72

Nie wyobrażam sobie życia bez aplikacji na smartfona

Są osoby, dla których smartfon to tylko telefon - służy do dzwonienia i wysyłania SMS-ów. Na rynku mobilnym jest jednak tak wiele świetnych aplikacji, że ten sam smartfon może ułatwić życie i przyspieszyć całą masę codziennych czynności. Bo przecież technologie są po to, by żyło nam się lepiej.

Właśnie dotarł do mnie testowy egzemplarz nowego flagowca Sony, czyli Xperia XZ2. Jak sami wiecie, najlepszym sposobem na przetestowanie smartfona jest przełożenie do niego własnej karty i zainstalowanie wszystkich używanych codziennie aplikacji. Oczywiście tego typu testy nie trwają dwóch-trzech dni, ale zamieniając swój własny smartfon na sprzęt testowy, najłatwiej znaleźć wszystkie mocne i słabe punkty urządzenia.

Wciąż używam tych samych aplikacji

Pobierając z Google Play kolejny program dotarło do mnie, że rozpoczynając przygodę z nowym smartfonem, instaluję na niego dokładnie to samo. A to może oznaczać, że nie wyobrażam sobie już codzienności bez mobilnych aplikacji. No bo jak inaczej wytłumaczyć siedzący gdzieś z tyłu mojej głowy schemat instalacji tych wszystkich programów, który uruchamia się automatycznie przy konfiguracji nowego urządzenia?

Jest do tego appka

Kiedy mobilne aplikacje zaczynały raczkować, po sieci krążyło fajne powiedzenie There’s an app for that. Myślę, że w temacie mobilnych programów nie wymyślono niczego prostszego i bardziej trafnego. Hasło to przyświeca producentom tego typu programów do dziś, dlatego rynek wciąż z otwartymi ramionami wita wszelkie ciekawe i potrzebne użytkownikom nowości.

Doskonałym tego przykładem była niedawna premiera aplikacji JustDrive, którą wiele osób nazwało rewolucyjną – jej największym atutem było wyeliminowanie konieczności odwiedzania kasy na stacji paliw – no bo skoro mogę zatankować i odjechać, a aplikacja zrobi wszystko za mnie (oczywiście w dużym uproszczeniu), to zyskuję czas, który mogę poświęcić na inne rzeczy. A jak sami wiecie dla wielu osób czas to pieniądz. Finał JustDrive był niestety smutny i wielka szkoda, że pomysł ostatecznie nie wypalił.

Patrzę na pulpit smartfona i widze, że czegoś nie ściągnąłem – zapomniałem o Booksy, za pomocą której umawiam się do fryzjera. Brzmi infantylnie, ale naprawdę polecam sprawdzić, oszczędza czas i jest bardzo wygodna. Korzystając z geolokalizacji znajduje najbliższe placówki (fryzjer, barber itd) – umówienie się na wizytę to kilka kliknięć, jest rozpisany cennik, jest kalendarz, wolne godziny. Kompletnie nie wyobrażam sobie powrotu do dzwonienia, dowiadywania się o wolne terminy i tracenia na te czynności czasu. Booksy to oczywiście jeden z przykładów, aplikacja do życia raczej zbędna, jednak wygodna – a o to chodzi w appkach, o wygodę.

To samo mam z aplikacją swojego banku, która przy okazji pozwala mi płacić w sklepach – zamiast karty używając NFC. Prawie w ogóle nie korzystam już strony swojego banku, do aplikacji loguję się odciskiem palca, jest czytelniejsza od www, zrobienie przelewu trwa krócej, a powiadomienia o tym że ktoś przesłał mi pieniądze są kapitalne i zawsze poprawiają dzień (no chyba, że nikt niczego nie wysyła:)

