikatnych prób ograniczania swobód internautów. Bardzo dobrze pokazuje to ostatni wywiad z CEO MPAA.

W „Ostatnim życzeniu” Andrzeja Sapkowskiego jest ciekawa scena, w której czarodziejka Yennefer pokonuje wiedźmina Geralta. Nie mogąc poradzić sobie z nim nagłym zaklęciem, podczas rozmowy z zabijaką spowija go w delikatnie utkany czar. Geralt oczywiście nie zwraca uwagi na sprytnie zakamuflowane działanie czarodziejki, w skutek czego staje się jej niewolnikiem.

Mam wrażenie, że obecne działania zarówno organizacji antypirackich jak i władz są bardzo podobne do zakamuflowanego zaklęcia Yennefer. Mijają już chyba czasy, kiedy do sądów stawiało się złapanych na gorącym uczynku piratów, po to by przykładnie osądzić ich i pokazać społeczeństwu. Nikt też raczej nie myśli o wskrzeszeniu ACTA – nie po ostrych protestach, które przetoczyły się po propozycjach zmian w prawie. Ale czemu tego samego nie zrobić po cichu?

O odejściu od megaustaw w rodzaju ACTA, PIPA czy SOPA poinformował w wywiadzie dla „The Wired” CEO MPAA, Christopher Dodd:

Moim zdaniem tych przepisów już nie ma. To już koniec i nie ma powrotu.

Nie oznacza to wszakże zerwania z planami zaostrzenia polityki wobec piratów. Zdaniem Dodda tego samego rodzaju ustalenia wprowadzane są w inny sposób. Rozwiązaniem ma być dobrowolna współpraca ze strony operatorów i dostawców internetu, którzy wprowadzają na własną rękę sankcje dla piratów i czynnie współpracują z organizacjami antypirackimi. Chodzi tutaj o takie kary jak spowolnienie prędkości przesyłu, przenoszenie do stron z informacjami o piractwie czy nawet całkowite odcinanie od internetu.

Dodd pochwalił również Google’a za coraz lepszą współpracę przy wycinaniu pirackich stron i serwisów z wyszukiwarki. Przypomnijmy, że firma z Mountain View cenzuruje już sformułowania związane z piractwem w podpowiedziach wyszukiwania, przesuwa również serwisy z nielegalnymi treściami na dalsze strony wyszukiwarki. Zdaniem Dodda „to właśnie takie rozwiązania, jakich potrzebujemy”.

Metoda nienowa, ale najwyraźniej skuteczna. Po co wywoływać wzburzenie wśród obywateli, skoro te same cele można osiągnąć bez zbędnego rozgłosu? W Stanach Zjednoczonych, gdzie prężnie działa MPAA, takie podejście znajduje coraz większe zastosowanie. Zastanawiam się, jak będzie w Polsce? Na razie atmosfera jest raczej napięta i wątpię, aby władze w najbliższym czasie próbowały podobnych zagrywek. Ale prawda jest taka, że prędzej czy później tego typu rozwiązania po prostu będą wprowadzane – lobby antypirackie po prostu nie odpuści.

Grafika: pasukaru76, MPAA