19

Najnowszy iPod nano w naszych rękach – pierwsze wrażenia

iPody to najciekawsza moim zdaniem linia produktów marki Apple. Dlaczego? Ponieważ (nie licząc przecieków) bardzo ciężko jest przewidzieć, w którym kierunku skieruje ich rozwój firma z Cupertino. Prawdopodobnie najwięcej „przygód” przeżył nie kto inny jak właśnie iPod nano – na którego pomysł zmieniał się wielokrotnie. Czym zachwyci, a w jakich kwestiach zawiedzie nas w pierwszych […]


iPody to najciekawsza moim zdaniem linia produktów marki Apple. Dlaczego? Ponieważ (nie licząc przecieków) bardzo ciężko jest przewidzieć, w którym kierunku skieruje ich rozwój firma z Cupertino. Prawdopodobnie najwięcej „przygód” przeżył nie kto inny jak właśnie iPod nano – na którego pomysł zmieniał się wielokrotnie. Czym zachwyci, a w jakich kwestiach zawiedzie nas w pierwszych chwilach najnowsza, siódma generacja iPoda nano?

Niecierpliwie oczekiwałem na moment, gdy Apple stanęło przed decyzją co należy zrobić z niegdyś najpopularniejszym iPodem. Na następce szóstego, rewolucyjnego modelu nano musieliśmy poczekać nieco dłużej niż zwykle, bo aż dwa lata. Sądziłem, że w przypadku tak długiego okresu Apple dokładnie przemyśli strategię, z jaką powinno wkroczyć na rynek przenośnych odtwarzaczy muzycznych. Domysłów na temat tego jak powinien wyglądać i jakimi funkcjami powinien się charakteryzować było naprawdę wiele, jednak zdecydowana większość z nich się nie spełniła. iPod nano 7G to zupełnie nowy iPod.

Po wzięciu urządzenia do ręki bez wątpienia poczujemy jego lekkość, a po kilku chwilach docenimy niewielkie rozmiary. Nie posiadam zbyt wielkich dłoni, dlatego nie ma mowy o żadnym dyskomforcie. Wspominam o tym nie bez przyczyny – obawiam się, że dla osób z większymi dłońmi obsługa nowego nano może okazać się nieco problematyczna. Jestem praworęczny, dlatego umiejscowienie przycisków głośności na lewej krawędzi odtwarzacza zupełnie mi nie odpowiada, nie mam jednak nic do zarzucenia ich działaniu.

By rozpocząć przygodę z iPodem, należy go… zsynchronizować z biblioteką muzyczną w iTunes. Nie było to dla mnie przeszkodą, ponieważ na co dzień korzystam z tego programu, nie będę jednak ukrywał, że nowy nano powinien zostać wyposażony w moduł Wi-Fi, który pozwalałby właśnie na bezprzewodową synchronizację oraz dostęp do sklepu iTunes (co najmniej do utworów już zakupionych). Synchronizowanie w ten sam sposób mojego ponad trzyletniego iPoda nano piątej generacji i produktu z tego roku odbieram jako delikatny krok wstecz.

Po pierwszych kilkudziesięciu minutach korzystania z najważniejszej w iPodzie nano funkcji (odtwarzania muzyki;) nie sądzę, bym miał się do czego przyczepić. Nawigowanie sprawdza się na takiej wielkości ekranie naprawdę dobrze, brakuje mi jednak możliwości „wyciągania” konkretnych kategorii (listy utworów, albumów, wykonawów) w postaci odrębnej ikonki na ekranie głównym. Spodobała mi się za to opcja na szybki powrót do ekranu „teraz odtwarzane” po dwukrotnym wciśnięciu przycisku Home.

Wraz z iPodem, w zestawie otrzymujemy nowe, „podstawowe” słuchawki EarPods – faktycznie brzmią one lepiej, aniżeli poprzedni model, jednak po kilkunastu odsłuchanych utworach nie jestem w stanie nic o nich więcej napisać. Nie miałem pod ręką słuchawek Bluetooth, więc test tej funkcji dopiero przede mną.

W dobie wielofunkcyjnych urządzeń, które przejęły już role wielu innych gadżetów, cieszę się, że Apple nadal kontynuuje linię swoich odtwarzaczy. Jednak tego czy okręt zwany „iPod” zmierza w dobrym kierunku, a najnowszy nano rzeczywiście zasługuje na określenie „renanowacji” dowiecie się z naszej recenzji, która już niedługo na łamach Antyweb.

Sprzętu do testów użyczył sklep iVico – autoryzowany reseller produktów Apple w Lublinie. Dziękujemy!