Aplikacja do liczenia kalorii

Chyba nigdy nie pisałem o tym na łamach Antyweba, ale kilka lat temu Winiarskiego było trochę więcej. Trochę, czyli 25-30 kilogramów. Gdzieś tam w głowie zapaliła się lampka żeby zmienić swój styl życia – finalnie się udało i wciąż udaje się trzymać wszystko w ryzach. W przypadku mojej genetyki (a jak sami wiecie, genetyka to…) konieczna była zmiana nawyków żywieniowych, liczenie kalorii i dodanie do swojej codzienności sportu. Jasne, do instagramowych fitnessiarzy jest mi bardzo daleko, a mimo przelanego na macie potu nie przywożę do domu medali z zawodów – to jednak aplikacje okazały się dla mnie bardzo ważne, rzekłbym że kluczowe.

Zasady trzymania wagi są bardzo proste i możecie wrzucić do kosza wszelkie bzdury o dietach cud. Każdy z nas ma określone zapotrzebowanie kaloryczne, które można sobie wyliczyć przy pomocy różnego rodzaju darmowych kalkulatorów lub aplikacji. Nie będzie idealne, ale jako baza w zupełności wystarczy. Zasady są proste – jesz więcej kalorii, tyjesz. Jesz mniej – tracisz na wadze. To często czysta matematyka, choć oczywiście odpowiednie dobranie produktów i trzymanie tak zwanych makrosów (białko, węglowodany, tłuszcze) jest niezwykle istotne. Od dawna jedną z moich podstawowych aplikacji jest MyFitnessPal, bez którego nie wyobrażam sobie już liczenia kalorii. Mając produkt w pudełku, wystarczy przeskanować kod kreskowy, by dodać go do swojego dziennika. Wybieramy wagę, aplikacja sama odejmuje posiłek od naszej dziennej puli. Jeśli kodu kreskowego nie ma, wystarczy wpisać nazwę ręcznie, użytkownicy MyFitnessPal cały czas uzupełniają listę produktów i potraw, więc znajdziecie praktycznie wszystko. Wiadomo, że nie każdy będzie opisany idealnie, ale jako baza do liczenia kalorii, takie rozwiązanie w zupełności wystarcza.

Sam podpiąłem do niego Endomondo, które w darmowej wersji stało się moim dziennikiem treningowym. Przy jeździe na rowerze ufam automatowi (a czasem zdarza mi się nawet skorzystać z przygotowanych przez innych użytkowników tras), część rzeczy wpisuję ręcznie. Endomondo automatycznie przenosi dane treningu do MyFitnessPal, dodając spalone kalorie do mojej puli. Czego potrzeba do kombinacji idealnej? Wagi, ja synchronizuję dane z aplikacją od Xiaomi, kupiłem ich najprostszą wagę w jakiejś fajnej promocji. Nie jest idealna, ale do moich zastosowań w zupełności wystarczy.

To raptem kilka przykładów aplikacji użytkowych, które ułatwiają moje zwyczajne życie – z każdym kolejnym miesiącem poznaję nowe i sprawdzam czy jest sens dodawać je do swojego zestawu. A przecież nie można zapomnieć o Spotify i Netflix, które dostarczają mi treści w sposób, o którym będąc nastolatkiem w ogóle nie śniłem. Szybko, łatwo i przyjemnie dostaję dostęp do ogromnnych bibliotek, a ich zwiedzanie dzięki dobrze napisanym aplikacjom jest przyjemne i banalnie proste.

Wiele osób pyta mnie dlaczego tak często trzymam w dłoniach smartfona. Mam ten komfort, że zasłaniam się pracą, ale prawda jest trochę inna. Mój telefon nie służy do dzwonienia, do najważniejsze urządzenie w moim życiu, ważniejsze niż komputer, a korzystam z niego w taki sposób, by to życie było łatwiejsze i przyjemniejsze.

A może Wy polecicie jakieś aplikacje, bez których nie wyobrażacie sobie codzienności? Jestem pewien że części z nich w ogóle nie znam.

grafika: stockasso/Depositphotos