93

Oto najczęściej piracone seriale na świecie. Granice w Internecie nie obowiązują

Nadchodzące miesiące zapowiadają się nad wyraz ciekawie, jeśli chodzi o tak zwane streamingowe wojny toczone przez gigantów VOD. Netflixowi przybywa rywali, a w 2021 w Polsce przywitamy Disney+ i HBO Max. Czy mnogość serwisów VOD przyczyni się do spadku czy wzrostu piractwa?

Jakiś czas temu natknąłem się na obrazek, który znakomicie oddawał panujące od pewnego czasu nastroje. Pojawienie się Netflixa było swego rodzaju zbawieniem dla fanów filmów i seriali, ponieważ przez wiele lat był to jedyny/największy serwis z tak bogatą ofertą. Studia i stacje telewizyjne nie dostrzegały tak dużego potencjału w Internecie, dlatego zamiast próbować samodzielnie zarabiać na własnych treściach, wolały odsprzedać prawa innemu podmiotowi – mało kto wtedy nie zdecydował się na zastrzyk pewnej gotówki, więc użytkownicy Netflixa byli bardzo zadowoleni.

Płacilibyście abonament za serwis tylko z Waszymi ulubionymi filmami z młodości?

Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy część z licencjodawców zorientowała się, ile można zarobić na udostępnianiu materiałów w Sieci, dlatego Netflix nie tylko z własnej ochoty i ambicji zaczął kręcić własne filmy i seriale. Zrobił to, bo wiedział, że będzie musiał pogodzić się z odejściem kilku ważnych partnerów, a widzowie będą oczekiwać od serwisu nowości.

Źródło obrazka

Im więcej VOD, tym większy bałagan

Na przestrzeni ostatnich kilku lat sytuacja na rynku VOD zmieniała się jak w kalejdoskopie. Gdy wydawało się, że wszystko się unormowało, najwięksi dotarli do nawet najmniejszych (pod wieloma względami) krajów, na horyzoncie pojawiły się kolejne zmiany. Z perspektywy polskiego widza, sytuacja staje się coraz mniej korzystna. Rosnąca liczba usług VOD i powiększające się rozproszenie treści dostępnych na wyłączność, spowodowały, że wracamy do okoliczności, w których niezbędne jest posiadanie kilku abonamentów, jak niegdyś wyglądało to z pakietami telewizji kablowej.

Decentralizacja powoduje, że poszczególne produkcje rozsiane są po wielu platformach i jedna z największych zalet usług VOD zanika. Przez nieobecność kilku usług VOD w Polsce prawa do niektórych tytułów wędrują pomiędzy serwisami, niektóre trafiają do nas z ogromnym opóźnieniem, a inne w ogóle nie docierają do Polski. Jeśli nie śledzi się uważnie zapowiedzi nowości od każdej z platform, to przegapienie jednej czy drugiej premiery jest bardzo łatwe.

Ograniczenia regionalne to żadna przeszkoda

Popularności platformom VOD nie przysparzają ograniczenia regionalne, a na największe premiery nikt nie chce czekać. Debiutująca online tylko w wybranych regionach „Wonder Woman 1984” w mgnieniu oka obiegła cały świat – TorrentFreak podaje, że dzień po premierze filmu aż 10% pobrań na stronach z torrentami generowały pozycje związane z tytułem.

Na HBO Max połowa użytkowników platformy zobaczyła film w ciągu pierwszych 24 godzin, co też jest sporym sukcesem, ale osoby, które pobrały film/obejrzały gdzie indziej liczymy w milionach. HBO Max trafi do innych krajów, także do Polski, w 2021 roku, ale czy zapowiedziane jednoczesne premiery w kinach i na VOD hitów pokroju „Diuny” i „Matriksa 4” będą obowiązywały w pozostałych regionach? Mało prawdopodobne.

Hiciory Warner Bros. nadchodzą. „Tenet” z datą premiery! Kiedy „Diuna” i „Wonder Woman”?

Najczęściej piracone seriale w 2020 roku:

  1. The Mandalorian
  2. The Boys
  3. Westworld
  4. Vikings
  5. Star Trek: Picard
  6. Rick and Morty
  7. The Walking Dead
  8. The Outsider
  9. Arrow
  10. The Flash

A o tym, jak duże znaczenie ma obecność usługi na większości rynków mogło przekonać się Disney+, które stanie się (w miarę) globalnie dostępną usługą na przełomie lat 2021/2022. W rankingu najczęściej piraconych seriali w 2020 roku króluje „The Mandalorian”, a do podobnej sytuacji doszło w 2019, gdy debiutował 1. sezon pierwszego aktorskiego serialu z uniwersum Star Wars. Do dziś użytkownicy na wiele sposobów starają się uzyskać dostęp do Disney+ i pomimo łamania regulaminu opłacają subskrypcję będąc rezydentami innego kraju, zaś inni wybierają prostsze sposoby na dotarcie do serialu. I nikogo nie powinno to dziwić, bo w dzisiejszym świecie granice w Internecie są tylko iluzoryczne.

Źródło: TorrentFreak